Prezydent Korei Płd. dostał od Kim Dzong Una ciężarną sukę. Opublikowano zdjęcia szczeniąt

Świat
Prezydent Korei Płd. dostał od Kim Dzong Una ciężarną sukę. Opublikowano zdjęcia szczeniąt
PAP/EPA/CHEONG WA DAE PRESS / HANDOUT

Kancelaria prezydenta Korei Płd. Mun Dze Ina opublikowała w poniedziałek zdjęcia pierwszej pary z sześciorgiem szczeniąt rasy pungsan oraz ich matką - suką Gomi, którą Mun otrzymał we wrześniu w prezencie od przywódcy Korei Płn. Kim Dzong Una.

Podczas wrześniowego spotkania w Pjongjangu Kim podarował Munowi dwa pungsany - sukę Gomi i psa Songkanga - jako symbol pojednania pomiędzy zwaśnionymi państwami koreańskimi. Dwa tygodnie temu południowokoreański prezydent poinformował na Twitterze, że Gomi urodziła sześcioro szczeniąt.


"Ciąża u psów trwa około dwóch miesięcy, więc Gomi musiała przyjechać do nas, będąc już ciężarną" - napisał Mun i dodał: "To szczęście, że do dwóch prezentów doszło kolejnych sześć. Mam nadzieję, że relacje koreańskie też takie będą".

 


"Są bardzo zdrowe"


Na zdjęciach opublikowanych w poniedziałek przez kancelarię prezydenta widać Muna i jego żonę, siedzących na trawniku pałacu prezydenckiego w Seulu w towarzystwie zgrai biało-kremowych czworonogów. "Poznajcie nowo narodzone szczeniaki Gomi, jednej z dwojga pungsanów z Korei Północnej. Zarówno Gomi, jak i sześcioro szczeniąt urodzonych 9 listopada są bardzo zdrowe" - napisano.


Pungsany to rasa myśliwska pochodząca z górskich terenów Korei Płn. Według południowokoreańskiej agencji Yonhap uchodzą za zwinne, inteligentne i nieustraszone w kontaktach z innymi zwierzętami, ale przyjazne i posłuszne wobec ludzi. Uznaje się je za narodową rasę Korei Płn.


Obie Koree formalnie wciąż są w stanie wojny, gdyż konflikt z lat 1950-1953 zakończył się jedynie podpisaniem rozejmu. Po lutowych igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu dwustronne relacje znacznie się jednak ociepliły, Mun trzykrotnie spotkał się z Kimem, a władze w Seulu wyrażają nadzieję na zawarcie pokoju jeszcze przed końcem roku.


Kundel uratowany z fermy


Do podpisania formalnego układu pokojowego konieczna jest jednak również współpraca z USA i Chinami, które były stronami rozejmu z 1953 roku. Waszyngton deklaruje poparcie dla mechanizmu pokojowego na Półwyspie Koreańskim, ale dopiero, gdy Pjongjang całkowicie zrezygnuje z broni jądrowej.


Mun Dze In słynie z miłości do zwierząt. Oprócz psów od Kima ma pod opieką jeszcze jednego pungsana o imieniu Maru, kundla o imieniu Tory oraz kota o imieniu Dzing Dzing.


Tory został uratowany z fermy psów hodowanych na mięso, ale przez dwa lata nie znalazł się nikt, kto chciałby go adoptować. Gdy w 2017 roku został przygarnięty przez Muna, określano go jako pierwszego psa, który ze schroniska trafił do pałacu prezydenckiego.


W swojej kampanii Mun opowiadał się za stopniowym wygaszaniem handlu psim mięsem w Korei Płd., gdzie stanowiło ono element tradycyjnej kuchni. W ubiegłym tygodniu władze rozpoczęły rozbiórkę największej w kraju ubojni psów, na miejscu której ma powstać park miejski, a w czerwcu południowokoreański sąd orzekł, że zabijanie psów na mięso jest nielegalne, i wymierzył za to grzywnę.

prz/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze