Wstrzymano akcję ratowniczą po wybuchu w czeskiej kopalni. Wśród 13 ofiar jest 12 Polaków

Świat

13 górników, w tym 12 Polaków i Czech zginęło w czwartek w wyniku wybuchu metanu w kopalni w Karwinie - poinformowali w piątek przedstawiciele władz kopalni. Z powodu wysokiego stężenia metanu ratownicy musieli przerwać akcję. Teraz stawiają tamy pod ziemią, by ugasić pożar, potem spróbują dotrzeć do ciał górników. Prokuratura w Gliwicach wszczęła śledztwo ws. katastrofy.

Ratownicy w kopalni w Karwinie w Czechach, w której doszło do wybuchu metanu, rozpoczęli w piątek stawianie tamy pod ziemią, by ugasić pożar. Dopiero po zduszeniu ognia spróbują dotrzeć do ciał 12 górników, które pozostały w strefie wybuchu.

 

- W tej chwili warunki na dole uniemożliwiają poszukiwania. Mamy pewność, że poszkodowani nie żyją. Tam wciąż jest atmosfera, która grozi wybuchem. Nie możemy tam posłać ratowników. To zbyt ryzykowne. (…) Robimy tamy przeciwwybuchowe. Transportujemy materiał, który jest do tego potrzebny. Stawiamy cztery tamy. Dostarczmy też azot, aby obniżyć poziom tlenu i ugasić ogień - powiedział w piątek szef zmiany ratowników Jaroslav Provazek.

 

Jego zdaniem ratownicy będą w stanie dotrzeć do górników dopiero za dwa tygodnie. W akcji uczestniczy 65 ratowników czeskich i 13 polskich z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

 

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski pytany czy w Karwinie zawiodła technika, czy czynnik ludzi, powiedział, że wyjaśni to zespół, który zostanie powołany. Wyraził też opinię, że w komisji tej powinni się znaleźć polscy specjaliści.

 

- Obecnie jest dobry klimat do tego, by wykorzystać swoje doświadczenia - mówił. Zaznaczył też, że środowiska sektora wydobywczego w Czechach i w Polsce stale współpracują w sferze związanej z wydobywaniem węgla.

 

Zapytany czy to prawda, że czeskie kopalnie są bardziej niebezpieczne niż polskie i czy nasi górnicy o tym są informowani, powiedział, że "czeskie górnictwo nie jest tak silne jak polskie". Dodał też, że kopalnie metanowe, takie jak w Karwinie, wymagają szczególnej mądrości w zarządzaniu. "Jeśli się ich nie doceni to zawołają i dochodzi do sytuacji dramatycznych (...) Tak jak np. w Halembie" - mówił.

 

Podkreślił, że ryzyko pracy związane z przemysłem wydobywczym było i będzie zawsze, ale "sprzęt i innowacyjność to ryzyko obniża".

 

13 zabitych, 3 rannych

 

Jak poinformował w piątek dziennikarzy rzecznik OKD Ivo Czelechovsky, spośród 13 zabitych górników na powierzchni jest tylko ciało jednego, a pozostali są nadal pod ziemią. Na razie nie wiadomo, kiedy będzie można wydobyć zwłoki, nastąpi to nie wcześniej niż po Nowym Roku.

 

W szpitalach znajduje się trzech rannych górników. Jeden z nich jest w stanie krytycznym - poinformowała agencję CTK rzeczniczka szpitala w Ostrawie Nadia Chattova.

 

W kopalni w Karwinie, w czeskiej części Śląska Cieszyńskiego, na głębokości ponad 800 metrów pracowało 23 górników - poinformował rzecznik kopalni Ivo Czelechovsky. Według nieoficjalnych informacji było to 22 Polaków i jeden Czech.

 

"Ogromna tragedia dla wszystkich Polaków i Czechów"

 

Kopalnia jest zamknięta. Jak poinformowano ze względu na wysokie stężenie metanu przerwano akcję ratowniczą. W kopalni trwa gaszenie pożaru, który szaleje pod ziemią. Budowane są specjalne tamy, których budowa potrwa do niedzieli.

 

W Karwinie otworzone zostało centrum kryzysowe, w którym psycholodzy udzielają wsparcia rodzinom ofiar.

 

- Dramatyczna decyzja - tak skomentował tą decyzję były wiceminister gospodarki, inżynier górnictwa i były ratownik górniczy Jerzy Markowski. Dodawał jednak, że biorąc pod uwagę stężenie metanu, aktywny pożar i temperaturę 200 stopni Celsjusza, jest słuszna.  

 

 

Wyrazy współczucia rodzinom ofiar złożył premier Mateusz Morawiecki, który w piątek rano przyjechał na miejsce wypadku. "Pragnę złożyć wyrazy najgłębszego współczucia wszystkim bliskim ofiar katastrofy górniczej w Karwinie. To ogromna tragedia dla wszystkich Polaków i Czechów. W tym trudnym dniu szczególnie mocno pokażmy solidarność i poczucie narodowej wspólnoty" - napisał premier Morawiecki na Twitterze.

 

 

 

"Panie Boże, miej w swojej opiece Rodziny Górników" - napisał na Twitterze w piątek rano prezydent Andrzej Duda.

 

 

Kondolencje rodzinom ofiar złożył również premier Czech Andrej Babisz, który także ma przyjechać na miejsce katastrofy.

 

 

Z Polski "na miejsce udały się dwa pięcioosobowe zastępy zawodowego pogotowia górniczego, wyszkolone w działaniach po takich zdarzeniach, a także pomiarowiec z chromatografem" - powiedział w piątek rzecznik CSRG Robert Wnorowski.

 

  

- Zabrali ze sobą specjalistyczny sprzęt atestowany do pracy w warunkach zagrożenia wybuchem, czyli taki, który nie może iskrzyć - dodał Wnorowski.

 

Wnorowski przypomniał, że CSRG jest częścią Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. - To oznacza, że jesteśmy w pełnej gotowości 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, ze świadomością, że możemy zostać skierowani do akcji nawet na drugi koniec świata. Towarzyszy temu oczywiście poczucie solidarności, chęć pomocy, wsparcia, tym bardziej, że w czeskich kopalniach pracuje wielu Polaków - podkreślił.

 

Prokuratorskie śledztwo

 

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach wszczęła w piątek śledztwo ws. katastrofy w kopalni w Karwinie (Czechy), w której zginęło 12 polskich górników - poinformowała rzeczniczka prokuratury prok. Joanna Smorczewska.

 

- Wszczęliśmy śledztwo w związku z tym, że wiele ofiar pochodzi z terenu woj. śląskiego - powiedziała prokurator.

 

Zaznaczyła, że nie sposób na razie określić wszystkich niezbędnych czynności prokuratury w tej sprawie.

 

- W pierwszym etapie będziemy ustalać, ilu Polaków było pod ziemią w chwili wybuchu, a także tożsamość ofiar. Na pewno będziemy ściśle współpracować ze wszystkimi organami czeskimi, które będą dysponować wiedzą w tej sprawie - dodała Joanna Smorczewska.

 

Jeden z ocalałych górników jest w stanie krytycznym

 

Rzeczniczka Szpitala Klinicznego w Ostrawie Nad ‘a Chattova poinformowała, że jeden z górników rannych w katastrofie w kopalni w Karwinie jest w stanie krytycznym.

 

Ranny ma poparzone około 50 proc. powierzchni ciała. Znajduje się w klinice poparzeń i chirurgii plastycznej. Jak powiedziała Chattova, zajmuje się nim zespół lekarzy najróżniejszych specjalności. Nie chciała spekulować na temat rokowań.

Drugi z poparzonych górników - jak przekazała - ma bardzo rozległe oparzenia, jednak jego stan jest stabilny. Zdaniem rzeczniczki określany jest sposób jego leczenia.

Trzeci ranny górnik przewieziony do szpitala w Karwinie został wypisany do domu. - Po serii badań, które zlecili lekarze, został wypisany do domu - powiedziała rzeczniczka. Nie ujawniła charakteru obrażeń zwolnionego górnika. 

 

- To straszna katastrofa. Nie trzeba nic więcej dodawać - mówią górnicy, którzy pracują w czeskiej kopalni.

 

 

Główny Instytut Górnictwa udostępnił symulację wybuchu metanu w kopalni.

 

prz/dk/las/msl/ked PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!