Obchody 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej. "Westerplatte to czyn, który stał się legendą"

Polska

- Polscy żołnierze i polskie społeczeństwo od pierwszych dni II wojny światowej zmieniało losy świata; broniło wolnego świata przed wrogami wolności - powiedział w sobotę na gdańskim Westerplatte premier Mateusz Morawiecki podczas obchodów 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej. "Westerplatte to czyn, który stał się legendą" - ocenił prezydent Andrzej Duda.

W uroczystości pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża w 79. rocznicę wybuchu II wojny światowej oprócz premiera wzięli także udział marszałkowie Sejmu i Senatu Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak i minister spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński. 

 

Premier podkreślił, że Westerplatte jest symbolicznym "skrawkiem Polski". - Tutaj na tym skrawku bronili naszej niepodległości od pierwszych dni II wojny światowej polscy żołnierze. Runęła na Polskę nawała barbarzyńskich armii niemal ze wszystkich stron. Ale w obliczu tej druzgocącej przewagi polscy żołnierze i polskie społeczeństwo od pierwszych dni zmieniało losy świata, broniło wolnego świata przed wrogami wolności, wrogami Polski, wrogami Europy - zaznaczył Morawiecki.

 

Szef rządu zwrócił uwagę, że w pierwszych dniach konfliktu "doszło do zdarzeń w trzech miejscach, które są bardzo symboliczne dla tego, co oznaczała II wojna światowa dla Polski i całego świata. Trzy miejsca: Wieluń, gmach Poczty Polskiej w Gdańsku i Westerplatte" - dodał premier.

 

Premier: 11 listopada pójdźmy razem w jednym marszu

 

Premier podkreślił podczas obchodów 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej, że w pierwszych chwilach po wybuchu wojny broniące się Westerplatte dawało nadzieję Polakom. - Dawało nadzieję wtedy i daje nadzieję dziś, że w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa potrafimy być razem, potrafimy się zjednoczyć - powiedział Morawiecki.

 

Nawiązał też do słów papieża Jana Pawła II, który mówił, że "każdy ma swoje Westerplatte". Premier zauważył, że i dziś "każdy ma zadanie do wykonania, przed którym nie wolno nam zdezerterować".

 

- I choć dziś szczęśliwie Polska nie musi walczyć z bronią w ręku, nie musi walczyć o swoją niepodległość, to przed nami stoi wielkie zadanie. To wielkie zadanie nazywa się Polska: Polska szczęśliwa, zasobna, sprawiedliwa, Polska solidarna i dumna, Polska możliwie zjednoczona, zjednoczona wokół najwyższych celów, wobec racji stanu, wokół niepodległości - mówił premier.

 

- I dlatego dzisiaj, tutaj, z tego świętego miejsca, przed którym każdy chyli czoło, chcę zwrócić się do wszystkich rodaków - do tych, którzy sprzyjają nam, naszemu rządowi i do naszych przeciwników, naszych oponentów i - niezależnie od sympatii, niezależnie od poglądów; chcę zwrócić się do opozycji, by takie miejsca jak to były miejscami zgody - powiedział szef rządu.

 

Morawiecki mówił, że "tak jak w Boże Narodzenie odchodzą w niepamięć wszystkie waśnie w rodzinnych domach, tak i w najważniejsze dni powinniśmy być razem, zjednoczeni". Podkreślał, że takim najważniejszym dniem przed nami jest 11 listopada, stulecie odzyskania niepodległości

 

- Dlatego w ten dzień, wielki dzień dla naszego narodu polskiego, dla całej Rzeczypospolitej bądźmy razem, pójdźmy razem w marszu, jednym marszu niepodległości - apelował szef rządu.

 

Morawiecki podkreślił, że ci, którzy zginęli w pierwszych dniach II wojny światowej w obronie Polski wiedzieli, że nie ma cenniejszej rzeczy dla całego narodu niż niepodległość. - Dlatego spełnijmy ich marzenie o tym, byśmy byli zjednoczeni w najważniejszych dniach - mówił szef rządu.

 

Duda: Westerplatte jest symbolem walecznej polskiej obrony

 

"Westerplatte to czyn, który stał się legendą" - napisał prezydent Andrzej Duda w liście odczytanym podczas obchodów 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Obrońcy Westerplatte w założeniu mieli wytrwać kilkanaście godzin, a walczyli zaciekle przez siedem dni - podkreślił.

 

List prezydenta podczas uroczystości na Westerplatte odczytał szef BBN Paweł Soloch. "Westerplatte, gdzie padły jedne z pierwszych strzałów II wojny światowej, jest symbolem walecznej polskiej obrony - tak jak napadnięty z powietrza Wieluń - pozostaje symbolem męczeństwa cywilnej ludności i barbarzyńskich zniszczeń" - napisał Duda.

 

 

"Będziemy zawsze pamiętać o wszystkich naszych współrodakach, o wszystkich obywatelach Rzeczypospolitej, którzy stracili życie z rąk najeźdźców i okupantów w strasznych latach wojny. Oddajemy cześć kombatantom i z dumą przywołujemy bohaterstwo polskiego żołnierza, który w obronie Ojczyzny bił się z najwyższym poświęceniem" - podkreślił prezydent.

 

W jego ocenie, "Westerplatte to czyn, który stał się legendą". "Obrońcy stawiający opór wielokrotnie liczniejszemu wrogowi w założeniu mieli wytrwać kilkanaście godzin, a walczyli zaciekle przez siedem dni. Powtarzany przez Polskie Radio komunikat: +Westerplatte broni się nadal+ - dodawał sił i otuchy wszystkim Polakom" - przypomniał prezydent Duda.

 

Dodał, że wiele bitew września 1939 roku, także gdy na Rzeczpospolitą zwaliła się druga napaść ze strony Związku Sowieckiego, pozostaje w naszej historii przykładem "ogromnego heroizmu". "Mimo porażki, Polacy nigdy nie upadli na duchu" - zaznaczył prezydent.

 

Prezydent wskazał, że dzisiaj, to my jesteśmy odpowiedzialni za umacnianie niepodległego bytu Rzeczypospolitej, a także za przeciwstawianie się złu we współczesnym, ciągle jeszcze niespokojnym świecie. "Chronić pokój i bezpieczeństwo można tylko w stanowczym sojuszu demokratycznych krajów, sprzeciwiających się łamaniu prawa międzynarodowego, naruszaniu terytorialnej integralności i podmiotowości państw" - podkreślił Andrzej Duda.

 

Zdaniem prezydenta "powinniśmy także nieustannie wspierać i rozwijać własną armię, umacniać polskie zdolności obronne". "Czujność, nieustępliwość i solidarność to gwarancja dobrej przyszłości. Tak jak obrońcy Westerplatte musimy trwać na straży wartości, które nadają sens życiu ludzi i narodów" - zaznaczył. 

 

Adamowicz: miarą odpowiedzialności szukanie tego, co wspólne

 

Miarą odpowiedzialności szukanie tego co wspólne - co łączy, a nie dzieli - mówił, nawiązując do obecnej sytuacji w Polsce prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas uroczystości na Westerplatte, dla uczczenia 79 rocznicy wybuchu II wojny światowej.

 

Prezydent Gdańska przypomniał, że to na Westerplatte polski żołnierz jako pierwszy w Europie postawił opór totalitaryzmowi nazistowskiemu i sowieckiemu. - Po raz pierwszy polski żołnierz stanął w obronie europejskich wartości - wolności, swobody i demokracji - mówił.

 

 

Przypomniał, że to 20 spotkanie w tym miejscu, a pierwsze uroczystości miały skromny charakter. - Obok kombatantów byli z nami harcerze, którzy od tamtego czasu uczestniczą w corocznych obchodach. Dzisiaj w 100-lecie Związku Harcerstwa Polskiego są również z nami. Dziękuję wam za to - powiedział Adamowicz otrzymując za to oklaski.

 

Zaznaczył, że obchody przypadają w roku setnej rocznicy zakończenia I wojny światowej i 100-leciu odrodzenia państwa polskiego. - Wydarzenia te łączy data 11 listopada 1918 r. a przywołuję je z dwóch powodów - z jednej strony wrzesień 1939 r. jest najbardziej wyrazistym obrazem klęski nadziei, jakie zrodził tamten listopad, a więc nadziei na pokój w Europie. Z drugiej strony ten sam wrzesień stał się symbolem naszej walki z totalitaryzmem nazistowskim i sowieckim - mówił.

 

Zaznaczył, że finał naszych zmagań z totalitaryzmami przypadł dopiero na rok 1989, gdy za sprawą "wielkiego, pokojowego ruchu Solidarności" upadł komunizm w naszej części Europy.

 

- Wówczas wiedzieliśmy, że nie ma większego niebezpieczeństwa dla ludzkiej wolności, niż zawłaszczanie władzy przez jedną grupę, niż wola polityczna idąca nad prawem. Naszym celem była zjednoczona Europa. Używaliśmy tych samych pojęć i mówiliśmy o tym samym - mówił.

 

- Dzisiaj jednak widzimy, jak to wszystko odchodzi w przeszłość. Słabnie oddziaływanie tamtej, naszej lekcji historii. Kwestionuje się rządy prawa, a nawet podważa nasza obecność w Unii Europejskiej - powiedział wywołując gwizdy wśród zgromadzonych.

 

- Co więcej, widzimy, jak zmienia się sens i znaczenie najważniejszych słów dla każdego Polaka - ojczyzna, Polska, wolność, Europa. To buduje mury, a nie mosty porozumienia - zaznaczył.

 

Zaapelował, by bezpieczną przyszłość budować "na trudnej drodze odpowiedzialności za bieg spraw tu i teraz".

 

- Miarą odpowiedzialnego patriotyzmu, a więc takiego patriotyzmu, który praktykujemy na co dzień w Gdańsku jest szukanie tego co wspólne, co łączy, a nie dzieli. Pojednania, a nie odwetu. Dlatego apelujemy o pierwszeństwo w życiu publicznym - prawa, a nie siły, - zaufania, a nie wrogości, - prawdy, a nie kłamstwa - prosił gospodarz uroczystości na Westerplatte.

 

Apel Pamięci i odezwa harcerska

 

Pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża komandor podporucznik Adam Tomys z 17 Terenowego Oddziału Lotniskowego odczytał Apel Pamięci. - Nie zapomnijmy bohaterskich rodaków, którzy do końca pozostali wierni wolnej i niepodległej Polsce. Niech ich postacie i czyny utrwalone w historii tradycji i oręża polskiego będą dla nas współczesnych i przyszłych pokoleń Polaków przykładem patriotyzmu i miłości do ojczyzny oraz gotowości służenia jej w potrzebie. Chwała bohaterom - podkreślił oficer. Na zakończenie apelu żołnierze oddali salwę honorową.

 

Harcmistrz Artur Lemański odczytał odezwę harcerską. - Stoimy dziś na Westerplatte, miejscu szczególnym, które jest symbolem determinacji Polaków, w obliczu przeważającej siły wroga, walki do ostatniego tchnienia, pomimo gasnącej nadziei. Słowa "nigdy więcej wojny" szczególnie właśnie tu przypominają wszystkim nam, byśmy pamiętali o tych, co polegli na frontach I i II wojny światowej, zawsze żyli w pokoju i poszanowaniu drugiego człowieka - powiedział.

 

Podkreślał, że harcerze "walczyli o odzyskanie niepodległości przez Polskę, pomagali w jej umacnianiu, bronili ojczyzny podczas zawieruchy wojennej, a historia Polski miała ogromny wpływ na kształtowanie charakteru harcerskich szeregów". - Patrząc w przeszłość widzimy ogrom determinacji naszych poprzedników i bohaterstwo oraz wiarygodność tego, co każdy z nas obiecuje składając harcerskie przyrzeczenie: całym życiem służyć Bogu i Polsce - mówił Lemański. Jak zaznaczył, wspominamy dziś harcerzy, którzy polegli w walce w konspiracji o działaniach wojennych na wszystkich frontach II wojny światowej.

 

Podczas uroczystości modlitwę odmówił metropolita Gdański abp. Sławoj Leszek Głódź. - Jesteśmy kolejnym pokoleniem, które ma obowiązek utrzymać i bronić praw do Westerplatte, o tamtej strasznej wojnie, a tych zmaganiach o polskie być albo nie być - mówił Głódź. - To nie jest karta zamknięta, jak mówią niektórzy: nie obciąża pamięci, nie stanowi kłopotliwego balastu w relacjach z potomkami winowajców, usprawiedliwia puszczenie w niepamięć niezliczonych rachunków krzywd. Jest przecież inaczej - to jest wciąż niezakrzepła rana i trzeba ją opatrywać, przyglądać się i ją rozpoznawać - dodał. Odmówiono także modlitwę międzywyznaniową.

 

Na zakończenie uroczystości delegacje władz państwowych, parlamentarzyści, kombatanci oraz przedstawiciele samorządów złożyli pod pomnikiem wieńce i zapalili znicze.

 

1 września 1939 r. o godzinie 4:47 Westerplatte zostało zaatakowane wystrzałami z niemieckiego pancernika "Schleswig-Holstein". Oddziały polskie pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego do 7 września 1939 r. broniły placówki przed atakami wroga z morza, lądu i powietrza. Według rożnych źródeł, gdy wybuchły walki, w polskiej składnicy przebywało 210-240 Polaków. W walkach poległo 15 polskich żołnierzy, około 30 zostało rannych. Liczbę zabitych po stronie niemieckiej szacuje się na 50 żołnierzy, rannych - na około 120.

 

 

PAP

mr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze