Internauci zebrali 168 tys. zł dla nauczyciela, który ma zapłacić za śmierć licealistów w lawinie

Polska
Internauci zebrali 168 tys. zł dla nauczyciela, który ma zapłacić za śmierć licealistów w lawinie
Polsat News

Internauci zebrali w sieci 168 tys. zł dla emerytowanego nauczyciela, który 16 lat temu organizował wyprawę licealistów na Rysy, zakończoną śmiercią ośmiu osób w lawinie. Decyzją sądu geograf ma zapłacić 140 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz ojca dwóch ofiar, a także odsetki od tej kwoty.

8 lutego Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał w mocy kwotę zadośćuczynienia, przyznaną Andrzejowi M., który stracił w lawinie dwóch synów. Andrzej M. pozwał organizującego wycieczkę nauczyciela, uczniowski klub sportowy i samorząd Tychów. Ponieważ odpowiedzialność miasta się przedawniła, a sprawa niedziałającego już klubu została w apelacji zawieszona, emerytowany nauczyciel powinien zapłacić całość kwoty.

 

Internetowa zbiórka

 

Krótko po wyroku sądu w portalu zrzutka.pl pod hasłem "zadośćuczynienie za tragedię w Tatrach (Tychy)" rozpoczęła się zbiórka pieniędzy na zadośćuczynienie, zainicjowana przez dwie internautki z tego miasta, wspierane - jak deklarowały - przez dziesiątki innych osób. 13 lutego pierwotną kwotę zbiórki (140 tys. zł) powiększono o 28 tys. zł odsetek, naliczanych od wniesienia powództwa niespełna trzy lata temu. Na zebranie pełnej kwoty internauci potrzebowali około dwa tygodnie - w poniedziałek na rachunku zbiórki było już całe 168 tys. zł.

 

Jak wynika ze statystyk portalu, pieniądze wpłaciły w sumie 3142 osoby, a najwyższa jednorazowa wpłata przekroczyła 5,6 tys. zł.

 

Informacja o zbiórce została prawie 7,2 tys. razy udostępniona w mediach społecznościowych - pojawiło się tam, podobnie jak na stronie zbiórki, wiele deklaracji wsparcia dla geografa, którego wielu internautów wspomina jako dobrego i zaangażowanego nauczyciela. Pojawiły się także mniej liczne komentarze negatywne, wskazujące na współodpowiedzialność nauczyciela za tragedię.

 

"Świetny nauczyciel z pasją"

 

"Każdy, kto zna Pana Mirosława Sz., wie, że to wspaniały człowiek, kochający góry i chętny do pomocy każdemu. Świetny nauczyciel z pasją, która zarażał młodych ludzi" - wskazała ponad dwa tygodnie temu inicjatorka zbiórki w opisie jej celu. Przypomniała, że tragedia sprzed 16 lat dotknęła całe Tychy.

 

"Sądy, wyroki, łzy, rozpacz, żałoba, która trwa do dzisiaj i trwać będzie w sercach rodzin i przyjaciół. Mija 16 lat i jeden z rodziców żąda odszkodowania... Wyrok zwala z nóg: nauczyciel musi zapłacić 140 tys. zł zadośćuczynienia. To nie czas na ocenianie. To czas na pomoc" - czytamy w opisie internetowej zbiórki.

 

Inicjatorzy zebrania pieniędzy na zadośćuczynienie, które ma zapłacić emerytowany nauczyciel, zapewniają darczyńców, że ich pieniądze trafią we właściwe miejsce. Pomysłodawcy zbiórki są w stałym kontakcie z nauczycielem oraz jego prawnikiem - obecnie czekają na kopię wyroku oraz numer konta, na który będą przekazane pieniądze.

 

"Aby w ogóle wypłacić pieniądze ze zrzutki, należy uwiarygodnić w zrzutka.pl cel, na który się zbiera pieniądze. W tym wypadku będziemy musieli okazać kopię wyroku sądu, a na ten dokument cały czas czekamy. Bez tego nie można rozpocząć procedury przekazania pieniędzy i są one automatycznie zablokowane przez zrzutka.pl" - wyjaśniają inicjatorzy.

 

W pierwszej kolejności mają być zapłacone odsetki, a później należność główna, czyli 140 tys. zł. Odsetki będą wyliczone na dzień spłaty od 28 kwietnia 2016 r. Jeśli terminem spłaty będzie ostatni dzień lutego, będzie to dokładnie 27 tys. 815 zł 89 groszy. Jeśli spłata nastąpi wcześniej lub później, każdy dzień oznacza 26,85 zł różnicy. "Będziemy na bieżąco informować o postępach w akcji. Dziękujemy za wsparcie i zaufanie" - zapowiadają organizatorzy zrzutki, zaplanowanej pierwotnie do końca marca.

 

Tragedia w Tatrach

 

Synowie Andrzeja M., który ma otrzymać zadośćuczynienie, to dwie z ośmiu ofiar najtragiczniejszego wypadku w historii polskich Tatr. Podczas wycieczki tyskich licealistów zginęło osiem osób. W 2006 r. nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego sprowadzenia niebezpieczeństwa utraty zdrowia i życia wielu osób. Nie mając bowiem uprawnień do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, w pogarszających się warunkach atmosferycznych. Został prawomocnie skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu.

 

Po wyroku w procesie karnym Andrzej M. wytoczył sprawę cywilną - domagał się 700 tys. zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy, czyli organu założycielskiego szkoły. Wcześniej wezwał miasto do ugody, samorząd się jednak nie zgodził.

 

W grudniu 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach częściowo uwzględnił powództwo - przyznał powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia - po połowie od Mirosława Sz. i od klubu. Oddalił natomiast roszczenia wobec samorządu Tychów.

 

Sąd odwoławczy odrzucił apelacje - zarówno złożone przez ojca zmarłych, jak i nauczyciela, który chciał oddalenia powództwa. Postępowanie wobec klubu sportowego zostało natomiast zawieszone, ponieważ są wątpliwości, czy klub ma organy pozwalające na działanie. Do katowickiego sądu wpłynął wniosek o rozwiązanie tego stowarzyszenia. W sytuacji, w której sprawa klubu została zawieszona w apelacji, to nauczyciel - do czasu jej rozstrzygnięcia - powinien zapłacić całość zadośćuczynienia.

 

Sąd apelacyjny nie podzielił stanowiska sądu I instancji, że szkoła nie była współorganizatorem wycieczki, oceniając, iż członkami klubu mogli być tylko uczniowie, rodzice i nauczyciele, a na wycieczkę w Tatry wyraziła zgodę dyrektorka szkoły, powierzając Sz. kierowanie nią. Potwierdził zarazem, że roszczenie wobec miasta przedawniło się.

 

Lawina, która 28 stycznia 2003 roku zabrała pod Rysami wycieczkę z Uczniowskiego Klubu Sportowego "Pion", działającego przy I LO w Tychach, zabiła ośmioro z 13 uczestników wyjazdu. Czoło lawiny załamało lód na Czarnym Stawie i pogrzebało w nim większość ofiar. Poszukiwanie ciał trwało do 17 czerwca.

pgo/luq/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze