Obrażał dziennikarza Polsat News i krzyczał: "sp...j stąd". Teraz przeprasza i płaci na rzecz dzieci

Polska

- Relacjonowałem Marsz Równości w Lublinie i usłyszałem "Kuśmierzak sp..j stąd" oraz stek wyzwisk pod moim adresem. Postanowiłem, że nie odpuszczę, znajdę tego, który mnie obrażał - mówi dziennikarz Polsat News Piotr Kuśmierzak. Sprawę zgłosił policji, sprawcę znaleziono. Teraz mężczyzna przeprasza za znieważenie i groźby, ma zapłacić 2 tys. zł rzecz fundacji pomagającej niepełnosprawnym dzieciom.

13 października ubiegłego roku ulicami Lublina przeszedł pierwszy w historii tego miasta Marsz Równości. Jego organizatorzy w ten sposób wyrazili poparcie dla osób, które na co dzień zmagają się z dyskryminacją, m.in. niepełnosprawnych, środowisk LGBT, uchodźców, mniejszości narodowych i wyznaniowych. Przeciwnicy marszu zorganizowali kontrmanifestację, blokowali przemarsz. Starli się z policją, która użyła pałek, gazu łzawiącego, granatów hukowych i armatki wodnej. Funkcjonariusze byli obrzucani kamieniami i butelkami, w stronę maszerujących osób leciały też petardy. Ośmiu policjantów zostało niegroźnie rannych. 
 
Po marszu policja zatrzymała 21 osób. Większość z nich usłyszała zarzuty m.in. czynnej napaści i naruszenia nietykalności cielesnej policjantów na służbie, pobicia i użycia przemocy. Mężczyzna, który miał rzucać w policjantów kamieniami został aresztowany, wobec pozostałych zastosowano dozór policji.

 

Dla Polsat News marsz i wydarzenia w Lublinie tego dnia relacjonował red. Piotr Kuśmierzak. W pewnym momencie jeden z mężczyzn stojących wśród kontrmanifestantów zaczął krzyczeć w kierunku dziennikarza po nazwisku; wyzywał go i straszył.

 

Na hejt i mowę nienawiści trzeba reagować

 

- Gdy skończyłem wejście antenowe, podszedłem do tego mężczyzny i zapytałem, dlaczego tak się zachowuje, dlaczego mnie obraża. Powiedziałem też, że nie zostawię tak tego, że nie odpuszczę - wyjaśnia Piotr w rozmowie z polsatnews.pl.  - Mam dość patrzenia na takie seanse nienawiści, na to, jak hejt staje się zjawiskiem powszednim, na które coraz mniej osób reaguje.

 
Dziennikarz zgłosił sprawę policji, która wszczęła śledztwo w kierunku znieważenia. Na podstawie zdjęć i nagrań ustalono autora wyzwisk. Mężczyzna został przesłuchany. Przyznał się do znieważenia dziennikarza Polsat News, grożenia mu i straszenia go. Zaraz po przesłuchaniu przeprosił Kuśmierzaka; jak przyznał, nie ma nic na swoje usprawiedliwienie. Przeprosiny opublikował na Facebooku. Ma jeszcze wpłacić  2 tys. zł na rzecz fundacji Zdobywcy Marzeń, pomagającej niepełnosprawnym dzieciom. 
 
 
- Jeśli pieniądze wpłyną, to będzie finał tej sprawy. Nikt, również dziennikarze, nie powinni milczeć w takich przypadkach i mam nadzieję, że nie będą - powiedział Piotr Kuśmierzak.
 
"Nie są bezkarni"
 
W podobnej sprawie w 20017 skutecznie zareagowała inna dziennikarka Polsat News Agnieszka Gozdyra. Ponieważ policja ignorowała jej wcześniejsze zgłoszenia ws. wulgarnych wpisów na profilu dziennikarki w mediach społecznosciowych, Gozdyra sama znalazła autora hejtu, ujawniła jego nazwisko i nazwę firmy, której był wówczas współwłaścicielem.
 
Sprawca przeprosił, ale dziennikarka przeprosin nie przyjęła.
 
Na Twitterze napisała: "Nie przyjmuję przeprosin, bo dość mam obrzydliwego obrażania ze strony takich jak pan, którym się zdaje, że są anonimowi i bezkarni. Nie są".
 
dro/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze