Sędzia Łączewski skarży premiera za bezczynność. Żąda wyjaśnień i 43 tys. zł grzywny

Polska
Sędzia Łączewski skarży premiera za bezczynność. Żąda wyjaśnień i 43 tys. zł grzywny
Archiwum Polsat News

Odpowiedzi na pytania zadane pół roku temu i 43 tys. zł grzywny żąda sędzia Wojciech Łączewski w skardze na bezczynność premiera, którą złożył w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Sprawa dotyczy wypowiedzi Joanny Kopcińskiej w lipcu, że rząd chce, by "nigdy więcej nie było sędziów na telefon, sędziego Łączewskiego i innych". Łączewski prosił wówczas premiera o wyjaśnienia, ale ich nie dostał.

W lipcu rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska mówiąc o zmianach w sądownictwie stwierdziła: "Chcemy, aby już nigdy więcej nie było sędziów na telefon, żeby nie było sędziego Łączewskiego i innych, którzy mają pewne karty, których nie powinien mieć sędzia wydający sprawiedliwe wyroki".

 

"Stanowisko rządu" czy "eksces" rzeczniczki 

 

Kilka dni później sędzia Łączewski w liście do premiera Mateusza Morawieckiego zażądał wyjaśnień, czy wypowiedź Kopcińskiej była oficjalnym stanowiskiem rządu czy "ekscesem" rzeczniczki. Jeśli zaś ta wypowiedź nie jest stanowiskiem rządu, to sędzia chce wiedzieć, jakie konsekwencje służbowe wobec minister Kopcińskiej zostaną podjęte.

 

"(...) w swoich słowach zamieściła groźbę co najmniej pozbawienia mnie urzędu. Równocześnie informuję, że zamierzam podjąć konieczne i zgodne z prawem działania, które doprowadzą do zniesienia stanu zagrożenia" - argumentował.

 

Chciał się też dowiedzieć, czy Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, "skazani przez Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia w Warszawie wyrokiem z dnia 30 marca 2015 roku, jako członkowie Rady Ministrów podejmowali lub zlecali podjęcie działań przeciwko mnie, które miałyby na celu wyeliminowanie mnie z zawodu sędziego, względnie czy Prezes Rady Ministrów zlecił podjęcie tego rodzaju działań w zakresie swoich kompetencji, w tym tych określonych niejawnymi aktami prawnymi".

 

Odpowiedzi nie otrzymał, choć w październiku przesłała do kancelarii premiera ponaglenie.  Teraz więc za pośrednictwem skargi chce, aby WSA m.in. zobowiązał szefa rządu do natychmiastowego udzielenia wyjaśnień.

 

Skazał Mariusza Kamińskiego

 

Na lipcową wypowiedź rzeczniczki rządu zareagowało Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia". "(...) niedopuszczalny, karygodny atak ze strony przedstawiciela władzy wykonawczej na sędziego Wojciecha Łączewskiego. Jest to jawna zapowiedź usunięcia sędziego z zawodu" - argumentowała "Iustiia" i też żądała reakcji premiera Morawieckiego.  

 

 

Sędzia sądu rejonowego Warszawa-Śródmieście Wojciech Łączewski był przewodniczącym składu, który w marcu 2015 r. skazał obecnego koordynatora służb specjalnych, byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA. Prezydent ułaskawił Kamińskiego.

 

Za wypowiedź Łączewskiego, że wyrok ws. Kamińskiego wydał skład trzyosobowy i zapadł on jednogłośnie, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o wszczęcie postępowania wobec sędziego. Rzecznik odmówił.

 

Przywołał pytanie o prawidłowość wyboru Przyłębskiej

 

Dwa lata temu sędzia Łączewski skazał na karę więzienia w zawieszeniu policjanta, który skopał manifestanta z Marszu Niepodległości. Prokuratura chciała warunkowego umorzenia sprawy.

 

Rozpatrując cywilną sprawę, wytoczoną przez osobę prywatną prezesowi TK o odszkodowanie sędzia Wojciech Łączewski przywołał podczas procesu pytanie prawne do Sądu Najwyższego w kwestii prawidłowości wyboru Julii Przyłębskiej na prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

 

Według części polityków PiS, oznacza to, że sędzia podważa wybór Przyłębskiej.

msl/dro/ onet.pl, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze