"Odpowiada za skandal z ubojem bydła", "ograniczył ASF". Debata ws. Ardanowskiego

Polska

- Powinien podać się do dymisji, jest odpowiedzialny m.in. za skandal wywołany nielegalnym ubojem bydła - mówiła Dorota Niedziela (PO-KO) argumentując wniosek o votum nieufności dla ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego. - Doprowadził do tego, że trudna do zwalczenia choroba, jaką jest ASF, została po raz pierwszy ograniczona - bronił go premier Mateusz Morawiecki.

- Jako klub uważamy, że minister już w styczniu sam powinien podać się do dymisji za skandal wywołany nielegalnym ubojem bydła, szalejący ASF, upadek aukcji "Pride of Poland" oraz "Kłamstwa suszowe" - powiedziała Niedziela (PO) przedstawiając wniosek.

 

Jak mówiła Niedziela, minister wykazał się bezradnością i niekompetencją w obliczu kryzysu dotyczącego polskiej wołowiny, który wybuchł w końcu stycznia br. w związku z nielegalnym ubojem bydła bez nadzoru lekarza weterynarii. Posłanka przypomniała, że eksport wołowiny jest kluczowy dla opłacalności produkcji tego mięsa. Wskazała, że przyczyną takiej sytuacji było niedoinwestowanie Inspekcji Weterynaryjnej. Jej zdaniem, konsekwencją braku szybkich działań ze strony Ardanowskiego jest unijna kontrola.

 

W opinii posłów PO, za czasów urzędowania Ardanowskiego, gwałtownie rozwinęła się epidemia ASF w Polsce. Rok 2018 był pod tym względem rekordowy. Posłanka tłumaczyła, że w 2015 r., gdy PiS przejmował władzę były 3 ogniska ASF u świń i 83 przypadki zarażonych dzików, obecnie jest już 214 ognisk u świń i ok. 4 tys. przypadków u dzików. Jak mówiła Niedziela minister chce walczyć z tą chorobą poprzez wybicie dzików, chciał z "dzika zrobić kozła ofiarnego",

 

Tymczasem, zdaniem Niedzieli, bioasekuracja powinna być głównym sposobem zwalczania ASF. Przedstawicielka PO-KO mówiła, że rolnicy nie mają finansowego wsparcia na bioasekurację, na czas nie dostają także odszkodowań za zabijane świnie. Według niej z powodu epidemii ASF zabito w Polsce minimum 100 tys. dzików i zniknęło 67,5 tys. stad trzody chlewnej - tysiące rodzin zostało bez środków do życia.

 

- Pan minister Ardanowski nie sprawdził się również podczas ubiegłorocznej suszy, która dotknęła polskie rolnictwo na skalę niespotykaną od kilkudziesięciu lat - mówiła Niedziela. Rolnicy nie otrzymali dostatecznej pomocy wsparcia ze strony państwa - argumentowała. - Rząd nie przedstawił żadnych ponad standardowych działań, które obiecywał - podkreśliła.

 

Niedziela wskazała, że Ardanowski obiecywał odbudowanie rangi aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim, tymczasem ostatnia aukcja - w 2018 r. - była najgorsza w jej 49-letniej historii, sprzedano jedynie trzy konie. Jak mówiła, stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim i Michałowie po raz pierwszy od lat odnotowały straty.

 

- Minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski w sprawowaniu konstytucyjnego urzędu przyjął agresywną oraz ideologiczną narrację. Często swoimi niepowodzeniami obciąża oponentów politycznych, poprzedników na pełnionym przez siebie stanowisku, ale także samorządy, całe grupy zawodowe, a nawet rolników - podsumowała Niedziela.

 

Premier: krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje

 

- Szanowni państwo ten wasz wniosek o odwołanie ministra Ardanowskiego zestawiony z waszymi dokonaniami (...) przypomina stare polskie porzekadło, że krowa, która dużo ryczy mało mleka daje. Skończcie już to krzyczenie i bierzcie się za robotę - apelował premier, zwracając się do posłów opozycji.

 

Morawiecki stwierdził też, że w czasach rządów PO-PSL nastąpiła "zapaść" polskiej wsi. - Trzeba to przypomnieć (...) otóż to państwo pozwoliliście i wręcz wykonywaliście zwijanie Polski gminnej, Polski powiatowej. To wy zamknęliście kilkaset polskich szkół, zwłaszcza na terenach wiejskich. Zamknęliście ponad 400 posterunków policji - to jest też zabranie obecności państwa na terenach wiejskich, gminnych - podkreślił. Jak wyliczał, za rządów PO-PSL zamykano też urzędy pocztowe, czy połączenia autobusowe i kolejowe.

 

- My odbudowujemy to wszystko - oświadczył Morawiecki.

 

- My dla polskiej wsi dokonujemy wielkich transferów (...) robimy to, co robią dojrzałe kraje UE" - przekonywał. Morawiecki tłumaczył, że pięć propozycji programowych PiS jest skierowanych również do mieszkańców polskiej wsi. "Poprzez 500 plus, poprzez wszystkie nasze programy rozwojowe, społeczne, dokonujemy wielkiego transferu, bo polska wieś musi się rozwijać na zasadach sprawiedliwych, godnościowych i równych - mówił premier.

 

Jak dodał, "dla polskiej wsi i dla polskiego rolnictwa jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia i my wsłuchujemy się w ten głos, wszystkich, którzy mają swoje pomysły i proponują nam, aby te pomysły wdrażać".

 

- Mogę obiecać jedno, że nie tylko chcemy i będziemy wspierać polskie rolnictwo, ale polskie rolnictwo musi i staje się coraz bardziej fundamentem zdrowej polskiej gospodarki. Polskie rolnictwo staje się coraz bardziej nowoczesne i m.in. jest to ogromna zasługa ministra (Ardanowskiego) - podkreślił Morawiecki. 

 

- Jeśli liberałowie z Koalicji Europejskiej przypomnieli sobie o polskiej wsi, to wniosek może być tylko jeden - zbliżają się wybory, bo jak to pięknie powiedział jeden z rolników z Podkarpacia, że jak liberałowie sobie przypominają o polskiej wsi, to tak jakby wilki się brały za pilnowanie stada owiec i trochę tak to wygląda z tym wszystkim, co państwo opowiadacie - powiedział szef rządu, zwracając się do posłów opozycji.

 

 

Według niego, obecnie "wieś wreszcie odnalazła sobie właściwe, godne miejsce w obszarze polskiej gospodarki, polskiego społeczeństwa i polskiego rozwoju". Jak ocenił, minister Ardanowski i jego poprzednik, minister Krzysztof Jurgiel "są współautorami tego sukcesu".

 

- Ale przy okazji tego wniosku, muszę powiedzieć, że jak już strzelacie n-ty raz z kapiszonów w sprawie odwołania naszych ministrów, to dla mnie to jest takie samooskarżanie się przez was i dawanie nam pola do przypomnienia, co wy mogliście zrobić, ale nie zrobiliście, pole do tego, byśmy pokazali, jak wiele w trudnym obszarze, jakim jest rolnictwo, zrobiliśmy - powiedział Morawiecki.

 

Odniósł się też m.in. do zarzutów opozycji dot. ASF. - Przypomnę kiedy się ten problem pojawił. Czy pamiętacie państwo? w 2012 r. został zauważony, a w 2014 r. podał się do dymisji wasz minister rolnictwa - zaznaczył.

 

- Co na to powiecie drodzy przyjaciele z PSL, droga opozycjo? otóż w takiej sytuacji doprowadziliście do tego, że choroba, której nie było w Polsce, pojawiła się i wasz minister rolnictwa podał się sam do dymisji dlatego, że nie realizowaliście w tej sprawie działań, które obiecaliście sami sobie. Nasz minister rolnictwa teraz, warto to podkreślić, teraz doprowadził do tego, że ta trudna do zwalczenia choroba została po raz pierwszy ograniczona. Czy zauważyliście to państwo? - pytał premier posłów opozycji.

 

Ardanowski: zarzuty opozycji są bałamutne i błahe

 

Zarzuty opozycji są nie tylko bałamutne i błahe, ale są głupie i szkodliwe dla polskiego rolnictwa - mówił w środę minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w czasie sejmowej debaty nad wnioskiem o jego odwołanie.

 

 

- Składanie wniosków o wotum nieufności jest emanacją parlamentaryzmu i zawsze w takiej sytuacji również jest możliwość dyskusji nad zarzutami. Bardzo poważnie traktuję wszystkie uwagi, które tutaj padły. Zakładam, że wynikają one rzeczywiście z chęci rozwiązywania problemów rolniczych, a nie tylko z jakiegoś politycznego przesłania, politycznej gry - mówił podczas debaty Ardanowski.

 

Szef resortu rolnictwa odpierał też zarzuty opozycji, że nie spotyka się z rolnikami nazywając je "niepoważnymi". - Spotykam się z nimi codziennie, z dziesiątkami, setkami rolników, również i dzisiaj - mówił.

 

Ardanowski ocenił, że zarzuty opozycji są "nie tylko bałamutne i błahe, ale są głupie i szkodliwe dla polskiego rolnictwa". - Wszystko co w przestrzeni publicznej, a w szczególności w parlamencie pada jest również tym przekazem, który idzie w świat. Jest bardzo uważnie czytany również przez naszych przeciwników, przez tych, z którymi walczymy o rynki na świecie itd. - mówił Ardanowski.

 

"Mam nadzieję, że zostanę obroniony"

 

- W systemie parlamentarno-gabinetowym większość parlamentarna swoich ministrów broni i mam nadzieję, że nie tylko z powodu arytmetyki, ale także argumentów, które przedstawiłem również zostanę obroniony - powiedział minister dziennikarzom.

 

Tłumaczył, że "wotum nieufności jest naturalną możliwością w państwie demokratycznym, opozycja często z tego korzysta". - Nie jestem pierwszym ani ostatnim ministrem - mówił.

 

- Z dużą pokorą odnoszę się do problemów, jakie są w polskim rolnictwie. Problemów jest dużo i pojawią się następne np. choroby zwierząt, które się do Europy zbliżają, takie jak choroba niebieskiego języka - zaznaczył Ardanowski.

 

Jak mówił, konkurencja na świecie jest coraz ostrzejsza, na świecie wchodzi szereg wyzwań związanych z techniką, innowacyjnością, cyfryzacją. Według niego potrzebna jest ścisła współpraca administracji z rolnikami, organizowanie się rolników, wsparcie ze strony samorządu terytorialnego i działania związane np. z gospodarką wodną.

 

Ardanowski podziękował za wszystkie głosy, które w środę padły. Zaznaczył, że wydaje mu się, iż w części były to głosy trochę "judaszowe", świadczące o "schizofrenii politycznej" albo o afektywnej chorobie dwubiegunowej, bo "jak sami czegoś nie robili to siebie teraz nie krytykują, a jeżeli my podejmujemy próby działań to krytykują".

jm/prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze