Protest taksówkarzy. Setki samochodów i pikieta pod ministerstwem

Polska

O nowe przepisy regulujące zasady przewozu osób apelowali warszawscy taksówkarze, którzy w czwartek przejechali z Bielan w kierunku Ursynowa. Ratusz i policja nie zgodzili się, by ten przejazd był poprowadzony w asyście policji i w ramach wykorzystania drogi "w sposób szczególny". Grupa warszawskich taksówkarzy protestowała również przed siedzibą Ministerstwa Sprawiedliwości.

Taksówkarze wyruszyli po godz. 12.00 z okolic Cmentarza Północnego. Przez Śródmieście przejechali na Ursynów. Protestujący przewoźnicy początkowo nie ujawniali całej trasy przejazdu. Organizatorzy deklarowali przy tym poruszanie się zgodnie z przepisami ruchu drogowego. Kilkuset taksówkarzy przejechało m.in. ul. Wójcickiego, Wisłostradą oraz ul. Marszałkowską. W ten sposób chcieli zaapelować o nowe przepisy regulujące zasady przewozu osób.

 

"Policja nęka taksówkarzy kontrolami"

 

Przewodniczący ZZT "Warszawski Taksówkarz" Jarosław Iglikowski mówił, że trasa pozostawała tajemnicą, bo "w czwartek od rana policja nękała taksówkarzy kontrolami i chciała uniemożliwić lub utrudnić zgodny z prawem przejazd".

 

Wskazywał, że "dowodzi tego kuriozalna odpowiedź policji na naszą prośbę o asystę i wykorzystanie drogi w sposób szczególny, mówiąca, że przejazd taksówkarzy w asyście policji stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym".

 

- Chcemy utrudnić nękanie taksówkarzy, dlatego nie podajemy trasy - podkreślił. Iglikowski zauważył też, że pierwsza zaplanowana trasa była zgłoszona i gdyby taksówkarze nie otrzymali odmowy od policji, to przejazd byłby krótszy i sprawniejszy. - Efekt jest taki, że tysiąc samochodów wyjedzie na ulice i wszystko będzie stało. Odpowiedzialność za to ponosi tylko i wyłącznie policja - zaznaczył jeszcze przed rozpoczęciem protestu.

 

W odniesieniu do tego rzecznik Komendy Stołecznej Policji kom. Sylwester Marczak poinformował, że "wniosek taksówkarzy dotyczył korzystania z drogi w sposób szczególny, a nie jedynie asysty policji". Wskazał, że takie wykorzystanie drogi wiązałoby się z "wyłączeniem z ruchu nie tylko trasy ich przejazdu, ale również wstrzymaniem ruchu ulic poprzecznych, co niewątpliwie wpływałoby na dyskomfort jazdy pozostałych uczestników drogi. Marczak zwrócił uwagę, że organem wydającym zezwolenie na tego typu wydarzenia jest prezydent m.st. Warszawy, a policja jest jedynie organem wyrażającym opinię.

 

Rzecznik KSP podkreślił też, że nie ma nagonki ani nękania taksówkarzy. W jego ocenie "takie twierdzenie ma na celu nagłośnienie całej akcji i nie ma nic wspólnego z prawdą". - Jeżeli przejazd przez Warszawę będzie się odbywał zgodnie z przepisami ruchu drogowego, to nie będzie żadnych podstaw do kontroli - wskazał.

 

Tomasz Demiańczuk z wydziału prasowego stołecznego ratusza poinformował PAP, że wniosek taksówkarzy o wykorzystanie drogi w sposób szczególny wpłynął i został zaopiniowany negatywnie w konsultacji z policją. 

 

"Uber go home"

 

Również w południe grupa warszawskich taksówkarzy zebrała się przed Ministerstwem Sprawiedliwości w Al. Ujazdowskich. Tu protestowali i domagali się wprowadzenia odpowiednich i jednolitych regulacji na rynku zarobkowego przewozu osób. Trzymali transparenty z hasłami: "Tylko legalne taksówki!!!", "Dość bezprawia!" i "Uber go home".

 

Gerard Skroński z Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ "Solidarność" podkreślił, że taksówkarze chcą "przepisów, które zapewnią bezpieczeństwo przejazdu pasażera i wprowadzą jasne, przejrzyste kryteria wejścia, utrzymania się i wyjścia z zawodu", a zmiany te "powinny doprowadzić do stworzenia równych szans do zdrowej konkurencji na rynku taksówkarskim w Polsce".

 

W Ministerstwie Sprawiedliwości złożono petycję

 

"W imieniu taksówkarzy polskich wyrażamy sprzeciw wobec tolerowania świadczenia usług przewozowych osób bez wymaganych uprawnień, określonych przepisami prawa i ustawą o transporcie drogowym" - wskazano w złożonej w czwartek petycji do szefa resortu Zbigniewa Ziobry.

 

Jej autorzy zwrócili się do ministra m.in. o podjęcie czynności zmierzających do bezzwłocznego egzekwowania obowiązującego prawa, podjęcie przez prokuraturę działań zmierzających do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób wykonujących nielegalny przewóz osób, a także o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, która zlikwidowałaby szarą strefę w transporcie drogowym.

 

Taksówkarze ocenili w petycji, że obecna sytuacja skutkuje różnego rodzaju niebezpieczeństwem dla korzystających z usług transportowych, brakiem należnych wpływów finansowych do budżetu państwa i samorządu terytorialnego, m.in. z tytułu podatków i składek ZUS. Zdaniem autorów petycji, z tytułu tych należności państwo traci około 738 mln zł rocznie. Podnoszą, że straty finansowe ponoszą też legalni przedsiębiorcy, taksówkarze.

 

W petycji podniesiono, że wśród kierowców zajmujących się nielegalnych przewozem są m.in. osoby niemające prawa jazdy i obcokrajowcy nieposiadający prawa pobytu w Polsce, a osoby zatrudniane są bez umowy, na czarno.

 

Szef Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ Solidarność Tadeusz Kucharski mówił przed resortem, że postulaty taksówkarze podnoszą od dłuższego czasu. "Od wielu lat domagają się swoich praw ale bezskutecznie. Informacja nie dociera tam, gdzie powinna i patologia kwitnie, bo stworzono do tego warunki" - stwierdził. Jego zdaniem dzieje się tak, bo ministerstwo infrastruktury nie robi nic, by zablokować nielegalne przewozy. - Zrobili to Niemcy, Węgrzy, Hiszpanie, czyli można to zrobić - zaznaczył.

 

- Chodzi o obronę naszego rynku, który jest stale zagrożony, który jest okradany, czyli my jesteśmy okradani, bo nie możemy wykonywać naszego zawodu, naszej pracy" - mówił z kolei prezes Samorządnego Związku Zawodowego Taksówkarzy Rzeczypospolitej Polskiej Tadeusz Stasiów. "Dopuszczenie nielegalnych przewozów, dopuszczenie do przestępstw gospodarczych w transporcie drogowym uderza nie tylko w nasz rynek, ale w całe społeczeństwo, któremu wmawia się, że nielegalne przewozy są legalne - dodał.

 

"Nielegalni przewoźnicy okradają nas każdego dnia"

 

"Niezmiennie od lat protestujemy przeciwko nielegalnym przewoźnikom. Ludziom, którzy okradają nas każdego dnia. Ale także ludziom, którzy okradają WAS każdego dnia. Nie płacą podatków, nie płacą ZUS-u. Czyli nie płacą na drogi, służbę zdrowia, szkoły, przedszkola. A ze wszystkiego korzystają" - napisali taksówkarze ze związku zawodowego "Warszawski Taksówkarz" w piśmie zamieszczonym na ich stronie. Podkreślili również "żal do służb za bezczynność". Ich zdaniem "służby mają narzędzia do walki z ogromną rzeszą przestępców gospodarczych, ale tego nie robią". 

 

 

Protest pod Ministerstwem Sprawiedliwości zakończył się przed godz. 14.00. Taksówkarze poruszający się pojazdami dojechali do wyznaczonego miejsca po godz. 15.

 

 

dk/msl/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze