Prof. Kleiber: dobrze, że egzaminy się odbyły, źle, że strajk będzie kontynuowany

Polska

- To jest według mnie kolejny przykład, w jak złym stanie jesteśmy jako społeczeństwo, że potrafimy ryzykować tak ważną rzecz, jaką są uczniowie i ich spokojna edukacja w imię konfliktu, który musi znaleźć rozwiązanie - powiedział w "Wydarzeniach i Opiniach" prof. Michał Kleiber były minister nauki. - Nie powinno to rozwiązanie być poszukiwane na takiej drodze - dodał.

- Muszę powiedzieć, że jestem z jednej strony oczywiście zadowolony, że dzisiaj z powodzeniem zostały przeprowadzone egzaminy gimnazjalne, ale z drugiej strony jestem bardzo rozczarowany, bo ten spór po raz kolejny wykazał, że nasze konflikty, nasza niezgoda w ważnych sprawach - mówię o społeczeństwie - jest ważniejsza dla wielu osób niż dobro wspólne - powiedział w programie "Wydarzenia i Opinie" prof. Kleiber zapytany przez Dorotę Gawryluk, czy śledzi protest nauczycieli oraz jak ten protest będzie się dalej rozwijać. 

 

Były minister nauki stwierdził, że miał nadzieję, iż "po tym sygnale, który został wysłany przez ZNP, że przed egzaminami strajk się zakończy".

 

- Wydaje mi się, że to byłoby rozwiązanie, które by rzeczywiście służyło naszemu wspólnemu interesowi - dodał. 

 

- Tak się nie stało. Dobrze, że egzaminy się odbyły, źle, że strajk będzie kontynuowany i to jest według mnie kolejny przykład, w jak złym stanie jesteśmy jako społeczeństwo, że potrafimy ryzykować tą tak ważną rzecz, jaką są uczniowie i ich spokojna edukacja w imię konfliktu, który musi znaleźć rozwiązanie, ale nie powinno to rozwiązanie być poszukiwane na takiej drodze - powiedział. 

 

"To jest najważniejszy zawód"

 

- To jak będzie nasz kraj wyglądał za 5, 10, 20 lat zależy od tego, co razem zsumowane będziemy mieli w głowach jako społeczeństwo, a o tym zadecydują nauczyciele. To jest najważniejszy zawód. To, że był tak zaniedbany jest absolutnie fatalne i to jest moje oskarżenie pod adresem wszystkich rządów, wszystkich polityków – dodał prof. Kleiber.

 

Wiceprezes Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk Pięknych podkreślił, że drugim "fatalnym" wydarzeniem jest strajk. - W moim przekonaniu można było wysłać bardzo mocny sygnał, kolejny, że nie może tak dalej być, jeśli chodzi o uposażenia nauczycieli, ale nie powinno się to odbywać kosztem uczniów. To, co się stało odbieram bardzo krytycznie i ciągle nie tracę nadziei, że dojdzie do zakończenia tego strajku – dodał.

 

- To było jasne od początku, że to zupełnie nierealne. Trzeba było mieć plan B, trzeba było być przygotowanym na to, że wysyłamy sygnał, że jesteśmy zdeterminowani, ale chcielibyśmy znaleźć rozwiązanie, które jest realne. Ja takiego sygnału niestety nie dostrzegłem – powiedział prof. Kleiber odnosząc się do kwoty 17 mld zł., "o której mówi się, że była by kosztem spełnienia wszystkich w tej chwili żądań ZNP".

 

 

"To była propozycja bardzo dobra"

 

- Niewątpliwie jest tak, że edukacja w Polsce – także ze względu na zaszłości historyczne – nie jawi mi się jako mogąca sprostać wyzwaniom, które dzisiaj przed edukacją stoją – powiedział b. minister nauki. 

 

- Ta propozycja, żeby zwiększyć uposażenia, ale jednocześnie, żeby też zmodyfikować cały system - w tym także zmienić zapisy w Karcie Nauczyciela, które są już przestarzałe - wydaje mi się, że to była propozycja bardzo dobra. Dziwię się, że ona została odrzucona bez racjonalnej rozmowy, spokojnej, w która by w moim przekonaniu mogła doprowadzić naprawdę do polepszenia stanu naszej edukacji – powiedział prof. Kleiber pytany o propozycję rządu, żeby nauczyciele pracowali efektywniej i przez to zarabiali więcej.  

 

- Nasza szkoła nie kształci tego, co jest w dzisiejszym świecie najważniejsze: kreatywność i odwaga do formułowania własnych opinii. To jest rzecz, która jest w naszej szkole często zabijana. To dotyczy zarówno systemu jak i nauczycieli, którzy w takim duchu bardzo często uczą – opowiedział pytany, czy wina to wina nauczycieli, że szkoła - jak głosi raport Ministerstwa Przedsiębiorczości - zabija kreatywność, spontaniczność i samodzielne myślenie. Jak dodał, niedostateczny nacisk kładziony jest również na pracę zespołową.

 

"Piłka jest w grze"

 

W drugiej części programu gośćmi Doroty Gawryluk byli prof. Ryszard Bugaj z Polskiej Akademii Nauk i prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. 


Zdaniem prof. Ryszarda Bugaja , "związki zawodowe nie odniosły sukcesu". - Zarówno "Solidarność" jak i ZNP, choć z różnych powodów - stwierdził. - Zrodziła się wątpliwość, czy "Solidarność" zachowuje się ze swoimi kolegami solidarnie i to owocuje niechętnymi ocenami kierownictwa związku, a ZNP swój podstawowy atut stracił - egzaminy, które się odbyły – i siła jego protestu będzie słabsza - tłumaczył.


- Ale czy to znaczy, że rząd wygrał? Tu byłbym ostrożny - dodał.


Z kolei prof. Antoni Dudek powiedział, ze "wstrzymałby się z ocenami, czy ktoś wygrał czy przegrał". - Piłka jest w grze. Gdyby nauczyciele chcieli starcia totalnego, to zrobiliby wszystko, żeby do egzaminów nie doszło. ZNP nie dążył do tego, ale to się może w dalszej fazie pojawić - stwierdził profesor.


Jego zdaniem "albo ten strajk będzie powoli wygasał i to będzie porażka ZNP, albo będzie się zaostrzał i z maturami może być kłopot".


"Nie słyszeliśmy o strajkach głodowych emerytów. A im dano"


Jak zauważył prof. Dudek, "nauczyciele nie zachowali się nieodpowiedzialnie". - W historii sporów sfery budżetowej z rządem zawsze było tak, że rząd mówił: chcielibyśmy dać wam więcej, ale budżet jest pusty. Ten rząd różni się od wszystkich pozostałych tym, że nie tak dawno cudownie znalazł w budżecie niespodziewane kilkadziesiąt miliardów złotych na tzw. piątkę Kaczyńskiego równocześnie mówiąc nauczycielom: dla was mamy ułamek waszych żądań - przypomniał.


- Nie słyszeliśmy o strajkach głodowych emerytów, że żądają "trzynastki", czy rodziców, którzy chcą też 500+ na jedno dziecko. Tego nie było, a im dano - dodał prof. Dudek.


Prof. Bugaj zaznaczył, że "rząd z całą pewnością uzasadnił żądania nauczycieli". - Szaleństwo jest powszechne, nigdy nie krytykowałem pierwotnego projektu 500+, ale w tej chwili to się rozlało nieprawdopodobnie - 500+ na jedno dziecko bez kryterium dochodowego, trzynasta emerytura, to pierwotne projekty opozycji - podkreślił profesor.


– Do tego dochodzą żądania nauczycieli, które opozycja uznała za "do spełnienia". Racje nauczycieli są dla mnie niesporne, natomiast ich spełnienie, przy tych wszystkich projektach, wszystko naraz, to bardzo ryzykowne - dodał.


"O czym tu teraz dyskutować?"


Prof. Dudek powiedział, że "dziwi się premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, który chce teraz organizować okrągły stół ws. systemu edukacji". - Po tym, jak wcześniej rząd PiS bez jakichkolwiek dyskusji eksterminował gimnazja mówiąc, że to wola suwerena, bo wygraliśmy wybory. Drugim motywem tego strajku jest wściekłość większości nauczycieli, którzy nie są zadowoleni ze sposobu, w jaki przywrócono szkołę 8-klasową - tłumaczył prof. Dudek.


- Może trzeba było robić ten okrągły stół po wyborach w 2015 r. O czym tu teraz dyskutować? - pytał profesor.


"Czerwińska najważniejszym politykiem w Polsce"


Pytany o propozycję Jarosława Kaczyńskiego 100 zł na tucznika i 500 zł na krowę, prof. Bugaj odpowiedział: "myślę, że prezes PiS się wygłupił, a niektórzy dali się na to nabrać". - On mówił o pieniądzach unijnych, którymi nie dysponuje i ich nie ma. Mówił o pieniądzach dla części tych hodowli, co jest małym procentem - dodał.


Z kolei zdaniem prof. Dudka, "minister finansów Teresa Czerwińska jest dziś najważniejszym politykiem w Polsce". – Jej jedna wypowiedź może przesądzić o wyniku najbliższych wyborów, a może i tych jesiennych. Wystarczy, żeby wyszła i powiedziała, że prezes Kaczyński chce zdetonować polski budżet. Wtedy ona podaje się do dymisji, a rząd jest w gigantycznych tarapatach - dodał. 

 

 

Dotychczasowe odcinki programu "Wydarzenia i Opinie" można obejrzeć w zakładce "Programy".

pgo/prz/hlk/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze