Nowe ustalenia ws. tragedii w Szaflarach. Prokurator: nie było komendy "uciekaj"

Polska
Nowe ustalenia ws. tragedii w Szaflarach. Prokurator: nie było komendy "uciekaj"
PAP/ Grzegorz Momot

Prokuratura zapowiada przeprowadzenie eksperymentu procesowego na przejeździe kolejowym w Szaflarach, w miejscu, w którym pociąg uderzył w stojące na torach auto nauki jazdy. - Chcemy sprawdzić, czy gdyby egzaminator wcisnął hamulec już po tym, gdy auto minęło znak "stop", udałoby się je zatrzymać wjazdem na tory - mówi polsatnews.pl prokurator Jan Ziemke, który nadzoruje śledztwo.

Policja zabezpieczyła wszystkie nagrania z kamer, które zarejestrowały to, co się działo podczas tragicznego wypadku w Szaflarach. Jak informuje prokurator Ziemke, po przejrzeniu nagrań, nie ma dowodów na to, że egzaminator przed opuszczeniem samochodu krzyknął do kursantki "uciekaj".

 

– Nie było komendy "uciekaj" - mówi.

 

Sprawdzimy, czy wypadku można było uniknąć

 

- Egzaminator ma do dyspozycji tylko pedał hamulca. Nie może zatrzymać samochodu przed znakiem "stop", bo wtedy kursant powie: "przecież zatrzymałbym auto, czy pan chce mnie oblać?" - mówi "Wirtualnej Polsce" mec. Władysław Pociej, obrońca egzaminatora Edwarda R.

 

Śledczy podczas eksperymentu sprawdzą, czy gdyby tuż po minięciu znaku "stop" przez kursantkę egzaminator nacisnął hamulec auto zatrzymałoby się przed torami. 

 

- Po drugie specjaliści ustalą,  ile czasu mija od momentu, gdy pociąg staje się widoczny dla prowadzącego samochód do momentu, kiedy pociąg znajduje się już na przejeździe kolejowym - mówi nam Ziemke.

 

Prokurator poinformował również, że złoży zażalenie na decyzję sądu o niezastosowaniu aresztu tymczasowego dla Edwarda R. Najpóźniej w poniedziałek Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu ma wysłać pismo w tej sprawie.

 

Zeznania egzaminatora

 

Edward R. zeznał, że z niewyjaśnionych przyczyn samochód zatrzymał się na torach, a silnik zgasł. Mimo próby ponownego uruchomienia silnika, nie udało się tego zrobić. Jak powiedział, nie pamięta, czy wydał polecenie do ucieczki z samochodu. Z jego relacji wynika, że nie podjął później czynności reanimacyjnych.

 

Do wypadku w Szaflarach doszło 23 sierpnia na niestrzeżonym przejeździe kolejowym. Egzaminator uciekł z auta, które utknęło na torach. W środku została 18-letnia kursantka. Chwilę później pociąg uderzył w samochód. 18-latkę z ciężkimi obrażeniami przewieziono do szpitala w Nowym Targu, gdzie zmarła.

 

 

polsatnews.pl, Wirtualna Polska

las/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze