Górnicy, którzy zginęli w czeskiej kopalni, byli pracownikami polskiej spółki Alpex

Świat

Polscy górnicy, którzy zginęli w wypadku w kopalni CSM w Stonawie w powiecie Karwina w Czechach, to pracownicy Przedsiębiorstwa Budownictwa Górniczego spółka z o.o Alpex z Bytomia. Firma od lat współpracuje m.in. z czeskim koncernem OKD, do którego należy kopania. Świadczy usługi związane m.in. z wydobyciem i budownictwem górniczym.

- Jesteśmy na miejscu w kopalni, gdzie zginęli nasi pracownicy. Rozmawialiśmy z polskim i czeskim premierem. Na razie nie mogę na nic więcej powiedzieć poza oficjalnym komunikatem - podkreślił Andrzej Tokarz, prezes Alpeksu.

 

Zwolnienia w Polsce

 

Alpex powstał w 1992 roku. Jak napisał Tokarz w wystąpieniu z okazji 20. rocznicy działalności spółki: "działania takie wymusiła ówczesna sytuacja przemysłu górniczego w Polsce, znaczne ograniczenie rynku pracy w kopalniach i pozbawienie zatrudnienia wielu doświadczonych, wysoko wykwalifikowanych górników. Pozyskując tę profesjonalną kadrę, spółka nasza w pełni przygotowała się do wykonywania szerokiego wachlarza specjalistycznych robót górniczych".

 

Na swojej stronie internetowej Alpex informuje, że jego działalność "ukierunkowana jest przede wszystkim na rynki zagraniczne. Realizowane obecnie usługi i roboty skoncentrowane są w głównej mierze w czeskich kopalniach węgla kamiennego położonych w okolicach Karwiny. Z powodzeniem znajduje również zatrudnienie na krajowym rynku górniczym.

 

Odszkodowania dla rodzin ofiar

 

Zgodnie z przepisami odszkodowania dla rodzin ofiar wypłaci firma, która zatrudniła górników. 

 

Ale z uwagi na skalę tragedii kierownictwo OKD rozważa udział w wypłacie odszkodowań. Z układu zbiorowego pracy w czeskich kopalniach spółki OKD wynika, że każdemu członkowi rodziny tragicznie zmarłego górnika przysługuje 240 tys. koron czeskich (ok. 39,46 tys. zł). 

 

- Będziemy poszukiwać najlepszych rozwiązań, chodzi o to, aby te odszkodowania były sprawiedliwe z uwzględnieniem ilości dzieci w osieroconej rodzinie – dodał premier Czech Andrzej Babiš, który przyjechał w piątek do kopalni CSM.

 

Grupa OKD

 

Według szacunków ekspertów, obecnie co piąty górnik w grupie OKD to Polak. Łącznie w grupie ma pracować ok 2 tys. polskich pracowników, w kopalni, w której doszło wybuchu - ok. 200.

 

Kopalnie Ostrawsko-Karwińskie (OKD) to jedyny producent węgla kamiennego Czechach. Należą do państwowej firmy Prisko, która za prawie 80 mln CZK (ponad 13 mln zł)  odkupiła je od Ad Hoc Group utworzonej przez trzy brytyjskie fundusze.

 

Czeski rząd przygotował program pomocowy dla OKD i wyznaczył terminy zamknięcia wszystkich czterech kopalń. Zgodnie z planem ostatnia miała być zamknięta do 2023 roku, teraz mówi się o 2030 roku.

 

Na razie jednak czeskie kopalnie potrzebują pracowników; szukają ich gównie w Polsce oraz na Słowacji i Ukrainie. Oferują atrakcyjne wynagrodzenie, refundację części kosztów zakwaterowania i premię za podjęcie pracy.

 

- Potrzebujemy wciąż ok. 350 osób. Siły roboczej na rodzimym rynku brakuje, dlatego zwracamy się ku zagranicy" - mówił Ivo Celechovsky, rzecznik prasowy OKD cytowany na początku grudnia przez "Puls Biznesu".

 

Wypadki w OKD

 

W styczniu tego roku w kopalni w Stonawie polski górnik zginął podczas przewożenia pracowników w kopalni. Jego ciało znaleziono przy torach.

 

W 2017 roku ofiarami wypadków w czeskich kopalniach byli dwaj Polacy; jeden zginął w styczniu przy wstrząsie górotworu w kopalni Darkov, a drugiego w czerwcu zabiły spadające skały.

 

W 2016 r. również ginęło dwóch polskich górników.  W lutym w Stonawie zginął 25-latek, w grudniu, również w Stonawie, wskutek zawału górotworu śmierć poniósł 55-letni mężczyzna. 

 

dro/ nettg.pl, PAP, Puls Biznesu, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze