Marek M., który za łapówkę miał oferować odrolnienie gruntów przy lotnisku Modlin, jest na wolności

Polska
Marek M., który za łapówkę miał oferować odrolnienie gruntów przy lotnisku Modlin, jest na wolności
CBA/

Zatrzymany przed tygodniem przez CBA Marek M., który miał za łapówkę oferować odrolnienie gruntów przy lotnisku Modlin, jest na wolności, przebywa w szpital. Dopiero w najbliższym czasie sąd ma zdecydować, czy zastosować wobec niego areszt.

CBA zatrzymało biznesmena, bo miał za łapówki obiecywać odrolnienie 10 ha ziemi rolnej przy lotnisku w Modlinie na działki pod inwestycje i powoływać się na wpływy w jednym z samorządów Mazowsza. Prokuratura podała, że M. to twórca oraz właściciel nieistniejącej już ogólnopolskiej sieci sklepów. Według mediów chodzi o sieć Marcpol.

 

Zatrzymania biznesmena spod Warszawy dokonali agenci z lubelskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego, przeszukali też podwarszawskie mieszkanie biznesmena - informował w środę 5 grudnia Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura.

 

Wobec zatrzymanego przez CBA Marka M. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga wniosła w czwartek o trzymiesięczny areszt. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga nie był jednak w stanie rozpatrzyć sprawy w ciągu 24 godzin od otrzymania wniosku, ponieważ podczas posiedzenia M. poprosił o pomoc lekarza i trafił do szpitala. W tej sytuacji zatrzymanego trzeba było zgodnie z procedurą zwolnić.

 

Obiecywał odrolnienie 10 ha przy lotnisku Modlin

 

Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego Warszawa-Praga sędzia Marcin Kołakowski powiedział, że wniosek prokuratury o trzymiesięczny areszt dla M. trafił do sądu 6 grudnia po godz. 16.00. Sąd wyznaczył posiedzenie w tej sprawie na piątek o godz. 10.00, jednak w wyznaczonym terminie nie doszło do ono do skutku, ponieważ do podejrzanego zostało wezwane pogotowie - trafił on do szpitala.

 

- Ponieważ minęły 24 godziny od chwili złożenia wniosku w sądzie, a nie było możliwe wykonanie czynności procesowych z udziałem podejrzanego, sędzia w sobotę 8 grudnia zarządził zwolnienie go. Od tej chwili podejrzany odpowiada "z wolnej stopy" - powiedział sędzia Kołakowski.

 

Sąd po uzyskaniu informacji od lekarzy, że M. może wziąć udział w posiedzeniu, wyznaczył ponowny termin sprawy na niedzielę - 9 grudnia. Posiedzenie miało się odbyć na terenie szpitala, w którym przebywa mężczyzna.

 

- Posiedzenie nie odbyło się, bowiem został złożony wniosek o wyłączenie sędziego - wyjaśnił rzecznik.

 

Dodał, że ten wniosek adwokatów M. nie jest jeszcze rozpoznany i zgodnie z procedurą zajmie się skład wyłoniony w systemie losowego przydziału spraw.

 

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga Marcin Saduś podał w czwartek, że Markowi M. postawiono zarzut popełnienia przestępstwa płatnej protekcji. Według śledczych miał on w 2018 r. powoływać się na wpływy w instytucji samorządowej i za obietnicę zapłaty kilkuset tys. zł podjąć się pośrednictwa w doprowadzeniu do przekształcenia działek rolnych na inne cele poprzez dokonanie zmian w planie zagospodarowania przestrzennego.

 

Za takie przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do ośmiu lat - przypomniał Saduś.

 

Prokurator podał, że M. po postawieniu mu zarzutów nie przyznał się do popełnienia przestępstwa i podczas przesłuchania złożył obszerne wyjaśnienia "w znacznej części sprzeczne z pozostałym zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym".

 

Według ustaleń agentów CBA z Lublina M. za obietnicę korzyści majątkowej - kilkuset tysięcy złotych - miał podjąć się pośrednictwa przy doprowadzeniu do zmian w planie zagospodarowania przestrzennego jednej z gmin i przekształcenia ok. 10 hektarów działek rolnych na inwestycyjne. Teren, o który chodziło, ma leżeć tuż przy porcie lotniczym Modlin, a zatrzymany biznesmen miał obiecywać, że nowy plan będzie pozwalał m.in. na zabudowę hotelową.

 

Śledczy przypomnieli, że do zaistnienia przestępstwa powoływania się na wpływy nie jest konieczne faktyczne posiadanie takich wpływów. Wystarczy, że podejrzany na takie wpływy się powołuje lub utwierdza w ich istnieniu.

 

Według CBA działania mężczyzny były odpowiednio uprawdopodobnione i stwarzały wrażenie rzeczywistych możliwości takich wpływów. Delegatura CBA w Lublinie sprawdza, czy była to fikcja, czy wpływy były faktyczne.

 

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze