136 tys. domów bez prądu. Setki interwencji strażaków

Polska

588 razy interweniowała straż pożarna od północy do godz. 6 w poniedziałek w związku z usuwaniem skutków wiatru i deszczu. W większości przypadków trzeba było posprzątać połamane bądź przewrócone drzewa. Jedna osoba została niegroźnie ranna. Bez prądu pozostaje 136 tys. gospodarstw domowych. Złamany słup energetyczny zatrzymał pociągi na Centralnej Magistrali Kolejowej w stronę Krakowa.

Po wichurach wstrzymany został ruch pociągów na Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. Z powodu uszkodzonego słupa energetycznego firmy Tauron niemożliwy jest przejazd na odcinku Sprowa - Starzyny.

 

Zablokowana magistrala kolejowa

 

- Ok. godziny 5.30 rano na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa na odcinku Sprowa - Starzyny uszkodzenie słupa energetycznego firmy Tauron spowodowało przerwę w ruchu pociągów. Kable przesyłowe Tauronu oparły się na sieci kolejowej - poinformował rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Mirosław Siemieniec.

 

Awarię usuwają ekipy techniczne Tauronu.

 

- Słup średniego napięcia złamał się pod naporem powalonego drzewa. Przewody oparły się o trakcję kolejową. Kończymy już ustawianie nowego słupa - powiedział przed południem rzecznik prasowy TAURON Dystrybucja S.A. Marcin Marzyński. Linia energetyczna ma być naprawiona ok. g. 12:00.

 

16 pociągów dalekobieżnych m.in. relacji Kraków - Poznań, Kraków - Warszawa, Gdynia - Kraków, Wrocław - Kraków, Kraków - Szczecin oraz jeden międzynarodowy IC Chopin z Wiednia do Warszawy skierowano zmienioną trasą przez Kielce i Żelisławice. Niektóre pociągi, m.in. relacji Gdynia - Kraków oczekują w Kozłowie na wznowienie ruchu.

 

W składach PKP Intercity wydawane są dodatkowe napoje. Podróżni w pociągach i na peronach są informowani o aktualnej sytuacji i zmienionym czasie przejazdu.

 

Setki interwencji strażaków

 

Jak poinformował rzecznik Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak, od wczoraj do dzisiaj rano straż pożarna wyjeżdżała 814 razy. Podczas wczorajszej doby straż pożarna interweniowała 226 razy. Najwięcej, 51 razy w woj. śląskim, także 51 razy w woj. podkarpackim i 35 razy w woj. dolnośląskim.

 

 

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegało wczoraj przed silnymi wiatrami w nocy na południu Polski.

 

Setki połamanych i powalonych drzew

 

- Większość interwencji dotyczyła usuwania setek powalonych i połamanych drzew. Jedna osoba została ranna. W Rabce-Zdroju w woj. małopolskim drzewo spadło na linię energetyczną, w wyniku czego na placu zabaw niegroźnie ranne zostało 5-letnie dziecko - powiedział Frątczak.

 

Frątczak dodał, że zdarzeń wciąż przybywa. 588 interwencji straży pożarnej zanotowano dzisiaj od północy do godz. 6. 251 interwencji było w woj. śląskim, 88 w woj. małopolskim i 53 w woj. podkarpackim. 552 interwencje dotyczyły usuwania skutków wiatru, a 36 - skutków opadów deszczu. Podobnie jak wczoraj w większości usuwano połamane i powalone drzewa.

 

136 tys. gospodarstw domowych pozostaje bez prądu. Najwięcej - 37,2 tys. w Małopolsce, 35,4 tys. na Lubelszczyźnie i 33,7 tys. w Świętokrzyskiem. Nie ma informacji o osobach poszkodowanych. Dane mogą się zmieniać. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa informuje na Twitterze, że liczba odbiorców bez prądu mogła już wzrosnąć do 159,1 tys.

 

30 tys. osób bez prądu w województwie świętokrzyskim

 

W województwie świętokrzyskim prąd nie docierała rano do około 30 tys. odbiorców. To skutki wichury, która w nocy z niedzieli na poniedziałek przeszła na regionem. Strażacy interweniowali w 132 przypadkach.

 

Jak przekazała Anna Szcześniak z PGE Dystrybucja Skarżysko, na obszarze zarządzanym przez spółkę bez prądu pozostaje około 24 tys. gospodarstw. - Mamy uszkodzonych 31 linii średniego napięcia. Awarie były lokalizowane od samego rana, prace przy usuwaniu tych usterek już trwają - powiedziała Szcześniak.

 

W powiatach opatowskim, sandomierskim i staszowskim prąd nie dociera do 5 tys. gospodarstw domowych. - Awarie dotyczą 14 odcinków linii średniego napięcia - poinformował rzecznik prasowy PGE Dystrybucja Rzeszów Łukasz Boczar.

 

Silny wiatr, któremu towarzyszyły intensywne opady deszczu, pojawił się w regionie około godz. 3.

 

Jak powiedział dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Kielcach Józef Białogoński, do godz. 7. strażacy interweniowali 132 razy - usuwali głównie połamane konary drzew i przewrócone drzewa z dróg. - Nie ma osób poszkodowanych - to najważniejsze. Nie mamy także informacji, żeby gdzieś były uszkodzone budynki czy zerwane dachy - dodał.

 

W poniedziałek IMGW wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia przed silnym wiatrem dla siedmiu województw: dolnośląskiego, opolskiego, śląskiego, małopolskiego, świętokrzyskiego, podkarpackiego i lubelskiego. Ponadto w południowej części woj. podlaskiego obowiązuje alert pierwszego stopnia przed intensywnymi opadami deszczu i silnym wiatrem. W północnej części woj. zachodniopomorskiego obowiązuje alert pierwszego stopnia przed silnym wiatrem.

 

12 tys. gospodarstw w województwie łódzkim bez prądu

 

Ponad 12 tysięcy gospodarstw pozostaje bez prądu w wyniku uszkodzeń linii i stacji energetycznych z powodu silnego wiatru w woj. łódzkim - poinformował w poniedziałek rano dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi. Strażacy interweniowali około 40 razy.

 

Największe problemy z dostawą energii elektrycznej są w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego, Łowicza, Bełchatowa, Sieradza i Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie porywy wiatru w nocy z niedzieli na poniedziałek były najsilniejsze i mogły przekraczać 70 km/h. Bez prądu pozostaje 12 271 odbiorców. Powodami są zerwanie linii średniego napięcia i uszkodzenia stacji energetycznych.

 

Awarie w ciągu dnia mają być sukcesywnie naprawiane przez dostawców energii.

 

"Strażacy odnotowali w nocy około 40 interwencji. Dotyczyły one głównie powalonych drzew. Nie mamy informacji o poważnych zniszczeniach gospodarstw i o osobach poszkodowanych" - dodał Cezary Zarzycki z łódzkiego WCZK. 


Ponad 140 razy strażacy interweniowali ostatniej nocy na Podkarpaciu

 

- Usuwanie skutków silnego wiatru potrwa jeszcze co najmniej kilka godzin - powiedział w poniedziałek rano rzecznik podkarpackiej PSP Marcin Betleja.

 

- Strażacy wyjeżdżali głównie do połamanych drzew lub konarów, które tarasowały ulice lub chodniki. Skutki silnego wiatru dotknęły wszystkie powiaty regionu - poinformował rzecznik.

 

OSP Krościenko Wyżne

 

Betleja dodał, że "porządkowanie nie zakończy się wcześniej niż w godzinach południowych". - Oczywiście, jeśli do tej pory wiatr przestanie wiać - zauważył.

 

Jednocześnie podkreślił, że w ciągu dnia należy unikać przebywania w parkach i na terenach zadrzewionych.

 

- Nie zostawiajmy także samochodów pod drzewami czy reklamami wielkopowierzchniowymi. Z balkonów budynków usuńmy przedmioty, które w razie silnych podmuchów wiatru mogą być groźne dla otoczenia - przypomniał.

 

 

Na Kasprowym wiatr miał nawet 130 km/h

 

Prędkość do 130 km na godzinę osiągał w porywach wiatr w nocy z niedzieli na poniedziałek w Tatrach - odnotowało Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne na Kasprowym Wierchu. 

 

OSP Biały Kościół

 

 

Dyżurny małopolskiej PSP powiedział, że w wyniku wichur nikt nie został ranny. Zgłoszenia dotyczyły najczęściej usuwania powalonych drzew i połamanych gałęzi. Wiatr uszkodził też cztery dachy.

 

Najwięcej pracy strażacy mieli w powiatach: krakowskim, tarnowskim, wadowickimi i oświęcimskim. Strażacy w Małopolsce interweniowali 263 razy - głównie usuwali powalone drzewa. 

 

OSP Borzęcin Górny

 

 

17 tys. osób bez prądu na Śląsku

 

Silny wiatr dał się w nocy we znaki też na południu woj. śląskiego, zwłaszcza w Bielsku-Białej. Oficer dyżurny bielskiej straży pożarnej Tomasz Grabczewski podał w poniedziałek, że strażacy interweniowali tam prawie 60 razy. 

 

Około 17 tys. odbiorców w woj. śląskim nie miało w poniedziałek rano prądu z powodu silnych wiatrów i deszczy, jakie nocą przeszły nad tym regionem. Strażacy interweniowali około 300 razy, nie było jednak zgłoszeń o poszkodowanych osobach.

 

Ratownictwo Powiatu Ostrowieckiego

 

 

Według informacji dyżurnego działającego przy wojewodzie śląskim Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach liczba bez energii elektrycznej o godz. 6 było 23,2 tys. odbiorców.

 

Jak poinformował rzecznik spółki dystrybucyjnej Tauronu Łukasz Zimnoch, po godz. 7 liczba odbiorców bez dostaw wynosiła około 17 tys. Najwięcej zgłoszeń pochodziło z centralnej części regionu, m.in. powiatów będzińskiego i gliwickiego. Część uszkodzeń była już usuwana, część - rozpoznawana.

 

Dyżurny centrum kryzysowego wojewody śląskiego podał też, że od godz. 22 w niedzielę do godz. 6 w poniedziałek strażacy w woj. śląskim interweniowali 282 razy. - To były głównie interwencje związane z powalonymi drzewami; żadnych osób poszkodowanych - zaznaczył pracownik WCZK.

 

Ratownictwo Powiatu Ostrowieckiego

 

 

Rzeczniczka śląskiej straży pożarnej Aneta Gołębiowska uściśliła, że mimo znacznej liczby zgłoszeń, związanych przede wszystkim z wiatrołomami, żadne nie dotyczyło osób poszkodowanych czy np. zerwanych dachów.

 

- Liczba zgłoszeń z godz. 6 będzie jeszcze rosła, na pewno mamy ich już około 300. Najwięcej pochodzi z powiatów bielskiego, pszczyńskiego, cieszyńskiego, gliwickiego. Dotyczą przede wszystkim powalonych drzew. Były zgłoszenia dotyczące drzew powalonych na drogi, ale rano drogi są już przejezdne - zaznaczyła Gołębiowska.

 

Lotnisko Katowice w poniedziałek rano obsługiwało operacje lotnicze bez większych utrudnień. Pracownicy Kolei Śląskich sygnalizowali, że pociągi mimo silnego wiatru jeżdżą bez większych opóźnień. Nie było przerw w ruchu; od północy dwa połączenia były opóźnione o 15 i 20 minut.

 

- Halny dał się we znaki w całym powicie bielskim, ale najmocniej w Bielsku-Białej. Najwięcej wezwań dotyczyło połamanych drzew. Spadające konary uszkodziły kilka samochodów. Wiatr naderwał także blaszany garaż, który oparł się o ogrodzenie - powiedział Grabczewski.

 

Mieszkańcy peryferyjnych dzielnic Bielska-Białej i okolicznych miejscowości informowali w niedzielę późnym wieczorem o brakach prądu.

Około 50 razy interweniowali strażacy ze Śląska Cieszyńskiego. Głównie byli wzywali do usuwania z dróg powalonych drzew. Kilkanaście razy wyjeżdżali w teren także strażacy z Żywiecczyzny.

 

OSP MOMINA

 

 

Halny pojawił się w Beskidach w niedzielę wieczorem. Mieszkańców ostrzegło Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Każdy otrzymał sms na telefon komórkowy. RBC apelowało, by nie chować się pod drzewami i zabezpieczyć wszystkie rzeczy, które wiatr mógłby porwać, powodując zagrożenie.

 

Około godz. 18 do strażaków zaczęły napływać pierwsze wezwania. Na Jeziorze Żywieckim przewróciła się żaglówka. Czterej mężczyźni znaleźli się w wodzie. Rzecznik żywieckiej straży pożarnej Marek Tetłak powiedział, że świadkiem zdarzenia był wędkarz, który wezwał pomoc. Żeglarzy wyłowiono z wody.

 

Grupa Łowcy Burz Podbeskidzie podała, że apogeum wichury nastąpiło około godz. 22.30. Wówczas na górze Skrzyczne powiało z prędkością 131 km na godz., a w Bielsku-Białej - 102 km na godz. Po północy wiatr zaczął słabnąć.

 

PAP

 

 

jm/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze