Krym: tragiczny bilans ataku na szkołę. Sprawcą "zamknięty w sobie" nastolatek

Świat

Co najmniej 19 osób zginęło, a 52 zostały ranne w środę w przyzakładowym technikum w Kerczu na Krymie, gdzie według wstępnych informacji doszło do wybuchów i użycia broni palnej. Osiem osób znajduje się w stanie ciężkim - podały służby medyczne.

Rosyjski Komitet Śledczy, który wszczął dochodzenie w tej sprawie, informował, że napastnikiem w szkole był uczeń klasy czwartej, który następnie sam się zastrzelił. Dodano, że ze wstępnych ustaleń wynika, że ofiary zginęły od ran postrzałowych.

 

Komitet Śledczy zidentyfikował sprawcę jako 18-letniego Władisława Roslakowa. Na nagraniach z monitoringu widać, jak 18-latek wchodzi do szkoły, trzymając karabin.

 

W szkole znaleziono drugi ładunek wybuchowy


W szkole w Kerczu na Krymie znaleziono drugi ładunek wybuchowy - podaje rosyjska agencja RIA Nowosti. Bombę, którą wykryto przy rzeczach osobistych 18-letniego napastnika, rozbrojono.

 

Zaatakował uczeń, który zastrzelił się w bibliotece

 

Znajomy napastnika powiedział RBK, że chłopak "nienawidził technikum przez złych nauczycieli, wspominał, że się na nich zemści". Inni uczniowie zwracają uwagę, że napastnik był "bardzo zamknięty w sobie, prawie z nikim nie rozmawiał i dawno usunął swoje profile z portali społecznościowych". Jego ciało znaleziono w szkolnej bibliotece. 

 

Agencja Interfax podaje, że mieszkanie ucznia przeszukują służby. 18-latek miał pozwolenie na broń.

 

Przedstawiciel rosyjskiego Narodowego Komitetu Antyterrorystycznego (NAK), struktury rządowej koordynującej walkę z terroryzmem na terytorium Federacji Rosyjskiej, Andriej Przezdomski oświadczył, że w szkole znaleziono ładunek wybuchowy. Nie wiadomo, czy chodzi o ładunek, który wybuchł wcześniej w szkole, czy w budynku znaleziono inną bombę, która nie eksplodowała.

 

Wcześniej NAK informował, że poszukuje organizatorów i sprawców ataku szkołę. Dyrektor kerczeńskiego technikum Olga Grebiennikowa powiedziała lokalnej telewizji, że do szkoły wtargnęli napastnicy, którzy strzelali gdzie popadnie, i zdetonowali materiały wybuchowe. Szef władz Krymu Siergiej Aksionow twierdził natomiast, że napastnik działał w pojedynkę.

 

Wkrótce po pojawieniu się pierwszych doniesień na temat zajść w szkole w Kerczu, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że przy badaniu przyczyn wybuchu w technikum rozpatrywana jest również wersja aktu terrorystycznego.

 

Komitet Śledczy, który zajął się sprawą, wkrótce przekwalifikował czyn z aktu terroru na masowe morderstwo.

 

Chaotyczna akcja ratunkowa

 

Tuż po tym, jak pojawiły się informacje o ataku, najnowsze doniesienia z Krymu przedstawiał korespondent Polsat News w Moskwie Tomasz Kułakowski.  

 

- Zapanował wielki chaos podczas akcji ratunkowej, uczniowie byli wywożeni do szpitali transportem cywilnym, wynoszeni na rękach. Niektórych wynoszono na wyjętych z futryn drzwiach. Zabrakło karetek - relacjonował. 

 

 

Władze z obawy, że może dojść do innych ataków zarządziły ewakuację szkół i przedszkoli na całym Krymie.

 

- Krym jest newralgiczny dla Rosji, która zaanektowała go cztery lata temu. Na miejsce już pojechał szef Republiki Krymskiej Siergiej Aksjonow. Miasto Kercz, w którym znajduje się technikum, leży niedaleko Cieśniny Kerczeńskiej, na której zbudowano most łączący Krym z kontynentalną Rosją - dodał Kułakowski.

  

W sieci pojawiły się zdjęcia z akcji ratunkowej prowadzonej przez policję i służby medyczne w szkole.

 

 

 

 

hlk/mta/msl/ml/ Polsat News, Reuters, PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze