10-latek zamiast iść do szkoły, wsiadł w tramwaj i odjechał w nieznane

Polska
10-latek zamiast iść do szkoły, wsiadł w tramwaj i odjechał w nieznane
pixabay.com/elizabethaferry

10-latek nie dotarł do szkoły z powodu konfliktu z rówieśnikami. Chłopiec wsiadł w tramwaj, a później w autobus, przez co zagubił się w mieście. Alarm wszczął dopiero ojciec, który przyjechał odebrać dziecko ze szkoły.

O zaginięciu poinformowała we wtorek rzeczniczka prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi mł. insp. Joanna Kącka.

 

- Zaginięcie syna zgłosił zaniepokojony ojciec, gdy przyjechał po niego i zorientował się, że chłopiec przez cały dzień nie był obecny na zajęciach. 10-latek nie odbierał telefonu i nie wiadomo było, co się z nim stało - powiedziała Kącka.

 

Poszukiwania dziecka rozpoczęli policjanci z Ogniwa ds. Nieletnich i Patologii z II Komisariatu KMP w Łodzi. Okazało się, że chłopiec nie dotarł na zajęcia w szkole, gdzie około godziny 9 został podwieziony przez ojca.

 

Początkowo 10-latek mimo wielokrotnych prób kontaktu ze strony rodziców nie odbierał połączeń. Później zaczął korespondować z mamą poprzez sms, jednak pytany, gdzie się znajduje, nie był w stanie tego opisać. Został więc poproszony o wysłanie zdjęcia z nazwą ulicy.

 

Z tramwaju, przesiadł się do autobusu

 

- Policjanci odczytali tę wiadomość i pojechali pod adres widoczny na zdjęciu. Tam odnaleźli przestraszonego 10-latka. Chłopiec został przewieziony na komisariat, gdzie opisał swoją przygodę - relacjonowała rzeczniczka.

 

Chłopiec wyjaśnił, że postanowił nie iść do szkoły z powodu konfliktu z rówieśnikami. Po podwiezieniu przez ojca nie wszedł do budynku, tylko wsiadł do tramwaju, a później do autobusu. W ten sposób dojechał aż na łódzkie osiedle Smulsko, gdzie odnaleźli go policjanci.

ml/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze