Aktywiści Greenpeace na kominie elektrowni w Bełchatowie

Polska

We wtorek rano grupa aktywistów Greenpeace wspięła się na liczącą 180 metrów chłodnię kominową elektrowni Bełchatów, by zaprotestować przeciwko bierności polityków wobec kryzysu klimatycznego i dominacji węgla w polskiej energetyce. Działania te związane są z nadchodzącym szczytem klimatycznym COP24, który w niedzielę rozpocznie się w Katowicach.

Dziewięcioro aktywistów Greenpeace z Polski, Austrii, Chorwacji, Indonezji, Niemiec, Szwajcarii i Węgier weszło we wtorek rano na teren elektrowni Bełchatów w woj. łódzkim, a następnie wspięło na liczącą 180 metrów chłodnię kominową.

 

Akcja może potrwać dłużej niż jeden dzień, ich działania to część globalnego protestu organizacji przeciwko polityce węglowej. Wybór bełchatowskiej elektrowni jest nieprzypadkowy. Kolejny raz bowiem aktywiści wybrali największą na świecie elektrownię węglową jako "hańbiący symbol całej polityki energetycznej kraju".

 

O akcji w bełchatowskiej elektrowni reporter Polsat News Adam Malik rozmawiał z Katarzyną Guzek, rzeczniczką Greenpeace Polska.

 

 

"Powstrzymać wzrost średniej globalnej temperatury"

 

Wcześniejszy protest odbył się latem 2007 roku, gdy po wspięciu się na komin elektrowni, aktywiści namalowani napis "Stop CO2". Elektrownia domagała się wówczas 40 tys. zł za pokrycie wyrządzonych strat, a prokuratura postawiła zarzut naruszenia miru domowego kilku osobom. Sprawę umorzono po tym jak przedstawiciele elektrowni zawarli ugodę z Greenpeace. Na jej mocy aktywiści mieli zapłacić drugiej stronie 19 tys. zł. 

 

Zarówna tamta, jak i obecna akcje wymierzone są przeciwko rządowej polityce energetycznej, opartej na węglu. ktywiści Greenpeace domagają się ambitnych działań na rzecz klimatu, m.in. odejścia od węgla i sprawiedliwej transformacji energetycznej. Dominacja węgla, w ich opinii, i dalszy wzrost zużycia energii, oznacza coraz wyższe emisje gazów cieplarnianych.

 

"Opublikowany w październiku br. specjalny raport Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu nie pozostawia wątpliwości, że aby uchronić świat przed katastrofą klimatyczną, trzeba powstrzymać wzrost średniej globalnej temperatury na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza. W krajach rozwiniętych, w tym w Polsce, oznacza to konieczność odejścia od spalania węgla do 2030 roku" - głosi komunikat na stronie Greenpeace.

 

3 grudnia szczyt w Katowicach

 

Dzisiejszy protest związany jest z nadchodzącym szczytem klimatycznym COP24, który 3 grudnia rozpocznie się w Katowicach.

 

- Zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem COP24 Ministerstwo Energii przedstawiło projekt polityki energetycznej Polski do 2040 r. Projekt ignoruje zagrożenia i wyzwania wynikające z kryzysu klimatycznego i dowodzi, że minister Krzysztof Tchórzewski kompletnie nie rozumie zmian, jakie zachodzą w światowej energetyce. Zakłada m.in., że w 2030 r. wciąż 60 proc. energii elektrycznej produkowane będzie w Polsce z węgla, a w połowie lat trzydziestych niemal zupełnie zniknie z Polski przyjazna dla klimatu energia wiatrowa produkowana na lądzie. To tym bardziej absurdalne, że już teraz koszt produkcji energii w nowych elektrowniach wiatrowych w Polsce jest o ponad połowę niższy od kosztów energii wytwarzanej przez elektrownie węglowe – komentuje Paweł Szypulski z Greenpeace Polska.

 

Rzeczniczka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna Aleksandra Apanasionek zapewniła, że sytuacja nie ma wpływu na pracę elektrowni.

ked/ml/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze