Ojciec studenta zatrzymanego we Lwowie: młodzi ludzie popełnili błąd, chcieli nakręcić etiudę

Świat
Ojciec studenta zatrzymanego we Lwowie: młodzi ludzie popełnili błąd, chcieli nakręcić etiudę
Wiki Commons/Michał Klimont/CC BY-SA 3.0

"Cała akcja lwowskich służb porządkowych wygląda jako celowe działania, które mają na celu zastraszanie Polaków" - czytamy w apelu ojca jednego zatrzymanych we Lwowie studentów. Trzech młodych Polaków zostało ujętych, po tym jak próbowali odpalić race na Cmentarzu Orląt. Ojciec studenta przekonuje, że nie była to prowokacja i prosi internautów o pomoc.

We Lwowie zatrzymano w czwartek trzech polskich studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, którzy chcieli odpalić race na Cmentarzu Orląt, znajdującym się na Cmentarzu Łyczakowskim - poinformował zastępca mera miasta Andrij Moskałenko.

 

Studenci zostali przekazani policji, a o incydencie poinformowano Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). "Dziękuję służbom miejskim za niedopuszczenie do prowokacji" - podkreślił wicemer Lwowa.

 

"Nieadekwatne represje"

 

Apel ojca jednego ze studentów zamieścił w sobotę na Facebooku ks. Tadeusz Isakowicz-Zalewski. Czytamy w nim, że studenci pojechali do Lwowa w celu nakręcenia etiudy filmowej z okazji 100. rocznicy Lwowa. "Do inscenizacji przygotowali parę rac, które próbowali odpalić przy grobach Polskich bohaterów. Niestety czynności te nie były konsultowane z odpowiednim urzędem i zostały potraktowane jako czyn chuligański" - podano w apelu.

 

 

Studenci byli przesłuchiwani przez prokuratora, zabrano im paszporty, a do czasu zakończenia sprawy zakazano im opuszczać miasto. Wobec Polaków wszczęto dochodzenie "z artykułu kodeksu karnego mówiącego o czynach chuligańskich". Grozi im do 5 lat ograniczenia wolności lub do 4 lat pozbawienia wolności.

 

Według ojca studenta, akcja lwowskich służb wyglądała, jak "celowe działanie, które mają na celu zastraszenie Polaków".

 

"Młodzi ludzie popełnili błąd, nie uzyskując odpowiedniej zgody na takie działania, lecz represje jakie ich spotkały ze strony prokuratury, policji jak i służby bezpieczeństwa są absolutnie nieadekwatne do popełnionego wykroczenia" - czytamy.

 

Mężczyzna prosi o apel do ukraińskich władz o uwolnienie "adeptów dziennikarstwa.

 

"Nic nie zniszczyli, nie mieli transparentów"

 

W rozmowie z portalem wpolityce.pl ojciec jednego ze studentów podkreślił, że "potraktowano ich jak chuliganów". - Postawiono im zarzut prowokacji politycznej, który jest nieadekwatny do tego co zrobili. To są młodzi ludzie, jeszcze dzieci. I za to co zrobili grożą im 4 lata pozbawienia wolności. To jest absurdalny zarzut - zauważył.

 

Ojciec zatrzymanego zaznaczył, że należy podkreślić, że studenci nie wyrządzili żadnych szkód, nic nie zniszczyli. - Nie wygłaszali żadnych haseł, nie mieli ze sobą transparentów. Także posłusznie wykonywali polecenia ochrony i policji. Jedyny błąd, który popełnili, to to, że nie zapytali Ukraińców o pozwolenie. Za coś takiego powinien być mandat, albo grzywna, ale nie kara więzienia - powiedział podczas rozmowy.

 

Cmentarz Obrońców Lwowa, znany jako Cmentarz Orląt stanowi wydzieloną część Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Znajdują się na nim mogiły uczestników bitwy o Lwów, poległych w latach 1918-1920. Rekonstrukcja Cmentarza Orląt i odbudowa ze zniszczeń jest zasługą pracowników firmy Energopol, którzy zaczęli porządkować teren zdewastowanego cmentarza w 1989 roku.

bas/ PAP, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze