Proces z powództwa KOD przeciwko NSZZ "Solidarność". Przed drzwiami doszło do utarczek słownych

Polska
Proces z powództwa KOD przeciwko NSZZ "Solidarność". Przed drzwiami doszło do utarczek słownych
PAP/Adam Warżawa

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się w środę proces z powództwa Komitetu Obronny Demokracji przeciwko NSZZ "Solidarność" za twierdzenie władz związku zawodowego, że w szeregach KOD są m.in. byli funkcjonariusze SB i Wojskowych Służb Informacyjnych.

Do sądu na proces przybyła kilkudziesięcioosobowa grupa działaczy „S”, ale na salę weszła ok. 15-osobowa delegacja. Przed drzwiami doszło do utarczek słownych - jeden z związkowców zażądał m.in. od działaczy KOD zdjęcia koszulek z napisem "konstytucja".

 

Ze strony związku w sądzie stawił się m.in. zastępca KK NSZZ "Solidarność, Bogdan Biś.

 

Łoziński: nikt z nas nie jest byłym SB-ekiem

 

- Ze strony Solidarności spotkaliśmy się z obelgami i kłamstwami. Nikt z nas nie jest byłym SB-ekiem, nikt z nas nie tajnym współpracownikiem służb. To są treści niedopuszczalne. Nikt z nas nie ma obniżonej emerytury. Ja natomiast mam specjalną emeryturę za zasługi dla Polski i za walkę z komunizmem - oświadczył przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, szef KOD Krzysztof Łoziński.

 

Dodał, że stanowisko „S” godzi w dobre imię KOD jako osoby prawnej. - Takie słowa o nas sugerują, że najwyższe władze KOD stanowią ludzie podli i niegodni i taki obraz rzutuje na całą organizację - ocenił.

 

- Podczas demonstracji słyszymy, że jesteśmy komuna, SB-ecy, złodzieje, oderwani od koryta. Sam byłem wielokrotnie zatrzymywany, siedziałem w więzieniu i w tej chwili słyszę, że jestem komunistą i SB-ekiem. Poświęciłem polskiej wolności 50 lat swojego życia od marca 1968 r. i przeszedłem bardzo ciężkie i groźne sytuacje - podkreślił Łoziński.


Jak zaznaczył, na demonstracje KOD może przyjść każdy. - Pojawiają się na nich najróżniejsze osoby i my nawet nie wiemy i nie sprawdzamy kto  - wyjaśnił.

 

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji ubiegłorocznych obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na Placu Solidarności w Gdańsku.

 

KOD żąda przeprosin w prasie i 50 tys. zł na WOŚP 

 

Oprócz przeprosin w prasie ogólnopolskiej, KOD żąda także od związku zadośćuczynienia w wysokości 50 tys. zł przeznaczonego na WOŚP.

Sprawa ma związek ze sporem wokół organizacji ubiegłorocznych obchodów 37. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na Placu Solidarności w Gdańsku.

 

Organizujący własne uroczystości pomorski KOD zaprosił wówczas Solidarność do udziału w nich. W odpowiedzi na to prezydium Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" przyjęło stanowisko, w którym zaproszenie KOD uznało za "bezczelną prowokację". Jak podkreślono, centralne uroczystości związku dla uczczenia Sierpnia'80 zaplanowano 31 sierpnia w Lubinie (Dolnośląskie) z okazji 35. rocznicy protestów przeciwko stanowi wojennemu w tym mieście - 31 sierpnia 1982 r. zostały śmiertelnie postrzelone trzy osoby.

 

"Ofiary ludzi, którzy chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u"

 

- Będziemy przypominać ofiary tych ludzi, którzy tak chętnie zasilają dzisiaj szeregi KOD-u. Mamy tu na myśli tak widocznych i aktywnych prominentnych działaczy KOD, jak byli SB-cy, funkcjonariusze WSI, TW i liczni przedstawiciele resortowej PRL-owskiej nomenklatury. Słowem: nie potrafimy sobie wyobrazić wspólnego świętowania z ludźmi, dla których refleksją nie jest słowo przepraszam, a jedynie rozpacz, że nie da się wyżyć za 2 tys. po zmniejszeniu SB-eckiej emerytury - stwierdził władze "S" z sierpnia 2017 r.

 

Ostatecznie, pomorski KOD przeniósł miejsce organizacji obchodów 37. rocznicy Sierpnia '80 z Placu Solidarności przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców w okolice pobliskiej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Było to skutkiem decyzji wojewody pomorskiego, który w odpowiedzi na pismo władz komisji zakładowej NSZZ "S" Stoczni Gdańskiej, zgodę na organizowanie "zgromadzeń cyklicznych" w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych przyznał Solidarności.

 

PAP

msl/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze