Obrazy malował dekarz, kupował rzeźnik. Miały kosztować 2 mld zł. Więzienie za próbę wyłudzenia VAT

Polska

Na 5 i 4 lata więzienia skazał w czwartek Sąd Okręgowy w Łodzi dwóch mężczyzn oskarżonych o próbę wyłudzenia zwrotu 160 mln zł podatku VAT. Jego podstawą miała być faktura wystawiona przez jednego z nich, malarza amatora, za sprzedaż drugiemu za 2 mld zł 20 obrazów.

Zdaniem sądu wina oskarżonych jest bezsprzeczna, a przestępstwo dobrze zaplanowali. Mózgiem całej operacji był - w ocenie sądu - 27-latek, który prowadzi działalność gospodarczą - sprzedaje detalicznie mięso i wyroby mięsne. Sąd skazał go na 4 lata więzienia. Drugi z oskarżonych, który namalował obrazy, usłyszał wyrok 5 lat więzienia. Sąd, skazując go na taką karę, wziął pod uwagę, że mężczyzna był już wcześniej karany.

Według prokuratury 27-latek w październiku 2016 roku zamówił u 31-latka – dekarza, blacharza - wykonanie 20 obrazów. Termin dostawy ustalono na 90 dni, a odstąpienie od umowy miało skutkować naliczeniem kary umownej w wysokości 30 tys. zł. W końcu grudnia 2016 roku oskarżeni zawarli umowę sprzedaży, której przedmiot stanowiło nabycie 20 obrazów, rzekomych dzieł sztuki.

 

Potwierdzeniem transakcji miała być wystawiona przez "artystę" faktura na 2 mld 160 tys. zł brutto. 27-latek wykazał ją w korekcie deklaracji dla podatku VAT za grudzień, złożonej naczelnikowi Urzędu Skarbowego w Pabianicach. Łódzki Urząd Celno-Skarbowy po kontroli stwierdził, że faktura została sztucznie zawyżona. W konsekwencji przyjęto, że cała wartość podatku VAT wynikającego z faktury nie podlega odliczeniu.

 

Nie były to dzieła sztuki

 

Obrazy zostały zabezpieczone jako dowód rzeczowy w sprawie. Z opinii biegłego rzeczoznawcy wynika, że nie noszą cech dzieł sztuki. Namalowano je bez znajomości podstawowych zasad kompozycji i technologii malarskiej, autor użył gotowych podobrazi, zastosował nieodpowiedni dla farb akrylowych rozcieńczalnik i warstwa malarska części prac nie w pełni wyschła. Rzeczoznawca uznał, że obrazy mają charakter amatorski.

 

Poza tym inne prace autora nie są notowane w rankingach wycen na portalach aukcyjnych polskich i międzynarodowych. Kilka jego obrazów wystawiono na jednym z portali handlowych. Zdaniem prokuratury zabieg ten prawdopodobnie miał na celu uwiarygodnienie przeprowadzonej między oskarżonymi transakcji, a przyjęta przez wystawcę cena była zupełnie dowolna.

 

Z dowodów zebranych w śledztwie wynika, że mężczyźni znali się wcześniej. Byli widziani razem na kursie dotyczącym zasad prowadzenia działalności gospodarczej i rejestracji dla podatku VAT.

 

W grudniu 2017 roku rekordowa cena uzyskana za obraz na aukcji w Domu Aukcyjnym DESA Unicum to 4,366 mln zł za dzieło Stanisława Wyspiańskiego "Macierzyństwo".

 

PAP, Wydarzenia

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze