Zespół Aperta dotyka jedno dziecko na milion. 9-letni Antoś przeszedł operację ratującą życie

Polska

9-letni Antoś cierpi na zespół Aperta, chorobę genetyczną objawiającą się szeregiem wad wrodzonych, m.in. poważnymi deformacjami czaszki. Schorzenie należy do bardzo rzadkich i występuje raz na milion urodzeń. Chłopiec w środę przeszedł w USA piątą operację, która uratowała mu życie. To dzięki widzom Polsatu i Fundacji Polsat udało się zebrać 360 tys. złotych na wyjazd i zabieg.

U chorych na zespół Aperta występują poważne deformacje czaszki, zrośnięcie palców u rąk i nóg, rozszczep podniebienia.

Antoś w przeszłości przeszedł już cztery operacje, a rodzice wydali na nie ok. 1 mln zł. Na piątą, w specjalistycznym szpitalu w Stanach Zjednoczonych, potrzebna była kwota 360 tys. złotych. Udało się ją zebrać dzięki wsparciu widzów Polsatu, "Wydarzeń", Polsatu Sport i Fundacji Polsat.

 

"Zwyczajnie warto walczyć"

 

- Antoś jest już po operacji, ma założony specjalny aparat. Zabieg polega na rozszerzeniu czaszki, bo jego mózg się w niej nie mieścił. W konsekwencji chłopiec mógł stracić wzrok i słuch. Trzymamy kciuki i czekamy na niego - powiedziała na antenie Polsat News Agnieszka Grzegorczyk, członek zarządu Fundacji Polsat. Zabieg zatrzyma też trudności z oddychaniem.

 

- Oddajemy go w najlepsze ręce na świecie. Zwyczajnie warto walczyć. Dziecko jest bezbronne, ono samo nic nie załatwi. Trzeba to zrobić za niego - mówiła mama Antka jeszcze przed operacją.

 

Operacja, którą przeszedł chłopiec, polegała na oddzieleniu kości środkowej części twarzy od czaszki. Aparat założony Antosiowi będzie działał jeszcze przez 6-8 tygodni.

bas/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze