Powódź we Włoszech: zalana Wenecja, pod wodą Toskania i Emilia-Romania. W górach alert lawinowy

Świat

Powódź zalała Plac św. Marka i zabytkowe zaułki w historycznym centrum Wenecji. Przyczyną niezwykle wysokiego poziomu wody były ulewne deszcze. Podczas gdy w centralnych regionach Włoch mieszkańcy walczą z gwałtownymi ulewami i podtopieniami, na północy muszą mierzyć się ze śnieżycami. W Dolomitach obowiązuje czwarty stopień zagrożenia lawinowego.

W wielu regionach Włoch utrzymuje się alert pogodowy z powodu ataku zimy na północy oraz gwałtownych ulew i podtopień w centrum kraju.

 

Turyści i mieszkańcy Wenecji mają problem z przemieszczaniem się po mieście. Część z nich korzysta z zaimprowizowanych drewnianych kładek na Placu Św. Marka. Inni brodzą w głębokiej wodzie w gumowych butach. Powódź zalała w sumie blisko jedną piątą miasta. Ogłoszono podwyższony, pomarańczowy alert. Wysoka woda (wł. acqua alta) zalała również słynną Bazylikę Świętego Marka.

 

W Rzymie poziom Tybru także jest podwyższony.

 

PAP/EPA/MASSIMO PERCOSSI

Toskańska powódź

 

W centralnej części Włoch powódź spowodowała, że rzeka Cornea, w pobliżu toskańskiego miasta Piza, wystąpiła z brzegów. Wysoka woda zepchnęła samochód z drogi. Autem podróżowało trzech nastolatków.

 

Strażacy, którzy pospieszyli im z pomocą użyli lin i desek. Załoga ratunkowa oparła deski o półzanurzony samochód i o krawędź drogi. Dzięki temu nastolatkowie mogli przejść na brzeg. Następnie zostali przetransportowani do szpitala z objawami początkowej hipotermii. 

 

Wypadek w Castel Maggiore

 

Powódź wystąpiła również w regionie Emilia-Romania. Setki ludzi ewakuowano z domów w okolicach Bolonii, po tym jak wylała rzeka Reno. W Castel Maggiore doszło do wypadku, w którym musiały interweniować służby ratunkowe.

 

Strażacy opublikowali nagranie, na którym widać, jak śmigłowiec ratunkowy zabiera trzech mieszkańców Castel Maggiore i sześciu policjantów, którzy usiłowali im pomóc. Niestety, wszyscy zostali odcięci od lądu przez wezbraną rzekę. Na ratunek początkowo wysłano ciągnik, ale druga fala powodziowa zepchnęła pojazd do rowu. 

 

 

Na północy śnieg i 4. stopień zagrożenia lawinowy

 

Oprócz ulewnych deszczy i powodzi Włosi z północnych regionów muszą zmagać się ze śniegiem. W ciągu ostatnich 24 godzin w Dolomitach spadło od 60 do 80 cm świeżego puchu, a w dwóch miejscowościach w regionie Wenecji Euganejskiej, w Cortina d'Ampezzo i Comelico - nawet 85 cm. Prognozy pogody przewidują, że w dalszym ciągu w tym regionie będzie padać intensywny deszcz, a w wyższych partiach gór - śnieg.

 

W Dolomitach podniesiono alert lawinowy z 3 do 4 poziomu, ze względu na niesłabnące opady śniegu. Zejścia lawin można spodziewać się zwłaszcza w rejonach, gdzie pokrywa śnieżna wynosi 80-100 cm. Agencja bezpieczeństwa ostrzega, że lawiny mogą także schodzić na szlaki i trasy narciarskie, zwłaszcza te powyżej 1500 m n.p.m.

 

PAP/EPA/ANTONELLA SCHENA

W piątek grupa Polaków wracająca z nart utknęła w korku na autostradzie A22 we Włoszech - 30 km od granicy z Austrią. W unieruchomionym od ponad 17 godzin autokarze były dzieci i kobieta w ciąży. Intensywne opady śniegu w Alpach doprowadziły do zejścia lawiny na przełęczy Brenner. Zamknięto autostrady, utknęło na nich tysiące samochodów. Podróżni wrócili do wrócili do Polski w niedzielę po 40 godzinach podróży.

ked/grz/ corrieredelveneto.corriere.it

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze