Ruszył proces myśliwego oskarżonego o postrzelenie kobiety na polowaniu. "To był wypadek"

Polska
Ruszył proces myśliwego oskarżonego o postrzelenie kobiety na polowaniu. "To był wypadek"
Zdjęcie ilustracyjne/ pixabay.com/ JamesDeMers

Przed Sądem Rejonowym w Kołobrzegu rozpoczął się proces myśliwego Andrzeja W., który podczas polowania miał postrzelić w miejscowości Bezpraw przejeżdżającą drogą wojewódzką Emilię K. Oskarżony w środę na sali rozpraw nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Do zdarzenia doszło 2 października 2018 r. około godz. 22. Emila K. wracała z pracy do domu samochodem drogą wojewódzką, gdy dosięgła ją kula. Pocisk przebił prawe przednie koło pojazdu, nadkole, kokpit, a wreszcie spowodował rany postrzałowe podudzia lewego i prawego. Polować na dziki miał Andrzej W.

 

Prokuratura oskarżyła myśliwego o bezprawne polowanie, bez posiadania pisemnego upoważnienia koła łowieckiego do prowadzenia indywidualnego odstrzału, oraz o umyślne narażenie Emilii K. na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez spowodowanie obrażeń naruszających czynności narządów ciała powyżej 7 dni.

 

Oskarżony nie przyznaje się do winy

 

Andrzej W., który odpowiada z wolnej stopy, przed sądem nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Odmówił składania wyjaśnień i zgodził się odpowiadać tylko na pytania obrońcy i sądu.

 

Powiedział, że myśliwym jest od 2012 r. W noc zdarzenia jechał do Grzybowa, by wpisać się w książkę ewidencji wyjść myśliwych na łowisko. Nie dojechał tam, bo w Bezprawiu zobaczył przebiegające przez drogę dziki. Zatrzymał się, wziął broń i lornetkę. Mówił, że gdy wypatrzył dziki, stały przed nasypem, który był naturalnym kulochwytem. Twierdził, że w tym czasie mogli polować inni myśliwi.

 

"To był wypadek"

 

Sędzia Ewa Woźniak odczytała zeznania oskarżonego złożone w śledztwie. W pierwszych nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. W drugich, mówił, że jest mu przykro, jeśli pokrzywdzona odniosła obrażenia w wyniku jego działania. Twierdził, że to był wypadek, że jako myśliwy jest ubezpieczony i ubezpieczyciel może pokryć koszty leczenia Emilii K. Dodał, że będzie chciał jej zadośćuczynić. Zeznając po raz trzeci, tej chęci już nie miał. Odwołał przyznanie się do winy.

 

Emila K. po wyjściu z sali rozpraw powiedziała dziennikarzom, że boi się wchodzić do lasu, boi się, że ktoś do niej strzeli. Mówiła, że miała wiele szczęścia. "Kula minęła tętnicę o centymetr. Gdyby ją przebiła, wykrwawiłabym się albo zostałabym kaleką. (…) Nadal boli mnie noga. Lekarze powiedzieli, że mam się przyzwyczaić do bólu" - wyjaśniała pokrzywdzona.

 

Dodała, że chciałaby, aby oskarżony "nigdy już za broń nie chwycił".

 

Na kolejnej rozprawie sąd będzie słuchał świadków.

ked/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze