"Wyszłam z sekty, choć staram się unikać tego określenia". W "Skandalistach" o Świadkach Jehowy

Polska

- Uważam, że to jest sekta, ale w rozmowie z osobami, które jeszcze wierzą, staram się unikać tego określenia - mówiła o Świadkach Jehowy Sara Andrychiewicz w programie "Skandaliści". Drugi z gości Agnieszki Gozdyry - Tomasz Smolarek - przyznaje, że Świadkowie to "oficjalnie związek wyznaniowy ale noszący wiele znamion psychomanipulacyjnej sekty, która po prostu niszczy ludzi".

Sara Andrychiewicz była Świadkiem Jehowy, jednak pół roku temu zdecydowała o wystąpieniu ze wspólnoty. Jak wyjaśniła w programie "Skandaliści", decyzję pomógł podjąć jej mąż - kiedyś także Świadek. - W pewnym momencie powiedział, że nie wierzy już w organizację - mówi pani Sara.

 


Pytana, czy to prawda, że wspólnota nie zmusza nikogo, by do niej należeć, pani Sara potwierdziła, lecz przyznała, że "nie znała wówczas innego życia i od urodzenia była przekonana, że to jedyna słuszna wizja na to jak żyć".

 

Agnieszka Gozdyra pytała swojego gościa o to jak wyglądają relacje z rodziną odkąd przestała być Świadkiem Jehowy. - Część rodziny je utrzymuje, ale nie mogę mówić, bo mogą mieć z tego powodu nieprzyjemności. Tak było z moim bratem - wyjaśniła Andrychiewicz.

 

"Tkwiłam w tym, broniłam organizacji"


Pytana, w którym momencie zaczęła zdawać sobie sprawę, że ze wspólnotą "coś nie gra", pani Sara przyznała, że odkąd była nastolatką miała "myśli samobójcze, depresję, ale nigdy nie pomyślała, że to jest związane z byciem Świadkiem Jehowy". - Teraz dopiero zdaję sobie sprawę, jak nienormalne to było zachowanie. Tkwiłam w tym, broniłam organizacji - dodała. 

 

Andrychiewicz mówiła także o momencie, kiedy zdecydowała się wystąpić ze wspólnoty. - Stwierdziłam, że nie mogę tak żyć. Głównie chodziło o moje córki - powiedziała. Jak wyjaśniła, wspólnota nie pozwala m.in. na obchodzenie urodzin, a ona nie chciała, by jej córki nie zostały postawione w niekomfortowej sytuacji w szkole. - Nie chciałam prowadzić podwójnego życia - dodała. 

 

Mówiła także o tym w jaki sposób członkowie organizacji wzajemnie się kontrolują. - Oni są przekonani, że dla dobra reszty członków, muszą sprawdzać zachowania innych. (...) Jest ciągła wewnętrzna kontrola, czy ktoś nie robi czegoś zakazanego - zaznaczyła. Wyjaśniła, że do takich "niedozwolonych czynności" należą m.in. zdrady małżeńskie, czy kontakty z osobami wykluczonymi, ale także palenie papierosów, czy głosowanie w wyborach, a nawet rozmowy o polityce.

 

"Niektórzy wolą być oszukiwani"

 

Tomasz Smolarek, były Świadek Jehowy mówił o swojej pozycji we wspólnocie. - Ja byłem starszym w zborze, nieskromnie powiem, że najwyżej w hierarchii z tych, co odeszli. Nie tylko miałem przemówienia na kongresach, dużo się udzielałem - mówił. 

 

Pytany przez Agnieszkę Gozdyrę o to kto stoi na czele organizacji Smolarek odparł: "świadek Jehowy powie, że na czele stoi Jezus", który zdaniem wyznawców na Ziemi reprezentowany jest przez "ciało kierownicze, kilku mężczyzn, którzy są uznawani za Boży kanał informacyjny". - Mogą zdarzyć się osoby, które wiedzą wszystko to, co wiedzą już byli świadkowie, a mimo to negować to. Ja od jednej osoby usłyszałem stwierdzenie, że woli być w środku i być oszukiwana - dodał. 

 


Dotychczasowe odcinki programu dostępne są w zakładce Programy.

prz/msl/ Polsat News, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze