Gliński: Tusk jako pierwszy wprowadził do polskiej polityki mowę nienawiści

Polska

- To Donald Tusk stworzył przemysł pogardy. To Donald Tusk stworzył takich polityków jak Janusz Palikot. To Tusk dzielił Polaków na "moherów" i innych - mówił w programie "Wydarzenia i Opinie" wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Jak dodał, to obecny szef Rady Europejskiej "rozpoczął podział, który trwa do dzisiaj".

W poniedziałek portal Onet opublikował artykuł "Afera taśmowa. Kelnerzy obciążają Morawieckiego", w którym dziennikarze powołują się na akta afery taśmowej, do których mieli dotrzeć. Według informacji Onetu kelnerzy skazani w wyniku tzw. afery podsłuchowej obciążyli w swoich zeznaniach obecnego premiera, w latach 2007-2015 prezesa banku BZ WBK. Na jednej z taśm - jak podał portal - "Morawiecki miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy".

 

Piotr Gliński powiedział w programie "Wydarzenia i Opinie", że na nagraniach z udziałem obecnego premiera "nie ma nic kompromitującego".

 

- To jest typowa walka polityczna, której używa się, jak się nie ma żadnych argumentów Wiadomo, że nasi oponenci programowych argumentów za bardzo nie mają - dodał.

 

 

"Stosował te metody po przegranych wyborach prezydenckich" 

 

W sobotę szef Rady Europejskiej, były premier Donald Tusk nawiązał do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości i do obchodów Święta Niepodległości 11 listopada podczas na odbywającej się w Krakowie konferencji "Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej".

 

- Gdyby tak 11 listopada liderzy polskich partii politycznych, bez wyjątku, mogli razem zamanifestować nie udawaną przyjaźń, ale to, że są w stanie tego konkretnego dnia myśleć o perspektywie stu lat dla naszej ojczyzny, a więc także o perspektywie pojednania, zdolności rozmowy ze sobą, to byłby być może dużo cenniejszy obraz dla wszystkich Polaków niż najbardziej spektakularne festiwale, fajerwerki i inne formy obchodów tego święta - powiedział.

 

Piotr Gliński pytany był przez Dorotę Gawryluk, czy wystosuje do Tuska zaproszenie dot. wspólnych obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Minister kultury przyznał, że zaproszenia na organizowane przez jego resort uroczystości "będą rozsyłane do wszystkich".

 

- Tego nie można jednak pozostawić bez komentarza. Donald Tusk to osoba, która pierwsza wprowadziła do polskiej polityki nienawiść jako metodę walki politycznej i o tym powinniśmy pamiętać. To Donald Tusk stworzył przemysł pogardy. To Donald Tusk stworzył takich polityków jak Janusz Palikot. To Tusk dzielił Polaków na "moherów" i innych. Kazał zabierać babciom dowód - mówił wicepremier.

 

Gliński stwierdził, że obecny szef Rady Europejskiej "stosował te metody po przegranych wyborach prezydenckich z Lechem Kaczyńskim".

 

- Rozpoczął ten podział, który trwa niestety do dzisiaj i jest tragiczny dla Polski. Jest za to odpowiedzialny Tusk, który z resztą, kiedy ziemia zaczęła mu się pod nogami kruszyć, uciekł z Polski do Brukseli - dodał minister kultury.

 

"Określenie »perekińczyk« pasuje do wypowiedzi Tuska"

 

- Na Kresach o ludziach przewrotnych, którzy obłudnie podchodzą do rzeczywistości mówiono perekińczyk. Liderzy opozycji, to są takie perekińczyki - mówił w niedzielę premier Mateusz Morawiecki podczas konwencji PiS w Jasionce k. Rzeszowa.

 

Gliński w programie "Wydarzenia i Opinie" powiedział, że to określenie "pasuje do wypowiedzi Donalda Tuska". 

 

- Ten, który jest odpowiedzialny za podział krzyczy o tym, żebyśmy się pogodzili. Bardzo chętnie, tylko na jakichś cywilizowanych warunkach - dodał wicepremier.

 

"Dekoncentracja mediów pewnie będzie"

 

"Mamy w Polsce taką sytuację, która jest nie do zaakceptowania w krajach cywilizowanych i normalnych, tzn. w Polsce faktycznie media, które są własnością kapitału zachodniego, zagranicznego, zdominowują poszczególne segmenty rynkowe, medialne. Pani sobie wyobraża sytuację, żeby np. w Niemczech właścicielem 90 proc. gazet niemieckich, lokalnych był jakiś polski biznesmen? - pytał Gliński.

 

Jak dodał, to "sytuacja patologiczna, do której doprowadziła III RP i te elity, które rządziły".

 

Pytany o dekoncentrację mediów, wicepremier odpowiedział: "Czy będzie? Pewnie będzie. Mamy przygotowany projekt, natomiast spokojnie, krok po kroku, chcemy to zrobić w sposób praworządny i cywilizowany, tak jak wszystkie zmiany i reformy przeprowadzane".

 

Trzaskowski o prezydencie Legionowa: byłem wryty w ziemię

 

Prezydent Legionowa Roman Smogorzewski opublikował w mediach społecznościowych film, w którym tłumaczy się ze swojego zachowania podczas konwencji wyborczej.


Na filmie nakręconym przez lokalną telewizję legionowską LTV widać jak prezydent Legionowa przedstawia kandydatów do rady miasta. Podczas jego wypowiedzi padały m.in. seksistowskie żarty pod adresem kandydatek jego komitetu do rady miasta.


Politycy PiS wezwali Jana Grabca do dymisji, gdyż, jak stwierdził Jacek Sasin, "Grabiec rechotał, jak Smogorzewski mówił te obrzydliwe rzeczy do kobiet".


- Byłem wryty w ziemię, zbulwersowany tym, co mówił. Naprawdę nieprawdopodobne - skomentował słowa Smogorzewskiego kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski.


Dopytywany, czy rzecznik PO Jan Grabiec (był obecny na konwencji - red.) powinien podać się do dymisji, podkreślił, że "wierzy Jankowi Grabcowi, że wszystkiego nie słyszał". - Myślę, że był w takim samym szoku, jak my wszyscy - przekonywał Trzaskowski. 

 

Przyznał, że "jeżeli to słyszał (Grabiec - red.), to powinien był zareagować". - Natomiast to nie jest odpowiedzialność zbiorowa, że wszyscy, którzy byli na tej sali, powinni podać się do dymisji, nie można tak rozumować - zastrzegł. - Moim zdaniem sprawa jest zamknięta, dlatego że pożegnaliśmy się z panem prezydentem (Legionowa - red.), no i trudno tutaj myśleć o innych konsekwencjach - ocenił. - Odpowiedzialny jest jeden - ten, który wypowiadał takie słowa - podkreślił Trzaskowski.

 

"Słowa są bulwersujące, nie da się ich usprawiedliwić" 


- Życzyłbym innym partiom podejmowania w takiej sytuacji błyskawicznych decyzji - powiedział Trzaskowski zauważając, że PO wykluczyła prezydenta Legionowa.

 

Odpierał zarzuty, że od czasu konwencji minęły dwa tygodnie, więc reakcja nie była taka błyskawiczna. - Jeśli media o czymś nie mówią, to nie ma dla partii problemu - zastanawiała się Dorota Gawryluk. 

 

- Nie! - zaprzeczał Trzaskowski zauważając, że on sam nie słyszał o sprawie wcześniej, dowiedział się o niej dopiero po publikacji nagrania w mediach. - Jestem skoncentrowany na tym, co się dzieje w Warszawie - stwierdził.  

 

- Kiedy o tym dowiedzieliśmy się, a dowiedzieliśmy się z internetu, wtedy była błyskawiczna reakcja - powiedział. 

 

Dorota Gawryluk zapytała, czy reakcja partii nie powinna być mocniejsza. Przypomniała, że gdy premierem był Donald Tusk, to "reagował mocno i kosił równo". Trzaskowski odparł, że Smogorzewski został wykluczony z partii i nic więcej zrobić się nie da. - Słowa są bulwersujące, nie da się ich usprawiedliwić w żaden sposób - podkreślił.

 

 

Trzaskowski: nigdy w życiu nie byłem w Karpaczu

 

W kontekście seksistowskich zachowań Smogorzewskiego, byłego już polityka PO, prowadząca zapytała kandydata na prezydenta Warszawy o seks-taśmy, o których na Twitterze napisał Marek Falenta, skazany na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. 

 

Według Falenty istnieje taśma, na której w Karpaczu uwieczniono Rafała Trzaskowskiego i Grzegorza Schetynę. "Słyszałem, że jest dobra sex taśma z Western City w Karpaczu z kowbojami @trzaskowski_ i @SchetynadlaPO' - napisał Falenta. 

 

- Jestem narciarzem. Byłem we wszystkich miejscowościach narciarskich - bo tam się odbywały zawody - i akurat Karpacz, jakimś dziwnym przypadkiem, jest jedyną dużą miejscowością narciarską w Polsce, w której nie byłem nigdy w życiu - powiedział Trzaskowski. Zapytany o inne okoliczności niż narciarskie wizyt w tej miejscowości Trzaskowski podkreślił: - nigdy w życiu nie byłem w Karpaczu.  

 

Podkreślił, że Falencie nie można wierzyć, że "ma zerową wiarygodność". - Idzie do więzienia. Nie wiem, na czym ta rozgrywka polega - przyznał polityk PO.  

 

"Nie mamy takiej filozofii jak PiS, że dajemy tylko swoim"

 

Dorota Gawryluk zapytał kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy o jego rozmowę podczas wizyty Donalda Tuska w Krakowie. - Donald Tusk obiecał panu, że jak zostanie pan prezydentem Warszawy, to będzie więcej pieniędzy dla Warszawy z UE? - dociekała prowadząca.


- Nie mógł mi tego obiecać, dlatego że Donald Tusk nie podejmuje sam decyzji. A poza tym, my nie mamy takiej filozofii jak PiS, że dajemy pieniądze tylko swoim.


Podkreślił, że pieniądze z UE dla Polski powinny być w ogóle większe. - Miejmy nadzieję, że PiS wycofa się z łamania praworządności - mówił Rafał Trzaskowski.


Dodał, że nie wyobraża sobie, by kogoś preferować. - Ja będę prezydentem wszystkich warszawiaków, niezależnie od tego, jak będą głosować - zauważył. - Jeżeli dostanę ten mandat - zastrzegł.

 

Więcej odcinków programu dostępnych jest tutaj.

 

grz/zdr/  polsatnews.pl

grz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze