"Otaczają nas plastikowe butelki z wodą choć mamy zdrową wodę w kranie". Eben Schwartz w Polsat News

Polska

- Mamy dostęp do zdrowej wody pitnej z kranu i ujęć, a mimo to otaczają nas plastikowe butelki. Są we wszystkich sklepach i ludzie kupują je, jak szaleni. To są produkty wygody a nie konieczności - mówił w rozmowie z Janem Mikrutą z Polsat News Eben Schwartz, dyrektor programu Marine Debris Program w California Coastal Comission, zajmujący się doradztwem w zakresie walki z zanieczyszczeniem.

Jan Mikruta: Gdy patrzy pan na coś takiego - plastikową butelkę w plastikowej reklamówce - to co pan widzi? Co pan myśli? 

Eben Schwartz: Widzę przedmioty, które są niepotrzebne, którymi przesiąkliśmy. Mamy przecież dostęp do zdrowej wody pitnej z kranu i ujęć, a mimo to otaczają nas plastikowe butelki. Są we wszystkich sklepach i ludzie kupują je, jak szaleni. Torby wielokrotnego użytku    
są dostępne dla wszystkich, a jednak plastikowe reklamówki zaśmiecają nasze ulice.

Stoimy przed wyborem "plastik albo planeta"? Celem powinien być świat bez plastiku?

- Ależ nie! Plastik to niesamowity produkt. Przyniósł innowacje, zdrowie i bezpieczeństwo w bardzo wielu aspektach życia społecznego. Opieka zdrowotna, jaką znamy, nie byłaby możliwa bez plastiku. Na swój sposób jest to cudowny produkt. To, co nie jest nam niezbędne, to wszystkie te jednorazowe produkty z plastiku, które opanowały nasze konsumpcyjne społeczeństwa. Te jednorazowe plastikowe torebki, z których korzysta się przez maksimum piętnaście minut, a później wyrzuca. Plastikowe butelki z wodą, choć mamy dostęp do czystej wody. To są produkty wygody a nie konieczności.  

Próbuje Pan czyścić z tych śmieci wybrzeże Kalifornii. I jak idzie?

- Idzie naprawdę dobrze, ale żyje tam wielu ludzi. Organizujemy ogromne akcje z udziałem ochotników oczyszczających plaże. W zaledwie trzy godziny udaje nam się usunąć pół miliona kilogramów śmieci z liczącego cztery tysiące kilometrów długości wybrzeża Kalifornii. Nasz stan ma jednak 40 milionów mieszkańców, stale produkujących bardzo dużo śmieci i niestety, nawet w Kalifornii, gdzie ludzie starają się żyć odpowiedzialnie i wyrzucać śmieci w odpowiednich miejscach, gdzie mamy zaawansowaną infrastrukturę, śmieci wydostają się...  

Czy oczyszczenie oceanów w ogóle jest możliwe? Mówimy przecież o setkach milionów ton śmieci każdego roku.

 

- Co roku wyrzucamy, czy raczej gubimy w oceanach osiem miliardów kilogramów plastiku. Prawda jest taka, że zaledwie bardzo maleńką część, najwyżej trzy procent, można odnaleźć na powierzchni światowych oceanów. To znaczy, że reszta trafia do głębin, ląduje na wybrzeżach lub na dnie i niestety, w żywych morskich organizmach, jest przez nie zjadana. Czy możliwe jest więc oczyszczenie oceanów? Nie całkowicie, bo nie jesteśmy w stanie dotrzeć wszędzie tam, gdzie trafia plastik. Ten z powierzchni i wód tuż pod powierzchnią dociera jednak na wybrzeża. Nasza praca polega więc, oczywiście, na oczyszczaniu wybrzeży, ale przede wszystkim na powstrzymywaniu zaśmiecania oceanów plastikiem.   

Dosłownie kilka dni temu na wybrzeże włoskiej Sardynii morze wyrzuciło martwą samicę wieloryba. W brzuchu miała martwy płód i ponad dwadzieścia kilogramów plastiku. Morskie zwierzęta mają jakiekolwiek szanse w starciu z ludźmi i plastikiem ?  

 

- To są dramatyczne historie. One napędzają moją pracę i pasję wolontariuszy na całym świecie. To oczywiste, że morskie stworzenia nie potrafią odróżnić meduzy od unoszącej się w wodzie plastikowej torby. Dla nich wyglądaja niemal tak samo, one nie wiedzą, czym jest plastik. To tragedia, jak wiele plastiku zjadają, jak często w plastik się zaplątują i jak wiele tych wspaniałych stworzeń tracimy każdego roku, dlatego, że polegamy na jednorazowym plastiku i że jesteśmy tak nierozważni, jeśli idzie o to, by trafiał we właściwe miejsce. To bardzo smutne. 

W tym wszystkim chodzi nie tylko o oceany. Około 80 proc. śmieci spływa do oceanów z rzek. Rozmawiamy w warszawskich Filtrach, w stacji uzdatniania wody. Czysta woda stanie się w najbliższej przyszłości luksusem?

- To miejsce jest niesamowite! To, co uda nam się osiągać w kwestii czystej wody pitnej i tego, by docierała do miejsc, w których nie jest obecnie dostępna, jest naprawdę decydujące. Właśnie to może nam pomóc w sprawieniu, że woda butelkowana w jednorazowy plastik nie będzie na świecie potrzebna. Niestety, w wielu miejscach świata nie ma dostępu do czystej wody pitnej. Musimy kontynuować prace nad tym, by miejsc takich jak to - lub przynajmniej zbliżonych do tego - było więcej tam wszędzie, gdzie woda jest potrzebna. W świecie zmieniającego się klimatu musimy planować i być zdolnym do dostosowania się do wszelkich okoliczności.

Gdy patrzy Pan na ostatnie lata ma Pan wrażenie, że coś się zmienia w naszym myśleniu, że jesteśmy bardziej świadomi, że rozumiemy, jak bardzo niebezpieczna jest sytuacja? 

 

- Myślę, że się do tego zbliżamy. Świadomość wzrasta. Ludzie słyszą o łatach śmieci na środku oceanów. Dowiadują się coraz więcej o tym, że wiele jednorazowych przedmiotów nie jest niezbędnych. W wielu miejscach na świecie wprowadzane są zakazy korzystania z przedmiotów, które zagrażają oceanom, takich jak jednorazowe plastikowe torby, czy sztućce. Unia Europejska robi bardzo dużo, by ograniczyć zużycie plastiku przez mieszkańców kontynentu. Przed nami jeszcze daleka droga, ale świadomość zdecydowanie wzrasta a im więcej ludzi będzie zdawać sobie sprawę, że plastik jest cudowny, a jego zasoby powinny być zachowywane a nie wyrzucane, tym będzie lepiej.  
    
Według sir Davida Attenborough'a "upadek cywilizacji i świata naturalnego jest na horyzoncie". Widzi Pan jakąś nadzieję, biorąc pod uwagę te ilości plastikowych śmieci, zanieczyszczenia, zmiany klimatu? Jesteśmy wszyscy zgubieni? 

- Nie sądzę, bym zajmował się tym, czym się zajmuję, gdybym uważał, że wszyscy jesteśmy zgubieni. Zawsze widzę na horyzoncie optymizm. Nie znaczy to, że nie ma zagrożeń. Zagrożenia są znaczące, z gatunku zagrażających cywilizacji, ale jesteśmy nadzwyczajnymi ludźmi z niesamowitą umiejętnością wprowadzania zmian, dostosowywania się i zmieniania kursu. I tego właśnie teraz potrzebujemy. Potrzebujemy zmiany kursu. Lepszego rozpoznania działań, które podejmujemy, a które szkodzą i znalezienia sposobu zastąpienia ich takimi, które pomagają.

Jan Mikruta/msl/dro/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze