W środę taksówkarze planują zakorkować Warszawę - w ramach protestu

Polska
W środę taksówkarze planują zakorkować Warszawę - w ramach protestu
pixabay.com/ Tomasz Mikołajczyk

Nie zamierzamy informować policji ani innych służb o szczegółach środowego prostestu - poinformował we wtorek jeden z organizatorów przejazdu taksówkarzy Jarosław Iglikowski. Jedziemy w konkretne miejsce i je po prostu blokujemy. Wiadomo, że policja chciałaby to utrudnić - powiedział.

By zwrócić uwagę na brak przepisów regulujących zasady przewozu osób, taksówkarze ponownie zapowiedzieli przejazd stołecznymi ulicami. Ma się on odbyć w środę. Kierowcy zamierzają spotkać się w dwóch miejscach: na błoniach Stadionu Narodowego i na parkingu pod Torwarem, a następnie o godz. 12.00 ruszyć w kierunku "ścisłego centrum - poinformowali taksówkarze w poniedziałek.

 

- "Minął miesiąc od poprzedniego protestu. W naszej sprawie nic się nie zmieniło. Nielegalni przewoźnicy wchodzą do kolejnych miast. Czas ponownie przypomnieć się rządzącym. Poprzedni protest miał być ostrzeżeniem. Nie zadziałało. Ten będzie ostatnim ostrzeżeniem. Tym razem będą utrudnienia w ruchu w centrum Warszawy, ale w środku dnia. Kolejny protest zablokuje centrum miasta w godzinach szczytu. 
Zapraszamy wszystkich chętnych na godzinę 12:00 28 listopada w jedno z dwóch miejsc zbiórki: Błonia Stadionu Narodowego lub parking pod Torwarem. Stamtąd ruszą dwie kolumny, które spotkają się w samym Centrum miasta" - czytamy na stronie wydarzenia na facebookowym profilu Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz"

 

Poprzedni protest taksówkarzy odbył się 18 października. Wtedy organizatorzy zwrócili się do urzędu miasta z wnioskiem o wykorzystanie drogi w sposób szczególny i spotkali się z decyzją odmowną. W związku z tym, jak poinformowałjeden z organizatorów wydarzenia Jarosław Iglikowski ze Związku Zawodowego Taksówkarzy "Warszawski Taksówkarz", "nauczeni doświadczeniami z października nie zamierzamy informować policji ani innych służb o szczegółach środowego protestu".

 

Uciążliwość dla policji czy dla mieszkańców?

 

- Jedziemy w konkretne miejsce i je po prostu blokujemy. Wiadomo, że policja chciałaby to utrudnić - powiedział. Dodał, że nie zdradzi żadnych szczegółów, by "nie dawać policji amunicji".

 

Tomasz Demiańczuk ze stołecznego ratusza potwierdził w rozmowie, że urząd nie otrzymał żadnego zgłoszenia w tej sprawie. - Trasa przejazdu taksówkarzy nie została podana do publicznej wiadomości. Ich działania mają jednoznacznie utrudnić nawet informacyjne działania ratusza, żeby warszawiacy mogli się na to jakoś przygotować. Na pewno odbije się to na utrudnieniach w rejonie centrum - powiedział.

 

Asp. Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji podkreślił, że "tego typu protesty miały już miejsce. Policja będzie przygotowana, żeby zapewnić bezpieczeństwo i porządek w mieście". Przypomniał jednocześnie, że "samochody po mieście poruszają się w ramach określonych przepisów, a ich naruszanie może wiązać się z grzywną nałożoną na kierowcę".

 

- Takie wydarzenia nie wiążą się z uciążliwościami dla policji, tylko dla mieszkańców, a to jest zasadnicza różnica - podkreślił Mrozek.

Poprzedni protest taksówkarzy odbył się w połowie października, gdy tłumnie zgromadzeni przejechali stołecznymi ulicami z cmentarza Północnego na Ursynów.

 

Protestują przeciwko nielegalnym przewoźnikom 

 

Podczas październikowego protestu taksówkarze złożyli petycję do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Zwrócili się w niej m.in. o podjęcie czynności zmierzających do bezzwłocznego egzekwowania obowiązującego prawa, podjęcie przez prokuraturę działań zmierzających do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób wykonujących nielegalny przewóz osób, a także o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, która zlikwidowałaby szarą strefę w transporcie drogowym.

 

Taksówkarze ocenili w petycji, że obecna sytuacja skutkuje różnymi niebezpieczeństwami dla korzystających z usług transportowych, brakiem należnych wpływów finansowych do budżetu państwa i samorządu terytorialnego, m.in. z tytułu podatków i składek ZUS. Zdaniem autorów petycji z tytułu tych należności państwo traci około 738 mln zł rocznie. Podnoszą, że straty finansowe ponoszą też legalni przedsiębiorcy, taksówkarze.

 

W petycji podniesiono, że wśród kierowców zajmujących się nielegalnych przewozem są m.in. osoby niemające prawa jazdy i obcokrajowcy nieposiadający prawa pobytu w Polsce, a osoby zatrudniane są bez umowy, na czarno.

ked/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze