Premier May: nie zdradzimy wyniku referendum

Świat
Premier May: nie zdradzimy wyniku referendum
PAP/EPA/NEIL HALL

Brytyjska premier Theresa May zapowiedziała w środę, że jej rząd "nie zdradzi wyniku referendum" akceptując porozumienie z Unią Europejską, które nie spełniałoby wymogów dotyczących odzyskania kontroli nad wydatkami, prawem i granicami.

W wystąpieniu kończącym konwencję programową Partii Konserwatywnej w Birmingham szefowa rządu mówiła o rządowej strategii negocjacji z UE, a także przedstawiła nowe propozycje dotyczące m.in. inwestycji w służbę zdrowia (w tym program wczesnego wykrywania raka) oraz zwiększenia wydatków na mieszkalnictwo.

 

"Wielka Brytania traktowała UE wyłącznie z szacunkiem"


- Nikt nie chce dobrego porozumienia z Unią Europejską bardziej niż ja, ale to nigdy nie oznaczało gotowości do wypracowania umowy za wszelką cenę - mówiła May, a odwołując się do nieformalnego szczytu UE w Salzburgu dodała, że "traktowała Unię Europejską wyłącznie z szacunkiem i Wielka Brytania oczekuje tego samego".


Jednocześnie premier ostrzegła jednak, że brytyjski rząd nie wyklucza zakończenia negocjacji bez porozumienia z Unią Europejską w sprawie przyszłych relacji. Jak tłumaczyła, w szczególności taki scenariusz byłby możliwy, gdyby proponowane modele przyszłych stosunków zagrażały jedności Zjednoczonego Królestwa przez nadanie specjalnego statusu prawnego Irlandii Północnej lub sprowadzały się do "wyjścia z UE jedynie z nazwy", zmuszając rząd w Londynie do utrzymania członkostwa we wspólnym rynku i unii celnej, a także jurysdykcji Trybunału Sprawiedliwości UE.

 

Wykluczyła organizację drugiego referendum


- Nie zdradzimy wyniku referendum; nie dopuścimy do rozerwania naszego kraju - zapowiedziała, zastrzegając jednak, że "wyjście bez umowy, przywrócenie ceł i kosztownych kontroli granicznych byłoby złym wynikiem (rozmów) zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i Unii Europejskiej".


Szefowa rządu wykluczyła także organizację drugiego referendum w sprawie opuszczenia Wspólnoty. Wyjaśniła, że taki ruch podkopałaby zaufanie wyborców do brytyjskiej demokracji i byłby odebrany jako próba pouczania wyborców przez polityków, którzy byli niezadowoleni z pierwszej decyzji.


Premier May zaatakowała też lidera opozycyjnej Partii Pracy Jeremy'ego Corbyna, oskarżając go o brak zbalansowanych planów budżetowych i obietnicę nadmiernych wydatków, przychylność wobec Rosji i tolerowanie antysemityzmu wewnątrz ugrupowania.


grz/  PAP

grz/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie