Opole: proces o atak na tle rasistowskim w dyskotece

Polska
Opole: proces o atak na tle rasistowskim w dyskotece
pixabay.com/zdjęcie ilustracyjne

Przed Sądem Okręgowym w Opolu we wtorek rozpoczął się proces rodzeństwa Natalii i Szymona M. oskarżonych o znieważenie i pobicie na tle rasistowskim Algierczyka. Oskarżona nie przyznaje się do działania z rasistowskich pobudek, a winą za incydent obciąża pokrzywdzonego.

Do zdarzeń objętych aktem oskarżenia doszło 26 grudnia 2017 roku w opolskim klubie Kubatura. Według ustaleń śledztwa, późnym wieczorem do klubu przyjechał pokrzywdzony Kamel W. wraz z żoną i dwoma kolegami z Algierii.

 

Kiedy obcokrajowiec tańczył na parkiecie zaatakowała go Natalia M. Kobieta miała wyzywać pokrzywdzonego i popchnęła go na barierkę. Zdaniem oskarżenia, wypowiadane przez podsądnych pod adresem pokrzywdzonego i towarzyszących mu obcokrajowców groźby i określenia miały charakter rasistowski.

 

- Stałam w tym czasie pod sceną, na której był mój mąż. Widziałam, jak oskarżona popchnęła go. Była bardzo agresywna. Potem do mojego męża podbiegł mężczyzna w białej koszuli, który chwycił go za szyję i popchnął go tak, że się przewrócił. (...) Ta para przez cały czas była bardzo agresywna. Musiały oddzielać ich od nas inne osoby obecne na dyskotece. Ubliżali nam przez cały czas - zeznała żona pokrzywdzonego.

 

Inaczej sprawę przedstawiała Natalia M. Według jej wersji, zdarzenia były efektem niewłaściwego zachowania pokrzywdzonego, który podczas tańca miał chwycić ją za pośladki. Przyznała, że uderzyła Algierczyka, jednak - jak zapewnia - została sprowokowana przez obcokrajowca.

 

- Gdyby pan Kamel nie zaczepił mnie i mojej koleżanki, do zdarzenia by nie doszło. Najpierw zaczepił panią Aleksandrę, potem złapał mnie za pośladki. Na pewno nie chodziło o narodowość oskarżonego. Skończyłam turystykę i bardzo lubię świat, lubię zwiedzać i jestem osobą otwartą. Nigdy nie miałam problemu z pracą z osobami innej narodowości czy kultury - wyjaśniała Natalia M.

 

Za zarzucane czyny oskarżonym grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze