Macierewicz opuścił prokuraturę w Tarnobrzegu. Zeznawał ws. Bartłomieja M.

Polska

Były minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który w środę kilka minut po 12:00 przybył do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu (Podkarpackie) po kilku godzinach opuścił jej budynek. Nie będzie już przesłuchiwany. Polityk nie rozmawiał z dziennikarzami. Prokuratura w tym mieście prowadzi śledztwo, w którym podejrzani są m.in. b. rzecznik MON Bartłomiej M. oraz b. pracownicy resortu i PGZ.

- Przesłuchanie ma związek ze śledztwem nadzorowanym przez Prokuraturę Okręgową w Tarnobrzegu dotyczącym działania na szkodę Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Z uwagi na dobro toczącego się postępowania oraz z uwagi na tajemnice śledztwa nie możemy ujawnić treści zeznań złożonych przez pana ministra - powiedział w środę wieczorem rzecznik prasowy prokuratury Andrzej Dubiel.

 

Dubiel podkreślił, że przesłuchanie trwało kilka godzin, ale zostało zakończone. Oznacza to, że Macierewicz nie będzie już przesłuchiwany.

 

Bartłomiej M. trafił do aresztu 30 stycznia. Trzymiesięczny areszt zastosował Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu, który przychylił się do wniosku prokuratury.

 

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu zarzuciła Bartłomiejowi M. oraz b. posłowi Mariuszowi Antoniemu K. zarzuty "powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł".

 

Obaj zostali zatrzymani w Warszawie 28 stycznia przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, na polecenie tarnobrzeskiej prokuratury. Oprócz nich CBA zatrzymało jeszcze cztery inne osoby: b. członka zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. Radosława O., dwóch b. dyrektorów PGZ S.A. oraz b. pracownicę Ministerstwa Obrony Narodowej.

 

Zarzuty przekroczenia uprawnień 

 

Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. "Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł" - podano po ogłoszeniu zarzutów w komunikacie rzecznika prokuratury.

 

Bartłomiej M., Mariusz Antoni K. i Agnieszka M. byli wśród sześciorga osób zatrzymanych 28 stycznia br. w Warszawie przez CBA, na polecenie tarnobrzeskiej prokuratury. Wobec byłej pracownicy MON prokuratura zastosowała środki wolnościowe.

 

Natomiast do wniosku prokuratury o zastosowanie aresztu dla Mariusza Antoniego K. Sąd Rejonowy się nie przychylił. Zastosował wobec podejrzanego poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju z jednoczesnym zatrzymaniem paszportu.

Postanowienie to, na które prokuratura złożyła zażalenie, zostało w środę utrzymane przez Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu w mocy, i K. nie trafi do aresztu.

 

Trzymiesięczny areszt

 

Pozostali z sześciorga zatrzymanych 28 stycznia przez CBA również usłyszeli zarzuty. B. członkowi zarządu PGZ Radosławowi O., b. dyrektorowi biura marketingu PGZ Robertowi K. oraz b. dyrektorowi wykonawczemu firmy Robertowi Sz. zarzucono działania na szkodę spółki i wyrządzenia jej szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu zastosował wobec nich trzymiesięczny areszt.

 

Prokuratura w Tarnobrzegu prowadzi od grudnia 2017 r. śledztwo dotyczące niegospodarności, powoływania się na wpływy oraz fałszowania dokumentów przy okazji zawierania umów przez spółkę PGZ S.A.

ml/msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze