Kosiniak-Kamysz: celem PiS jest eliminacja PSL

Polska
Kosiniak-Kamysz: celem PiS jest eliminacja PSL
PAP/Stanisław Rozpędzik

Celem politycznym PiS jest eliminacja PSL - powiedział na spotkaniu wyborczym w Częstochowie Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak podkreślił, Stronnictwo nie może pozwolić sobie na odebranie tradycji i kultury ludowej. Dodał, że premier nie ma prawa mówienia o sobie, że jest spadkobiercą ruchu ludowego.

Podczas regionalnej konwencji samorządowej PiS w Kielcach premier Mateusz Morawiecki mówił m.in. "że Prawo i Sprawiedliwość reprezentuje najlepsze tradycje ruchu ludowego i walk o niepodległość Polski; natomiast ci inni, którzy mienią się ruchem ludowym, nie reprezentują tych tradycji".

 

Do konwencji PiS w woj. świętokrzyskim odniósł się w Częstochowie Kosiniak-Kamysz. Jak mówił, zaatakowano tam PSL.

 

- Po raz kolejny są powtarzane oszczerstwa, kalumnie na nasz temat. To wypływa też ze spotkań PiS: zlikwidować PSL. To jest zadanie główne tych wyborów, cel polityczny - ocenił prezes Stronnictwa.


- Oni sami tak podkreślają. Można przytoczyć słowa ze spotkania w Krakowie pośród działaczy PiS, którzy mówią wyraźnie: celem politycznym jest eliminacja PSL. Bo jesteśmy jedyną formacją, która jest zdefiniowana w swojej nazwie: chyba to im bardzo przeszkadza, bo to jedyna partia, która ma w nazwie Polskę - ocenił.

 

- Oni tyle mówią o patriotyzmie, o fladze biało-czerwonej, o Bogu, tylko że ani tej ojczyzny, ani Boga w sercu nie mają. PSL jest zdefiniowane przez swoją nazwę: jako partia o charakterze patriotycznym i narodowym, jako partia szukająca stronników, czyli przyjaciół. I w tych wyborach szukamy naszych stronników. Niekoniecznie to muszą być członkowie, ale stronnicy to ci, którzy popierają się, są zgodni. A ludowy znaczy: powszechny i dumny ze swojej tradycji - podkreślił Kosiniak-Kamysz.

 

- I to im tak bardzo przeszkadza? Że dbamy o swoje korzenie, o naszą historię? To są korzenie chrześcijańskie - i nie damy wykarczować korzeni chrześcijańskich ani z Europy ani z Polski. Ale nie zgadzamy się na to, że ambona kościoła będzie służyła do propagandy politycznej, a nie do głoszenia Słowa Bożego - zaznaczył polityk.

 

"PiS chce zrobić z nacjonalizmu patriotyzm" 

 

- Może to im przeszkadza, że dbamy o tradycję i kulturę? Dzisiaj jesteśmy ugrupowaniem w centrum chrześcijańskim, demokratycznym, ludowym. Jedni poszli mocno w prawo, w nacjonalizm, inni skręcili w liberalizm. Mówię z jednej strony o PiS, który nacjonalizm chce zrobić patriotyzmem, a to są dwie zupełnie inne sprawy: patriotyzm wynika z miłości, a nacjonalizm jest podszyty nienawiścią - zauważył prezes PSL.

 

- A z drugiej strony idą ci, którzy też mienią się wielką partią - idą mocno w liberalizm i w tę lewą stronę. My jesteśmy gwarantem, że nie będzie wojny ideologicznej, nie będzie niebezpiecznego skrętu w prawo ani w lewo. Pójdziemy środkiem drogi - bo tak większość naszych rodaków oczekuje - zapewnił lider PSL.

 

Dodał, ze PSL jest zdefiniowane przez nazwę i postawy. "Będziemy bronić dobrego imienia Polski, Polaków, PSL - o tym też są te wybory.


-Musimy nie dać sobie odebrać tradycji i kultury ludowej. Bo ja jestem w Wierzchosławicach co roku od dziecka i nigdy tam nie widziałem Morawieckiego, jak był doradcą Tuska. On nie ma prawa mówienia o sobie, że jest spadkobiercą ruchu ludowego, bo nawet nie ma pojęcia, co to jest ruch ludowy. I spodobały mu się koła gospodarstw wiejskich ostatnio. To jest rozbijanie samorządności tego związku - oświadczył prezes PSL.

 

- Mamy idee, mamy zasady samorządności. Mamy obowiązek walki o prawdę, bo prawda jest dzisiaj zepchnięta na margines. W rynsztoku obłudy i nienawiści tapla się dzisiejszy premier. Po 30 latach wolnej i suwerennej Polski mamy premiera, który notorycznie kłamie. Kłamie na temat prywatyzacji i to kłamstwo jest notorycznie powtarzane przez telewizję rządową - mówił szef PSL.

 

Prywatyzacja zakładów przetwórstwa rolno-spożywczego

 

-Największą grupą polityczną, partią, formacją, która prywatyzowała zakłady w Polsce, była Akcja Wyborcza Solidarność, do której należeli: Mateusz Morawiecki jako radny na Dolnym Śląsku, Krzysztof Jurgiel jako poseł, Marek Kuchciński jako wojewoda podkarpacki, Jan Krzysztof Abramowski jako radny w kujawsko-pomorskim. Świętej pamięci prof. Lech Kaczyński był ministrem w tamtym rządzie” - wymienił Kosiniak-Kamysz.

 

- Wszyscy najważniejsi politycy PiS dzisiejsi byli członkami AWS. Ta Akcja sprywatyzowała Polmosy, Winiary, Pudliszki, Hortex, 43 cukrownie, Polskie Zakłady Zbożowe i większość polskich banków. O bankach się mówiło, że powinny być w polskich rękach; nawet przyjęliśmy w 1997 r. uchwałę, że więcej niż 30 proc. banków nie może być w rękach zagranicznych - zauważył lider PSL.

 

- Co zrobili, jak przejęli władzę - AWS z Leszkiem Balcerowiczem? Od razu tę uchwałę uchylili. I na koniec ich rządów 80 proc. polskich banków było sprzedanych i było w rękach zagranicznych - zaznaczył szef Stronnictwa.

 

"wszyscy najważniejsi politycy PiS dzisiejsi byli członkami AWS"

 

- Oni dzisiaj tego nie chcą pamiętać, bo w jednym z tych sprzedanych banków pracował przez wiele lat, był jego prezesem i jeździł się spowiadać z rachunków finansowych do Dublina i Madrytu premier Mateusz Morawiecki. I brał z tego banku miliony złotych. To nie był polski bank i do dzisiaj nie jest. I nie ma żadnej repolonizacji banku, w którym on przez lata pracował - dodał polityk.

 

„To jak on może nas dzisiaj uczyć patriotyzmu gospodarczego? On ma czelność uczyć nas patriotyzmu gospodarczego i pouczać - i mienić się ludowcem?” - pytał Kosiniak-Kamysz.

 

Jak przekonywał, politycy i kandydaci PSL dla każdego mają dobre słowo i życzliwość.

 

- To nas odróżnia od tych, którzy dzisiaj rządzą. To tak naprawdę jest fundamentalna różnica w sposobie podejścia do polityki. My mamy idee - przywracania Polsce braterstwa, szukania przyjaciół, budowania wspólnej ojczyzny. I to jest idea niezmienna od pokoleń ruchu ludowego - zapewnił.

 

- Po drugiej stronie jest do wyboru ideologia zawiści, kłamstwa, nienawiści, oszustwa i manipulacji. O tym będą te wybory. Wybory będą o tym, kto będzie najlepszym radnym, ale te wybory będą też o tym, co dalej z Polską, kto ma być gospodarzem. Trzeba przypomnieć tu słowa Witosa, że albo będziemy gospodarzami i wejdą w życie nasze idee, albo będziemy najemnikami i niewolnikami - ocenił.

 

- Ja na najemnika i niewolnika się nie najmuję i się na to nie piszę. Mam nadzieję, że nie piszecie się razem ze mną, którzy chcecie być gospodarzami i decydować, jak ma Polska wyglądać. Ona nie zależy tylko od jednego człowieka i nie może zależeć od jednego człowieka. Nie mogą być decyzje o Częstochowie podejmowane spoza tego regionu, spoza woj. śląskiego, spoza miasta i powiatu - podkreślił prezes PSL. 

 

- One nie mogą być podejmowane na jednej ulicy w Warszawie, bo to jest obłudne. Dzisiaj bardzo wiele osób podchodzi do nas i mówi: zróbcie coś - nie pozwólcie, żeby to się tak działo. Bo takie momenty w naszej tragedii doprowadzały do tragedii. Polska upadała, jak była podzielona - przestrzegł.

 

 

Odwołując się do „fali nienawiści, która zatruła serca i umysły rządzących, ciężkiej choroby nienawiści” uznał, że dzieje się „coś złego”.

 

- Każdy, kto wygrał wybory, ma prawo do rządzenia, ale każdy ma prawo do rozsądku i my tego prawa się domagamy. Domagamy się prawa do rozsądnych decyzji i do też traktowania poważnie tych wszystkich, którzy od pokoleń grają w Polskę - mówił.

 

Jak dodał, Stronnictwo idzie do wyborów, aby „zachować samorządność”.

 

- Dlaczego samorządność jest zagrożona? Bo słyszymy słowa, że dostaną pieniądze tylko te gminy, powiaty, województwa, które dokonają +dobrego wyboru+, czyli zagłosują na jedną partię polityczną, a reszcie fora ze dwora - mówił lider PSL.

 

"Nie ma naszej zgody na takie traktowanie samorządności"

 

- To jest szantaż wyborczy i temu szantażowi nie wolno ulec. I macie obowiązek pójść do naszych rodaków, do naszych sąsiadów i to powiedzieć. Nikt nie będzie nas szantażował. Wybierzemy, jak chcemy, a jak wybierzemy - to każdy ma obowiązek z tym wójtem, burmistrzem normalnie pracować i współpracować - wezwał kandydatów PSL Kosiniak-Kamysz.

 

Jak dodał, po wyborach PSL będzie współpracować ze wszystkimi chętnymi do tego samorządowcami, a jej kandydaci są gwarantem, że pieniądze będą trafiały tam, gdzie są potrzebne.

 

- Walczymy o państwo demokratyczne, samorządowe, a przez to sprawiedliwe. Samorządność jest w nas, jest wpisana w kod genetyczny PSL - zapewnił.

 

W sobotę Kosiniak-Kamysz odwiedził subregion północny woj. śląskiego, m.in. Kłobuck i Wręczycę Wielką. W Częstochowie, prócz spotkania wyborczego z kandydatami PSL, m.in. wystąpił na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Częstochowy Krzysztofem Matyjaszczykiem (SLD), którego Stronnictwo poparło przed wyborami.

maw/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze