Zamiast wezwać pomoc, na siłę "płukał żołądek" żonie odurzonej m.in. narkotykami. Grozi mu więzienie

Polska
Zamiast wezwać pomoc, na siłę "płukał żołądek" żonie odurzonej m.in. narkotykami. Grozi mu więzienie
flickr/John Loo/CC BY 2.0

- Mirosławowi N. przedstawiono 5 zarzutów, m.in. narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia żony oraz posiadanie środków odurzających - powiedział polsatnews.pl prokurator Krzysztof Dratwa. Oskarżony wlał znaczną ilość wody do ust kobiety, by wypłukać jej w ten sposób żołądek - informuje "Gazeta Krakowska". Kobieta zmarła w wyniku przyjęcia mieszaniny leków, alkoholu i narkotyków.

Prokuratura Rejonowa dla Krakowa Podgórza początkowo zarzucała mężczyźnie nieumyślne spowodowanie śmierci partnerki, ale potem zmieniła zarzut na nieumyślne narażenie małżonki na niebezpieczeństwo utraty życia.

 

Jak pisze gazeta, z ustaleń śledztwa wynika, że w październiku 2017 r. małżonkowie mieli zażywać kokainę na imprezie u znajomych pod Krakowem. Po powrocie do domu kobieta spożywała alkohol. Nad ranem gorzej się poczuła, przekazała wówczas mężowi, że dodatkowo wzięła jeszcze leki. Zaczęła tracić przytomność.

 

"Niefachowa pomoc udzielona przez małżonka"

 

Mirosław N. miał podjąć samodzielną próbę udzielenia pomocy żonie. "Usiłował wymusić jej wymioty i zdecydował się wykonać jej na siłę płukanie żołądka. Odczepił rączkę od prysznica i samą końcówkę rurki wsunął do ust żony, po czym odkręcił wodę" - informuje "Gazeta Krakowska".

Prokurator Dratwa w rozmowie z polsatnews.pl powiedział, że mężczyzna podjął akcję reanimacyjną, ale nie przyniosła ona zamierzonego efektu - co więcej - została "opóźniona przez niefachową pomoc udzieloną przez małżonka". Mężczyzna ostatecznie wezwał pomoc.

 

- Ratownicy nie byli w stanie usunąć wody, która dostała się do płuc. Nie miało to jednak bezpośredniego wpływu na zgon - wyjaśnił prokurator. 

 

Z informacji gazety wynika, że przyczyną zgonu kobiety była ostra niewydolność krążenia na skutek zażycia mieszaniny leków, alkoholu i narkotyków. Nie ma pewności, czy działania Mirosława N. miały decydujący wpływ na stan kobiety, więc śledczy odstąpili od przypisania mu winy za śmierć partnerki. 

 

Nie przyznał się do winy

 

Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. W swoich wyjaśnieniach wskazał, że żona miała problem z używkami. Ponadto utrzymywał, że nie ma pojęcia skąd narkotyki znalazły się w jego mieszkaniu - mówił prokurator Dratwa. 

 

Mężczyźnie grozi teraz do 5 lat pozbawienia wolności. W areszcie przebywał do stycznia br. Teraz jest pod dozorem policji. 

msl/ml/ Gazeta Krakowska

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze