"Ostatki u premiera". Protest pracowników sądów i prokuratur w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie

Polska

450 złotych netto miesięcznie więcej i zmiany systemowe dotyczące płac - tego chcą pracownicy sądów i prokuratur, którzy we wtorek demonstrowali w Warszawie. Jak podkreślali, z powodu niskich zarobków w przeciągu ostatnich czterech lat z sądów i prokuratur odeszło 20 tys. wykwalifikowanych pracowników. Spotkali się z wiceministrem sprawiedliwości M. Wójcikiem oraz zastępcą szefa KPRM P. Szrotem.

 

We wtorek o godz. 12 w Warszawie, przed Ministerstwem Finansów rozpoczął się protest pracowników sądów i prokuratury. Protestujący mieli ze sobą transparenty z hasłami: "Mamy dość. Godziwa płaca, nie jałmużna", "Od wymiaru sprawiedliwości żądamy płacy i godności", czy "Jestem sądowym urzędnikiem, nie rządowym wyrobnikiem". Jak podają organizatorzy, na demonstrację przyjechało trzy tysiące osób z całej Polski.

 

Pracownicy domagają się wzrostu miesięcznego wynagrodzenia pracowników sądów i prokuratur o 450 zł netto jeszcze w 2019 r. Ich głównym postulatem jest też wprowadzenie systemowych zmian w zasadach wynagrodzeń pracowników sądownictwa.

 

Oprócz podwyżki w wysokości 450 zł jeszcze w tym roku, protestujący domagają się także systemowych zmian w zasadach wynagradzania pracowników sądów i prokuratur. Jak podkreślają, 80 proc. z nich zarabia między 1800 a 2800 zł netto.

 

"Tragiczna sytuacja kadrowa"

 

- Mamy tragiczną sytuację kadrową. Drodzy obywatele, wiem, że nas nie lubicie, bo jesteśmy urzędnikami, ale zrozumcie - te postępowania nie z naszej winy toczą się tak długo. Nas jest po prostu za mało - powiedziała obecna na proteście Edyta Odyjas z "Solidarności" pracowników sądownictwa.

 

Związkowcy oceniają, że z powodu niższych zarobków w przeciągu ostatnich czterech lat z sądów i prokuratur odeszło 20 tys. wykwalifikowanych pracowników. Jako przykład podają Sąd Okręgowy w Warszawie, gdzie jest obecnie 120 wakatów.

 

"Pensje nie są godne tego, abyśmy przeżyli"

 

Uczestnicząca w demonstracji Małgorzata Szorc z Sądu Okręgowego w Olsztynie powiedziała, że protestuje, bo praca "wymaga coraz więcej odpowiedzialności, a pensje nie są godne tego, abyśmy przeżyli".

 

- Paradoksalnie sądy i prokuratura służą ludziom i wnoszą wiele dobrego. Jako pracownicy wspomagający sędziów robimy naprawdę wiele, żeby interesant był zadowolony, bo każdy przychodzi z jakimś bólem - dodała.

 

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyło się spotkanie z protestującymi. Kancelarię reprezentował zastępca szefa KPRM Paweł Szrot, ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości udział wzięli minister Michał Wójcik i szef gabinetu politycznego Jan Kanthak. Podczas spotkania protestujący wręczyli ministrowi Szrotowi petycję, kierowaną do premiera Mateusza Morawieckiego, która dotyczyła m.in. podwyżek płac dla pracowników sądów.

 

"Doceniamy pracę pracowników sądów"

 

- Minister Szrot zapewnił, że niezwłocznie przekaże ją premierowi. Doceniamy pracę pracowników sądów i będziemy nieustannie dbać o to, by ich wynagrodzenia rosły. Warto pamiętać, że za rządów PO wynagrodzenia dla pracowników sądów były zamrożone. Od kiedy minister Ziobro został ministrem sprawiedliwości te wynagrodzenia wzrosły prawie o 20 proc. - powiedział Jan Kanthak.

 

I dodał: "Związek zawodowy wyraził swoje pełne poparcie dla projektu ustawy przygotowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierunkiem Ministra Michała Wójcika dotyczącego pracowników sądów i prokuratur. Dotychczas te grupy zawodowe były pominięte. My to właśnie zmieniamy".

 

"Zapaść w sądach"

 

Po zakończeniu spotkania Edyta Odyjas poinformowała, że rozmowa dotyczyła nie tylko zarobków pracowników wymiaru sprawiedliwości, ale również "zapaści w sądach".

 

- Chcemy, żeby premier wykorzystał artykuł 221 Konstytucji, który umożliwia nowelizację budżetu. Chcemy jeszcze w tym roku 450 złotych. Mają termin do dwóch tygodni (...) Idą wybory. Bez sądów okręgowych wybory się nie odbędą - stwierdziła.

 

Po manifestacji odbyła się konferencja prasowa z udziałem m.in. przewodniczącego NSZZ Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości RP Piotra Domańskiego. Podsumowując protest podkreślił on, że w manifestacji uczestniczyli pracownicy wszystkich grup zawodowych, m.in. urzędnicy, asystenci, pracownicy obsługi, kuratorzy.

 

Poza Warszawą protesty we Wrocławiu i Krakowie

 

Protesty pracowników sądów i prokuratur odbyły się również we Wrocławiu i Krakowie. We Wrocławiu przeciwko niskim zarobkom protestowało ok. 200 osób. Do Wrocławia przyjechali m.in. pracownicy sądów w Środzie Śląskiej, Świdnicy, Dzierżoniowie, Ząbkowicach Śląskach, Brzegu czy Legnicy.

 

Podczas swojego wystąpienia przewodnicząca KNSZZ "Ad Rem" Justyna Przybylska podkreśliła, że celem wtorkowego zgromadzenia jest uświadomienie społeczeństwu, w jakim stanie jest obecnie sądownictwo i prokuratura oraz jakie ma to skutki dla społeczeństwa.

 

W Krakowie natomiast przed budynkiem Sądu Okręgowego protestowało kilkudziesięciu pracowników sądów. Jak mówili, wiele osób ze względu na niskie płace rezygnuje z pracy, a w sądach rosną zaległości w rozpatrywaniu spraw. "Ciężka praca, głodna płaca", "Bez nas sądy nie istnieją" - skandowali uczestnicy pikiety.

 

Grudniowe manifestacje 

 

W grudniu ub.r. odbywały się manifestacje pracowników sądów polegające m.in. na korzystaniu przez nich ze zwolnień lekarskich. Pracownicy domagali się podwyżek wynagrodzeń. Poparcie dla postulatów płacowych "wszystkich pracowników sądów powszechnych i administracyjnych" wyrażali we wspólnym oświadczeniu przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich: "Iustitia", "Themis", Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce i Forum Współpracy Sędziów.

 

Jeszcze w połowie grudnia Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że zawarło porozumienie ze związkami zawodowymi w sprawie płac pracowników sądów. Ustalono wtedy m.in. że jeszcze przed świętami wszyscy pracownicy sądów otrzymają 1 tys. zł brutto nagrody, niezależnie od stanowiska i pełnionej funkcji. Kolejny punkt porozumienia gwarantował, że od początku 2019 r. każdy pracownik sądów otrzyma podwyżkę wynagrodzenia w wysokości 200 zł brutto.

 

"Budżet na 2019 r. został już przyjęty"

 

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik wyraził w poniedziałek zdziwienie w związku z zapowiedzią manifestacji. - Jesteśmy w dialogu, spotykamy się ze wszystkimi organizacjami związkowymi pracowników sądownictwa od wielu miesięcy i ten dialog jest dobry, dlatego jestem zdziwiony jutrzejszym protestem - zaznaczył.

 

Wiceminister zwrócił też uwagę, że budżet na 2019 r. został już przyjęty. Podkreślił przy tym, że zgodnie z porozumieniem podpisanym w grudniu wynagrodzenie każdego pracownika wzrosło od 2019 r. o 200 zł. - Niezależnie od tego pracownicy dostali niemałe nagrody. Jestem więc zdziwiony, że ten protest się odbędzie - dodał wiceszef resortu.

 

Porozumienie z ministerstwem

 

W grudniu ub.r. odbywały się manifestacje pracowników sądów polegające m.in. na korzystaniu przez nich ze zwolnień lekarskich. Pracownicy domagali się podwyżek wynagrodzeń. Poparcie dla postulatów płacowych "wszystkich pracowników sądów powszechnych i administracyjnych" wyrażali we wspólnym oświadczeniu przedstawiciele stowarzyszeń sędziowskich: "Iustitia", "Themis", Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce i Forum Współpracy Sędziów.

 

Jeszcze w połowie grudnia Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że zawarło porozumienie ze związkami zawodowymi w sprawie płac pracowników sądów. Ustalono wtedy m.in. że jeszcze przed świętami wszyscy pracownicy sądów otrzymają 1 tys. zł brutto nagrody, niezależnie od stanowiska i pełnionej funkcji. Kolejny punkt porozumienia gwarantował, że od początku 2019 r. każdy pracownik sądów otrzyma podwyżkę wynagrodzenia w wysokości 200 zł brutto.

zdr/grz/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!