"Dochodzi do metodycznego niszczenia archiwów MSW". Opublikowano list Jana Rokity z 1990 r.

Polska
"Dochodzi do metodycznego niszczenia archiwów MSW". Opublikowano list Jana Rokity z 1990 r.
Wiki Commons/Piotr Drabik/CC BY 2.0

Na terenie kraju dochodzi do "metodycznego niszczenia archiwów MSW" napisał w 1990 r. Jan Rokita, którego list do Bronisława Geremka opublikowano w czwartek na portalach "Rzeczpospolitej" i Polskiego Radia. Akcja ta ma charakter zjawiska panicznego - ocenił Rokita.

Dokument został odnaleziony - jak czytamy w tekstach obu portali - w Hoover Institute w Stanford w USA, gdzie znalazło się archiwum gen. Czesława Kiszczaka.

 

"Szanowny Panie Profesorze, pragnę zwrócić pańską uwagę na nasilające się informacje dotyczące metodycznego niszczenia archiwów MSW na terenie całego kraju. W ostatnich dniach akcja ta przybiera - moim zdaniem - charakter zjawiska panicznego, nie otaczanego nawet przez resort szczególną tajemnicą. Świadczą o tym przypadki takie, jak jawne rozpalanie w lasach ognisk przez funkcjonariuszy MSW, w których okoliczna ludność znajduje niedopalone resztki materiałów operacyjnych MSW" - pisał w styczniu 1990 r. Rokita, ówczesny szef sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do Zbadania Działalności MSW.

 

Apelował o podjęcie działań

 

Dwie strony maszynowego papieru Rokity zostały skierowane do Bronisława Geremka, który stał wówczas na czele Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. "Rokita opisuje w liście skierowanym do profesora Geremka proceder niszczenia dokumentów w MSW, jeszcze przed likwidacją Służby Bezpieczeństwa. Podaje konkretne przykłady, cytuje relacje świadków. Nie ukrywa emocji związanych z jawnym łamaniem prawa przez resort spraw wewnętrznych" - czytamy w tekstach.

 

"Rokita nie chce - jak sam to ujmuje w liście - »być w przyszłości wymieniany przez historyków jako ten, z którego winy zniszczono te materiał»«. Apeluje więc o »podjęcie próby przekonania Rządu, że w kwestii tej nie można pozostać bezczynnym«" - dodali dziennikarze. Przyznają też, że nie wiedzą, jak oryginał listu trafił do odpowiedzialnego za Służbę Bezpieczeństwa Czesława Kiszczaka.

 

Dziennikarze "Rzeczpospolitej" i Polskiego Radia już wcześniej opisywali swoje odkrycia związane z działalnością gen. Czesława Kiszczaka. Wcześniej w Hoover Institute w Stanford w USA odnaleźli między innymi listy Czesława Kiszczaka do Lecha Wałęsy.

 

WIDEO: "Nieznane taśmy z archiwów w Kijowie, Paryżu czy Nowym Jorku". Gliński o filmie "Niepodległość

 

bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze