Niesłusznie spędził w więzieniu prawie 40 lat. Otrzyma wielomilionowe odszkodowanie

Świat
Niesłusznie spędził w więzieniu prawie 40 lat. Otrzyma wielomilionowe odszkodowanie
pixabay/Pavlofox

71-letni Craig Coley w 1978 r. został skazany na dożywotnie więzienie za zabójstwo swojej byłej partnerki i jej dziecka. Mężczyzna wyszedł na wolność w 2017 r., gdy jego udział w zbrodni wykluczyły przeprowadzone testy DNA. Sąd zadecydował, że za 39 lat niesłusznego więzienia, miasto Simi Valley w Kalifornii wypłaci Coleyowi 21 mln dolarów odszkodowania (ponad 80 mln złotych).

- Żadna kwota nie zrekompensuje tego, co stało się panu Coleyowi, ale jest to słuszne posunięcie ze strony miasta - powiedział po ogłoszeniu wyroku zarządca Simi Valley Eric Levitt.

 

Dożywocie za brutalne zabójstwo

 

Coley został zatrzymany w 1978 r. pod zarzutem morderstwa swojej byłej partnerki, 24-letniej Rhondy Wicht i jej 4-letniego syna Davida. Kobieta przed śmiercią została zgwałcona.

 

Policja wytypowała Coleya, jako głównego podejrzanego. Jeden ze świadków zeznał bowiem, że w czasie zabójstwa widział samochód mężczyzny przed domem, w którym mieszkały ofiary.

 

Po procesach przed sądem I instancji i odwoławczym, Coley został skazany na dożywotnie więzienie bez możliwości warunkowego zwolnienia. Mężczyzna nigdy wcześniej nie miał problemów z prawem.

 

Porucznik chciał wyciszyć sprawę

 

W 1989 r. sprawą Coleya zainteresował się detektyw Mike Bender. Z jego ustaleń wynikało, że skazany, w dniu zabójstwa, miał mocne alibi, prokurator nie przesłuchał kluczowych świadków w sprawie, a materiał genetyczny i odciski palców z miejsca zdarzenia zaginęły w tajemniczych okolicznościach.

 

Pomimo apeli detektywa o ponowne zbadanie sprawy, jego przełożeni nie chcieli słyszeć o kolejnym sprawdzeniu dowodów. Jak wspominał po latach Bender, najbardziej na wyciszeniu sprawy zależało porucznikowi nadzorującemu, który prowadził pierwsze śledztwo ws. Coleya.

 

W 1991 r. Benderowi postawiono ultimatum - albo przestanie zajmować się sprawą Coleya, albo zostanie wyrzucony z pracy. Detektyw sam złożył rezygnację, ale zabrał ze sobą 16 pudeł z aktami sprawy, zapewniając, że "będzie dążył do ustalenia prawdy".

 

"Godność z jaką to znosił, jest nadzwyczajna"

 

W 2016 r., po kilkudziesięciu latach starań ze strony Coleya i Bednera, śledztwo w sprawie niesłusznego skazania podjął nowy szef policji w Simi Valley David Livingstone. Okazało się, że zabezpieczone dowody, które przez lata były uznane za zaginione, odnalazły się na komendzie policji.

 

Badania DNA wykazały, że materiał genetyczny znaleziony na ciałach ofiar nie należy do Coleya. 20 listopada 2017 r. złożono wniosek o ułaskawienie skazanego. Po dwóch dniach podpisał je gubernator stanowy Jerry Brown.

 

- Godność z jaką pan Coley znosił to długie i niesprawiedliwe więzienie, jest nadzwyczajna - napisał gubernator w uzasadnieniu decyzji.

 

 

- Tego doświadczenia nie da się opisać słowami. Spędziłem cztery dekady, nie mogąc przeżyć żałoby po kobiecie i dziecku, których kochałem - powiedział Coley w wywiadzie dla gazety "Los Angeles Times" w 2018 r.

 

Policja teraz musi ustalić, kto stał za zabójstwem Rhondy i Donalda Wicht.

 

 

WIDEO: Komenda będzie domagał się 18 milionów zł odszkodowania za 18 lat w więzieniu

 

bas/luq/ BBC, Los Angeles Times

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze