Od 13 lat sprzedawał z żuka stare książki, by się utrzymać. Ktoś spalił mu auto

Polska
Od 13 lat sprzedawał z żuka stare książki, by się utrzymać. Ktoś spalił mu auto
Katarzyna Gapska

Pan Włodzimierz utrzymywał się ze sprzedaży starych książek na tczewskim targowisku. Za magazyn i "sklep" służył mu wysłużony żuk. Auto niedawno spłonęło, a wraz z nim ok. 1500 książek. Ta informacja poruszyła lokalną społeczność oraz internautów. - W ciągu niecałych 12 godzin uzbieraliśmy dla pan Włodzimierza ok. 6 tys. zł - mówi nam Katarzyna Gapska, która nagłośniła sprawę.

- To taka lokalna osobowość - opowiada o panu Włodzimierzu Katarzyna Gapska. Mężczyzna na targowisku przy ul. Jasińskiego w Tczewie (woj. pomorskie) sprzedawał książki od 13 lat.


- Od dziecka czytał, bo był chorowitym chłopcem i książki go ratowały. Twierdzi, że bez czytania nie jest w stanie zjeść kanapki. Opowiadał mi, że później miał jakiś zakręt życiowy - mówi Katarzyna Gapska.


Mężczyzna książki dostawał od innych ludzi. Sprzedawał je za symboliczną kwotę. Jak wyznał, "są miesiące, że da się z tego utrzymać, są miesiące kiedy nie".


- Na nic się nie skarżył. Skromny człowiek, który żył ze swojej pasji. Jak ktoś nie wie, gdzie kupić jakąś książkę, to zwraca się do niego i on to wynajduje - tłumaczy polastnews.pl Katarzyna Gapska.

 

"Ktoś to zrobił z premedytacją"


Auto, z którego książki sprzedawał pan Włodzimierz, spłonęło 6 września nad ranem. - Prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie. Prowadzimy dochodzenie w tej sprawie, szukamy sprawców - informuje asp. sztab. Dawid Krajewski z Komendy Powiatowej Policji w Tczewie.  

 

- Ten samochód nie ma silnika, nie jeździ, nie mógł się sam zapalić, była 5 rano. Ktoś zrobił to z premedytacją - relacjonuje Katarzyna Gapska.

 

- Materiał dowodowy niestety jest bardzo ubogi, dlatego apelujemy do wszystkich osób, które mogły być świadkami tego pożaru, aby się do nas zgłosiły - podkreśla asp. sztab. Krajewski.

 


W poniedziałek Katarzyna Gapska zobaczyła pana Włodzimierza na pogorzelisku. "Był smutny, ale i tak przepytał mnie z lektur pozytywistycznych" - napisała pod swoim apelem o pomoc dla mężczyzny.


W akcję zaangażowało się mnóstwo osób. - Odzew jest ogromny. Sądziłam, że odezwą się moje koleżanki, że uzbieramy trochę książek, może w garażu u którejś jest jakiś stary żuk i na tym się skończy, a w ciągu niecałych 12 godzin mamy 6 tys. zł (już ponad 9 tys. zł. - red.), odezwał się człowiek, który powiedział, że już szuka żuka, że przywiezie go na lawecie i że ma kolegów grafficiarzy, którzy mu tego żuka wymalują, a nawet przygotują ulotki "pan z żuka" - opowiada w rozmowie z polsatnews.pl.

 

polsatnews.pl

Małgorzata Przepióra

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze