Kwaśniewski: w relacjach z Amerykanami trzeba zachować ograniczone zaufanie

Polska

- Uważam, że w relacjach z Amerykanami trzeba zachować wielką przyjaźń, życzliwość, ale i ograniczone zaufanie. Amerykanie nie są do końca tak lojalni, jak chcemy, żeby byli - powiedział w programie "Wydarzenia i Opinie" były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Jak dodał, żałuje, że zgodził się na stworzenie w Polsce tajnych więzień CIA.

Przed tygodniem tygodnik "Do Rzeczy" poinformował, że amerykańska ambasador Georgette Mosbacher przesłała na ręce premiera Mateusza Morawieckiego list, komentujący śledztwo w sprawie środowisk neonazistowskich w Polsce oraz materiału telewizji TVN na ten temat. Mosbacher wyraża w nim "głębokie zaniepokojenie niedawnymi zarzutami wysuwanymi przez przedstawicieli polskiego rządu wobec dziennikarzy i kierownictwa TVN i Discovery".

 

Aleksander Kwaśniewski podkreślił w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, że amerykańska ambasador "nie jest zawodowym dyplomatą". - Zrobiła coś nieortodoksyjnego - stwierdził były prezydent.

 

Jego zdaniem, ambasador "została zachęcona" do napisania tego listu przez polskie władze. - Ważniejsza jest treść tego listu. Przekazała, że nie można być zagrożenia dla rynku medialnego w Polsce - dodała.

 

Kwaśniewski, pytany o okres jego prezydentury, powiedział: "myśmy takich sytuacji nie mieli". - Do Polski przyjeżdżali ambasadorzy zawodowi (...) Z ambasadorami, którzy dyplomatami nie byli, jeżeli kontakty są uporządkowane, to problemów nie ma - dodał.

 

Były prezydent podkreślił również, że Mosbacher "jest naprawdę zaprzyjaźniona z Donaldem Trumpem".

 

"W Polsce można zapewnić większą dyskrecję"

 

Na pytanie ws. tajnych więzień CIA w Polsce, Kwaśniewski odpowiedział, że "argumenty były przedstawiane przez prezydenta USA, nie ambasadora".

 

Ówczesny prezydent miał wówczas usłyszeć, że "jest problem walki z terroryzmem i z pozyskaniem informacji, Amerykanie mają terrorystów i nie mogą ich odpowiednio przesłuchać". - Potrzebowali miejsca. My wskazywaliśmy Niemcy, gdzie mają swoje bazy, oni jednak upierali się, żeby to mogło być w Polsce. Uważali, że tu można zapewnić większą dyskrecję - powiedział Kwaśniewski.

 

Były prezydent przyznał, że żałuje. - Uważam, że w relacjach z Amerykanami trzeba zachować wielką przyjaźń, życzliwość, ale i ograniczone zaufanie. Amerykanie nie są do końca tak lojalni, jak chcemy, żeby byli - wyjaśnił.

 

"Biedroń powinien iść sam"

 

Kwaśniewski przyznał, że "jest szansa" na wspólną listę opozycji w wyborach do Parlamentu Europejskiego. - Donald Tusk po wyborach jest na swoim stanowisku. Jego zaangażowanie musi być ograniczone - dodał.

 

- Nie Donald Tusk jest potrzebny, a dobra wola liderów opozycji, którzy powinni listę proeuropejską stworzyć - wyjaśnił. Kwaśniewski przyznał, że rozmawia na ten temat z przewodniczącym SLD Włodzimierzem Czarzastym. 

 

Jego zdaniem, w proeuropejskiej koalicji powinny się znaleźć partie Koalicji Obywatelskiej oraz SLD i PSL. - Oczekiwania tych dwóch partii nie są za wielkie. SLD ma 5 mandatów, a PSL 3. Szansa na taką listę wydaje mi się całkiem realna - dodał.

 

Były prezydent stwierdził zarazem, że "eksperyment Roberta Biedronia jest bardzo interesujący". - Uważam, że powinien iść sam - powiedział Kwaśniewski.

 

Dotychczasowe odcinku programu "Wydarzenia i Opinie" można obejrzeć tutaj.

zdr/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze