Wyrok dla Polki, która na pokładzie Ryanaira paliła papierosy i kazała załodze "sp...ć"

Świat
Wyrok dla Polki, która na pokładzie Ryanaira paliła papierosy i kazała załodze "sp...ć"
Wikimedia Commons/Adrian Pingstone

40-letnia Edyta S., jedna z pasażerek samolotu lecącego z Poznania do Bristol, awanturowała się i była tak pijana, że potrzebowała pomocy personelu w dotarciu do toalety. Na lotnisku czekała już na nią policja. Choć kurator Polki przekonywała, że była "bardzo rozemocjonowana", bo "wracała z pogrzebu" sąd skazał ją na 180 godzin prac społecznych i zapłatę 250 funtów kosztów sądowych.

Do zdarzenia doszło w grudniu na pokładzie samolotu Ryanair lecącego z Poznania do Bristolu w południowo-zachodniej Anglii. Według tygodnika "Doncaster Free Press", po godzinie od startu załoga maszyny usłyszała krzyki pasażerów. Jak się okazało, wszystko przez 40-letnią Polkę, która zapaliła papierosa. 

 

Stewardessy powstrzymały przed paleniem nietrzeźwą już kobietę. Po 10 minutach pasażerowie znów zareagowali krzykiem. Według relacji gazety, Polka ponownie zapaliła pijąc przy tym kupiony na lotnisku alkohol.

 

Gdy personel pokładowy zabrał jej papierosy i poprosił o karty pokładowe jej i partnera, Edyta S. krzyknęła, ab "sp....li". 

 

- Edyta S. była tak pijana, że potrzebowała pomocy w dotarciu do toalety - pisze "Doncaster Free Press". Załoga samolotu nie pozwoliła jej jednak zamknąć drzwi, na wypadek gdyby znów zaczęła palić.

 

Kobieta jeszcze dwukrotnie podczas lotu zapaliła papierosa - twierdzi gazeta.

 

Na lotnisku w Bristolu na Polkę czekali już policjanci. 

 

"Zbyt pijana, by słuchać instrukcji"

 

Proces w tej sprawie zakończył się w czwartek przed sądem w Bristolu. Edyta S. zeznała, że mieszka w Wielkiej Brytanii od czterech lat. Leciała do Bristolu, aby znaleźć pracę w pobliskim Avonmouth. 

 

Obrońca Polki Ruper Russell przekonywał, że "nie zamierzała powodować zagrożenia w trakcie lotu". - Była po prostu zbyt pijana, aby słuchać instrukcji lub rozpoznać niebezpieczeństwo, które powodowała - dodał.

 

Kurator sądowa Katie Wildish podkreśliła, że 40-latka wzięła na siebie pełną odpowiedzialność i jest "zmartwiona swoim zachowaniem".

 

Przekonywała, że kobieta "była w Polsce na pogrzebie swojej ciotki, która jako dziecko była jej głównym opiekunem". - Edyta S. przyznaje, że w tamtym okresie była bardzo rozemocjonowana - dodała Wildish.

 

- Kobieta zwykle pije cydr. Nie przywykła do picia wódki, którą kupił jej partner, i szybko się upiła - wyjaśniała kurator.

 

"Dzieci się nią brzydzą"

 

Według Wildish, aresztowanie "było dla Polki katastrofą". - Pracowała odkąd tylko jest w Wielkiej Brytanii. Od czasu przestępstwa nie mogła podjąć pracy, ponieważ policja odebrała jej paszport - dodała.

 

Kurator podkreśliła również, że kobieta ma 15-letniego syna i 20-letnią córkę, którzy "brzydzą się nią".

 

Sędzia Peter Blair stwierdził, że "niewłaściwym byłoby wysłanie Edyty S. do więzienia". - Nie miała pani wcześniej żadnych wyroków, stwarza pani bardzo niewielkie zagrożenie dla innych - powiedział w kierunku oskarżonej.

 

Edyta S. została skazana na 180 godzin nieodpłatnych prac społecznych i zapłatę w sumie 250 funtów kosztów sądowych.

 

[ZOBACZ TEŻ] Poród na wysokości 13 tysięcy metrów. Pomogła załoga samolotu:

zdr/dro/ doncasterfreepress.co.uk, bristolpost.co.uk

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze