Ukraina: Rosjanie zajęli trzy nasze okręty; Rosja: naruszyły naszą granicę

Świat

Ukraińska marynarka wojenna poinformowała w niedzielę, że rosyjskie siły specjalne zajęły jej trzy okręty na Morzu Czarnym. Wcześniej strona ukraińska przekazała, że Rosjanie otworzyli ogień do niektórych z jej okrętów w Cieśninie Kerczeńskiej. Zatrzymanie i ostrzał ukraińskich jednostek potwierdziła w niedzielę wieczorem Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB).

Administracja prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki poinformowała, że w związku z wydarzeniami w Cieśninie Kerczeńskiej "prezydent jest w stałym kontakcie z Unią Europejską i NATO". Zlecił także Ministerstwu Spraw Zagranicznych, by o zajściu powiadomiono państwa grupy G7 i członków Rady Bezpieczeństwa ONZ.

 

Gabinet wojenny, zwołany w niedzielę wieczorem przez Poroszenkę zaproponował rozpatrzenie wprowadzenia na Ukrainie stanu wojennego.

 

- Gabinet wojenny uznał, że napaść rosyjskich żołnierzy na okręty marynarki wojennej Ukrainy jest niczym innym, jak aktem agresji wojskowej. Zaproponowano zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) w celu ogłoszenia stanu wojennego - oświadczył sekretarz RBNiO Ołeksandr Turczynow.

 

Rosjanie: ranni otrzymali pomoc

 

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) potwierdziła w niedzielę wieczorem, że zatrzymała na Morzu Czarnym trzy okręty Ukrainy i że użyto wobec nich broni. FSB oświadczyła, że okręty te naruszyły granicę Rosji.

 

Trzej ukraińscy marynarze zostali ranni - dodały rosyjskie służby; utrzymują one także, że ranni otrzymali pomoc medyczną.

 

Dowództwo ukraińskiej marynarki poinformowało natomiast, że rannych zostało sześciu wojskowych. Wcześniej informowano o dwóch rannych.

 

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa zamieściła w niedzielę wieczorem wpis na swoim Facebooku, w którym oskarżyła władze Ukrainy o "prowokację" i "bandyckie metody". Zarzuciła władzom w Kijowie wywoływanie "siłowej presji".

 

Trzy ukraińskie jednostki próbowały przepłynąć cieśninę

 

W niedzielę po południu dowództwo ukraińskiej marynarki wojennej informowało, że Rosja skierowała śmigłowce bojowe nad Cieśninę Kerczeńską, przez którą próbowały przepłynąć tego dnia trzy jednostki marynarki wojennej Ukrainy.

 

Ukraińska marynarka przekazała, że w związku z pojawieniem się jej jednostek Rosjanie wysłali nad Cieśninę Kerczeńską dwa uzbrojone śmigłowce szturmowe Ka-52. Rosyjskie media podawały, że z Krymu nad Cieśninę wyleciały myśliwce Su-25.

 

Wcześniej marynarka wojenna Ukrainy poinformowała o staranowaniu przez rosyjski okręt "Don" ukraińskiego holownika redowego "Jany Kapu", który płynął wraz z dwoma małymi opancerzonymi kutrami "Berdiansk" i "Nikopol" z portu w Odessie nad Morzem Czarnym do Mariupola nad Morzem Azowskim.

 

"Federacja Rosyjska po raz kolejny pokazała swoją agresję"

 

Z wydanego rano komunikatu wynikało, że do incydentu doszło na wodach Morza Azowskiego. Najnowsze informacje wskazują jednak, że ukraiński holownik został staranowany przez rosyjski okręt jeszcze przed wpłynięciem pod most nad Cieśniną Kerczeńską, który łączy Rosję z zaanektowanym przez nią Krymem. "Jany Kapu" ma uszkodzony silnik, poszycie i balustradę oraz stracił tratwę ratunkową.

 

Minister spraw wewnętrznych Ukrainy opublikował wideo z wydarzeń na Morzu Azowskim nagrane przez Rosjan. Słychać rozkazy wypowiadane przez rosyjskich wojskowych - według ukraińskiego ministra będzie to dowodem dla międzynarodowych sądów.

 

 

"Agresja! Oczekujemy reakcji zaprzyjaźnionych krajów" - napisał Arsen Awakow.

 

Po południu dowództwo ukraińskiej marynarki podało, że jej dwa kutry patrolowe i holownik wciąż oczekują na przepłynięcie przez Cieśninę Kerczeńską. Poinformowało także, że Rosjanie twierdzą, iż przebiegający tamtędy szlak wodny jest zablokowany przez tankowiec, który osiadł na mieliźnie. "Informacje te na razie nie zostały potwierdzone przez międzynarodowe systemy kontroli żeglugi" - ogłosiła marynarka Ukrainy w komunikacie.

 

Wcześniej oświadczyła, że "Federacja Rosyjska po raz kolejny pokazała swoją agresję i całkowite lekceważenie norm prawa międzynarodowego". MSZ Ukrainy oceniło, że zachowanie Rosji na Morzu Czarnym i Azowskim stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego.

 

"Takie działania są zagrożeniem dla bezpieczeństwa wszystkich państw regionu Morza Czarnego i wymagają natychmiastowej reakcji wspólnoty międzynarodowej" - oświadczyła ukraińska dyplomacja.

 

"Na Azowie zaczyna się eskalacja w celu zmuszenia naszych marynarzy, by jako pierwsi otworzyli ogień" - skomentował na Facebooku ukraiński politolog Jewhen Mahda.

 

Rosja od kilku miesięcy zatrzymuje statki płynące do ukraińskich portów na Morzu Azowskim, tłumacząc, że ma do tego prawo na mocy porozumienia o wspólnym korzystaniu przez Ukrainę i Rosję z wód tego akwenu.

 

Cichocki: oczekujemy przywrócenia swobody żeglugi

 

- W obecnej sytuacji oczekujemy przywrócenia przez Rosję swobody żeglugi, obie strony wzywamy do wstrzemięźliwości - powiedział w niedzielę wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Bartosz Cichocki.

 

Jak zaznaczył, "dramatyczna eskalacja napięcia", jaka ma według niego miejsce na Morzu Azowskim, "ma swoje źródło w pogwałceniu przez Rosję podstawowych zasad prawa międzynarodowego, w szczególności nielegalnej okupacji Krymu i budowie Mostu Kerczeńskiego bez zgody władz w Kijowie".

 

UE wzywa do deeskalacji

 

Rzecznik Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ) wskazał na niebezpieczny wzrost napięć, do którego doszło w niedzielę na Morzu Azowskim i w Cieśninie Kerczeńskiej. - Oczekujemy od Rosji przywrócenia swobody żeglugi w Cieśninie Kerczeńskiej i wzywamy wszystkich do działania z maksymalną powściągliwością, by natychmiast deeskalować sytuację - podkreślił.

 

Rzecznik wskazał, że Rosja zbudowała most nad Cieśniną Kerczeńską bez zgody Ukrainy i że stanowi to kolejne naruszenie ukraińskiej suwerenności i integralności terytorialnej. Wraz z militaryzacją Morza Azowskiego doprowadziło to do zaostrzenia kontroli żeglugi w cieśninie. - Unia Europejska oczekuje od Rosji zaprzestania tych inspekcji - dodał.

 

Na zakończenie rzecznik podkreślił, że Unia Europejska nie uznaje i nie uzna nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję.

 

NATO "uważnie monitoruje wydarzenia"

 

"NATO uważnie monitoruje wydarzenia na Morzu Azowskim i w Cieśninie Kerczeńskiej, jesteśmy w kontakcie z ukraińskimi władzami. Wzywamy do powstrzymywania działań i deeskalacji" - napisała w oświadczeniu w niedzielę wieczorem  rzeczniczka sojuszu Północnoatlantyckiego Oana Lungescu.

 

Jak podkreśliła, NATO w pełni popiera suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy, w tym jej prawa nawigacyjne na wodach terytorialnych. "Wzywamy Rosję, aby zapewniła swobodny dostęp do ukraińskich portów na Morzu Azowskim, zgodnie z prawem międzynarodowym" - zaznaczyła.

 

Przypomniała, że na szczycie w Brukseli w lipcu przywódcy NATO wyrazili poparcie dla Ukrainy, oświadczając, że trwająca militaryzacja Krymu, Morza Czarnego i Morza Azowskiego stanowi kolejne zagrożenie dla niepodległości Ukrainy i podważa stabilność w regionie.

 

Rezolucja o łamaniu przez Rosję prawa międzynarodowego na Morzu Azowskim

 

Rosja kontroluje także Cieśninę Kerczeńską, która łączy Morze Azowskie z Morzem Czarnym i zbudowała nad nią most prowadzący z Rosji na zaanektowany przez nią Krym.

 

W październiku Parlament Europejski uchwalił rezolucję o łamaniu przez Rosję prawa międzynarodowego na Morzu Azowskim. W rezolucji zwrócono m.in. uwagę na nielegalne wydobywanie przez Rosję ropy naftowej i gazu na ukraińskich wodach terytorialnych. Podkreślono także, że Moskwa dąży do przekształcenia Morza Azowskiego w "jezioro wewnętrzne" Federacji Rosyjskiej.

 

Zaniepokojenie w związku z działaniami Rosji na Morzu Azowskim wyrażał również sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Zwracał uwagę, że utrzymanie swobody poruszania się po wodach Morza Azowskiego jest ważne nie tylko dla Ukrainy, ale również dla statków należących do krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego i handlu między krajami NATO i Ukrainą.

luq/bas/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze