Strach przed porywaczem w Widlinie. "Dziewczyny nie powinny chodzić pojedynczo"

Polska

- Poinformowałam wszystkich rodziców, by porozmawiali ze swoimi dziećmi na temat bezpiecznej drogi do szkoły i do domu - powiedziała dyrektorka szkoły podstawowej nr 2 w Żukowie (Pomorskie) Mirosława Żołna. Dodatkowe środki ostrożności zostały wprowadzone po rzekomej próbie porwania 15-letniej dziewczyny z przystanku autobusowego w Widlinie. Policja sporządziła portret pamięciowy mężczyzny.

Jak poinformowała w poniedziałek Daria Olchowik, oficer prasowa kartuskiej Komendy Powiatowej Policji, w piątek po południu do jednej z jednostek podległych tej komendzie zgłosiła się kobieta z 15-letnią córką. Dziewczyna poinformowała, że tego dnia rano, gdy czekała na autobus, przy przystanku w Widlinie, zatrzymało się auto, którego kierowca nagabywał ją, a następnie próbował wciągnąć do wnętrza ciemnego samochodu.

 

Policja sprawdza monitoring

 

- Dziewczynka wyjęła telefon z kieszeni, co pewnie speszyło mężczyznę, który wsiadł z powrotem do samochodu i odjechał z miejsca zdarzenia - zaznaczyła Olchowik w rozmowie z Polsat News.

 

Funkcjonariusze sprawdzają zapis z kamer monitoringu i przesłuchują świadków.

 

15-latka to uczennica szkoły w Żukowie. Dyrektorka placówki wystosowała apel do rodziców, by dzieci podróżowały do i ze szkoły w kilkuosobowych grupach - W miarę możliwości dziewczyny nie powinny chodzić pojedynczo - przekonuje Mirosława Żołna w rozmowie z reporterem Polsat News Piotrem Mirowiczem.

 

 

bas/luq/ Polsat News

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze