Studenci zatrzymani we Lwowie wracają do Polski. Zapłacą karę za incydent na cmentarzu

Polska
Studenci zatrzymani we Lwowie wracają do Polski. Zapłacą karę za incydent na cmentarzu
Polsat News

Trzej polscy studenci zatrzymani we Lwowie wracają do Polski. Decyzją ukraińskiego sądu zwrócono im paszporty, a za incydent na Cmentarzu Orląt zapłacą karę w wysokości ok. 1200 zł - podał w piątek portal wpolityce.pl, powołując się na informacje przekazane przez ojca jednego z zatrzymanych. Mieli oni odpalić race na Cmentarzu Orląt Lwowskich.

W piątek portal wpolityce.pl poinformował, że studenci zatrzymani we Lwowie wracają do Polski. "Sprawa zakończyła się tym, że sąd nałożył na chłopaków grzywnę w wysokości ok. 1200 zł. Paszporty zostały zwrócone, ale nie możemy jeszcze opuścić Ukrainy, bo nadal widnieją w systemie związanym z zakazem opuszczenia kraju" - powiedział w rozmowie z wpolityce.pl jeden z rodziców. Zaznaczył, że "dzięki dużej pomocy polskiego konsulatu, chłopcy zostali ukarani adekwatnie do swojego występku". "Ale kosztowało to nas dużo nerwów i nieprzyjemności" - dodał.

 

O sprawę studentów w piątek pytany był szef polskiego resortu dyplomacji Jacek Czaputowicz na briefingu przed wylotem do Kijowa.

 

- Liczymy, że kwestia zatrzymania polskich studentów na Ukrainie będzie szybko rozwiązana, nie widzimy podstaw do tego, żeby byli oni przetrzymywani - powiedział minister.

 

Zastępca mera miasta Andrij Moskałenko poinformował w ubiegłym tygodniu, że we Lwowie zatrzymano trzech polskich studentów, którzy - jak podał - chcieli odpalić race na znajdującym się na Cmentarzu Łyczakowskim Cmentarzu Orląt.

 

Studenci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu zostali przekazani policji, a o incydencie poinformowano Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU).

 

Ojciec: chcieli nakręcić etiudę filmową

 

Ojciec jednego z zatrzymanych w rozmowie z portalem wpolityce.pl poinformował, że studenci przyjechali do Lwowa, żeby nakręcić etiudę filmową. Według niego postawiono im zarzut prowokacji politycznej.

 

"Do inscenizacji przygotowali parę rac, które próbowali odpalić przy grobach Polskich bohaterów. Niestety czynności te nie były konsultowane z odpowiednim urzędem i zostały potraktowane jako czyn chuligański" - poinformował  w apelu, który przekazał na Facebooku ks. Isakowicz-Zaleski.

 

Wobec Polaków wszczęto dochodzenie "z artykułu kodeksu karnego mówiącego o czynach chuligańskich". Groziło im do 5 lat ograniczenia wolności lub do 4 lat pozbawienia wolności.

 

Kibice także odpalili race 

 

Lwowskie media przypominają, że 4 listopada na Cmentarzu Orląt polscy kibice piłkarscy odpalili race i rozwinęli transparenty w setną rocznicę obrony Lwowa. Szef Lwowskiej Rady Obwodowej Ołeksandr Hanuszczyn apelował wówczas o ogłoszenie uczestników tego zdarzenia osobami niepożądanymi na terytorium Ukrainy.

 

W lipcu sąd we Lwowie nałożył karę grzywny na obywatela Polski, który zniszczył płyty, zasłaniające dwa kamienne posągi lwów na Cmentarzu Orląt Lwowskich. Tłumaczył, że chciał je wyzwolić.

 

Dwa lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich w grudniu 2015 r. O powrót rzeźb zabiegała polska Fundacja Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie.

 

Cmentarz Obrońców Lwowa, znany jako Cmentarz Orląt stanowi wydzieloną część Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Znajdują się na nim mogiły uczestników bitwy o Lwów, poległych w latach 1918-1920.

mta/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze