Rząd Iranu oskarża Holandię, Danię i Wielką Brytanię o wspieranie terrorystów. Wezwano ambasadorów

Świat
Rząd Iranu oskarża Holandię, Danię i Wielką Brytanię o wspieranie terrorystów. Wezwano ambasadorów
PAP/EPA/Morteza Jaberian

Po sobotnim zamachu na paradzie wojskowej w mieście Ahwaz w Iranie, w którym zginęło 25 osób, a ponad 60 zostało rannych, nocą z soboty na niedzielę do MSZ w Teheranie wezwano ambasadorów: Holandii, Danii i Wielkiej Brytanii - podała agencja irańska agencja prasowa IRNA. Dodała, że Teheran oskarża ich państwa o wspieranie członków "organizacji terrorystycznej", która przeprowadziła zamach.

- Nie do przyjęcia jest, że grupy te nie są uznane przez Unię Europejską za organizacje terrorystyczne, ponieważ nie przeprowadziły ataku terrorystycznego w Europie - powiedział rzecznik resortu spraw zagranicznych Bahram Kasemi, cytowany przez agencję Irna.

 

Rzecznik MSZ w Teheranie podkreślił, że Iran wezwał władze reprezentowanych przez dyplomatów państw do potępienia ataku i ekstradowania osób związanych z zamachem do Iranu, gdzie staną przed sądem. Reuters zaznacza, że niektórzy członkowie irańskich organizacji separatystycznych mieszkają w krajach europejskich.

 

Kasemi dodał w oświadczeniu, że dyplomaci zostali powiadomieni o tym, że Iran "już ostrzegał" ich rządy przed wspieraniem arabskich separatystów.

 

Dwie organizacje przypisują sobie zamach

 

Podczas sobotniego ataku napastnicy celowali w trybunę, na której zgromadzili się przedstawiciele władz, by obserwować paradę organizowaną w rocznicę rozpoczęcia wojny iracko-irańskiej z lat 1980-1988. Atak trwał ok. 10 minut. Agencja Fars podaje, że obserwatorzy parady początkowo uznali strzelaninę za część inscenizacji. - Po tym, jak kilka osób zostało rannych, zdali sobie sprawę, że to atak terrorystyczny - pisze agencja

 

Do przeprowadzenia zamachu przyznał się Arabski Ruch Walki o Wyzwolenie Ahwazu, regionalna arabska organizacja separatystyczna, walcząca o niepodległość bogatej w ropę naftową prowincji Chuzestan. Zgłosiło się także Państwo Islamskie (IS). Żadne z ugrupowań nie przedstawiło dowodów na poparcie swoich deklaracji.

 

Rzecznik irańskich sił zbrojnych oświadczył wcześniej, że napastnicy nie byli członkami IS, za to byli powiązani z USA i Izraelem oraz przeszkoleni "w dwóch krajach Zatoki (Perskiej)". Szef MSZ Iranu Mohammad Dżawad Zarif napisał na Twitterze, że ataku dokonali "terroryści zrekrutowani, wyszkoleni, uzbrojeni i opłaceni przez zagraniczny reżim". Za jego przeprowadzenie obwinił kraje regionu i ich "amerykańskich mocodawców".

 

Jak wskazują agencje, sobotni atak był jednym z najpoważniejszych incydentów tego typu w Iranie. W zeszłym roku 18 osób zginęło w ataku, do którego przyznało się IS, na parlament i mauzoleum ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego. 

 

PAP, polsatnews.pl

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze