Irlandia wyda Polsce poszukiwanego listem gończym Artura C.

Świat

Irlandzka sędzia zdecydowała w poniedziałek o wydaniu Polsce Artura C., 41-letniego Polaka podejrzanego o handel narkotykami, który był poszukiwany trzema międzynarodowymi listami gończymi. Pochodzący z Włocławka mężczyzna ma trafić do Polski w ciągu 25 dni. Obrona ma 7 dni na złożenie apelacji.

Artur C., poszukiwany przez polską policję od pięciu lat, jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i handel narkotykami. Wydano za nim trzy międzynarodowe listy gończe. Został zatrzymany w Irlandii w maju 2017 r. na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania.

 

Adwokaci: nasz klient nie ma szans na sprawiedliwy proces 

 

Adwokaci Artura C. argumentowali, że ich klient nie ma szans na sprawiedliwy proces w Polsce. Sędzia Aileen Donnelly w marcu wystąpiła do Trybunału Sprawiedliwości UE o opinię, czy Artur C., o którym polski wiceminister sprawiedliwości jeszcze przed procesem mówi, że jest groźnym przestępcą z mafii narkotykowej,  będzie sądzony w swoim kraju w uczciwym procesie. Jako argumenty podała też uruchomienie wobec Polski przez Komisję Europejską procedury z art. 7 traktatu unijnego, zmiany w polskim systemie sprawiedliwości oraz fakt, że nowa Krajowa Rada Sądownictwa "zdominowana jest w dużej mierze przez osoby z politycznej nominacji". 

 

W ocenie sędzi zmiany w polskim prawie mogą być tak daleko idące, że naruszają praworządność oraz zasady demokracji, a przez to mogą nie zapewnić oskarżonemu sprawiedliwego procesu. Trybunał uznał wówczas, że irlandzka sędzia ma prawo odmówić Polsce wydania Artura C. 

 

Sędzia: nie udało się udowodnić, że proces mógłby być niesprawiedliwy

 

W poniedziałek, po 15-minutowej rozprawie, sędzia wydała decyzję o ekstradycji. - Sędzia mówiła, że nie udało się udowodnić, że w jego przypadku zmiany systemowe w Polsce mogłyby mieć wpływ na przebieg procesu, że mógłby być niesprawiedliwy - mówił z Dublina korespondent Polsat News Tomasz Lejman. 

 

W 49-stronicowym wyroku, sędzia Aileen Donnelly podkreśliła, że choć "istnieje realne zagrożenie związane z brakiem niezależności sądów w Polsce ze względu na systemowe lub ogólne braki", to same w sobie nie naruszają one prawa do uczciwego procesu.

 

Polak ma trafić do Polski w ciągu 25 dni. Obrona ma 7 dni na złożenie apelacji. Adwokaci Polaka zapowiedzieli, że z tej możliwości skorzystają.

 

"Konieczne ustalenie, czy konkretna osoba jest narażona na niesprawiedliwy proces"

 

W lipcu TSUE wydał orzeczenie, zauważając, że sąd, do którego zwrócono się o wykonanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, musi wstrzymać się z jego wykonaniem, jeśli uzna, że dana osoba mogłaby zostać narażona na ryzyko naruszenia prawa do niezawisłego sądu, a tym samym do rzetelnego procesu sądowego ze względu na nieprawidłowości w systemie sądowniczym państwa wydającego nakaz.

 

Jak jednak wówczas zastrzeżono, nawet jeśli sąd uzna, że w konkretnym kraju istnieje rzeczywiście ryzyko naruszenia prawa do rzetelnego procesu sądowego, konieczne jest ustalenie, czy na takie ryzyko narażona jest ta konkretna osoba, której dotyczy ENA.

grz/bas/ Polsat News, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze