"Ja im nie wierzę. Po wyborach powiedzą, że prezes był na proszkach i to się wszystko nie liczy"

Polska

- Idą wybory, prezes znowu się zmienił. Już nie wyimaginowana Wspólnota, już nie unijna szmata. Tylko przyszłość Polski. Ale wiecie co, ja im nie wierzę. Bo po wyborach powiedzą, że prezes znowu był na proszkach i to się wszystko nie liczy - mówił w sobotę były szef MSZ Radosław Sikorski.

Sikorski powiedział do zebranych na Radzie Krajowej PO polityków, że stęsknił się za nimi. - Stęskniłem się i kandyduję, bo jak widzę, jak marnowany jest dorobek całego pokolenia Solidarności i pozycja Polski międzynarodowa, to mnie po prostu szlag trafia – oświadczył b. szef MSZ. 

 

- Kandyduję, bo nie chcę pozwolić tej ekipie bezczelnych partaczy na wyprowadzenie nas z UE. Nie ma miesiąca, żeby nie doprowadzili do jakiejś kompromitacji – zaznaczył Sikorski. Nawiązując do Konferencji Bliskowschodniej zorganizowanej przez Polskę podkreślił, że obecnie rządzącym za 2 mln "naszych złotych udało się dostać »kopniaki« jednocześnie od Iranu, Stanów Zjednoczonych i Izraela".

 

"Polexit już się dzieje"

 

Sikorski zauważył również, że brexit zaczynał się od "szczucia na UE", od mówienia, że Unia wszystko narzuca i "produkuje takiego absurdy jak proste czy krzywe banany". - Od tego się zaczęło i od tego się zaczyna u nas – przekonywał b. szef MSZ. Jak ocenił, brexit to dla Wielkiej Brytanii upokorzenie, ale dla Polski wyjście z UE byłoby tragedią narodową.

 

- Kandyduję do PE, bo polexit już się dzieje, już nas wyprowadzili z automatycznej procedury stosowania Europejskiego Nakazu Aresztowania. W pewnym sensie już nas wyprowadzili, bo gdyby Polska dzisiaj kandydowała czy to do NATO, czy UE, to by takiej Polski nie przyjęli – stwierdził Sikorski.

 

"Jesteśmy w połowie drogi do tego Budapesztu"

 

Jak zauważył, PiS już negocjuje przyszłą przynależność do nacjonalistycznej grupy w PE. A ci nacjonaliści – jak ocenił – mają bardzo sprzeczne interesy. - Ale wszyscy z nich otrzymują czy to polityczne, czy to cybernetyczne, czy to finansowe wsparcie od prezydenta Rosji Władimira Putina – powiedział Sikorski.

 

Podkreślił, że prezes PiS Jarosław Kaczyński obiecał, że w Warszawie będzie Budapeszt. - I słowa dotrzymuje, już jest upartyjniony Trybunał Konstytucyjny, już są przejęte media publiczne, już prokuratura np. mnie przesłuchuje ws. zdrady dyplomatycznej. Już nasza praworządność jest kwestionowana. Tak wydaję mi się, że jesteśmy w połowie drogi do tego Budapesztu – powiedział Sikorski. 

luq/ PAP, Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze