Wilki coraz bliżej zagród. Zagryzły trzystukilogramową młodą krowę. Były przypadki ataków na ludzi

Polska

Gwałtownie rośnie liczba ataków wilków, a co za tym idzie, wniosków o odszkodowania od państwa, bo wilki, w świetle prawa, są pod ochroną. Kilka dni temu, koło Szczytna, zagryzły trzystukilogramową młodą krowę. Były już także ataki na ludzi.

- Wilki są już na tyle sprytne, że praktycznie nie boją się już niczego. Wiedzą, że pastuch jest pod napięciem, więc żeby nie dotykać linek, podkopują się - stwierdził Piotr Brewka, właściciel gospodarstwa Brewilla w podolsztyńskim Bukwałdzie.


W ubiegłym tygodniu wilki pożarły w tej miejscowości dwie owce i dwa jagnięta.

 

Wataha zabiła trzystukilogramową jałówkę


Wataha wilków w Niedźwiedziach pod Szczytnem zabiła trzystukilogramową jałówkę. - Dwa były te duże (wilki - red.), a reszta te mniejsze. Było ich około siedmiu sztuk - powiedział Ryszard Kierzonek, rolnik z Niedźwiedzi.


Pastwisko było zabezpieczone ogrodzeniem pod prądem. Takich ataków przybywa. - Otrzymaliśmy prawie 50 wniosków o odszkodowania za szkody wyrządzone przez wilki. W tamtym roku, przez cały 2017 r., otrzymaliśmy 53 takie wnioski  - zauważa Justyna Januszewicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie.

 

Wilki zagryzły trzydziestokilogramowego barana i pięć owiec


Podobnie jest w Lubuskiem. W Mosinie w gminie Witnica wilki pojawiają się regularnie. Ostatnio zabiły trzydziestokilogramowego barana i pięć owiec.


- Wilk, który powinien polować na jeleniowate, też trochę staje się leniwy i szczególnie młodzież woli wybrać owcę, kozę - wyjaśnia biolog prof. Zbigniew Endler. 


- Różnie może być. Teraz za zwierzęta się wzięły, mogą za jakiś czas wziąć się za ludzi – z obawą zauważyła mieszkanka Niedźwiedzi.

 

Pierwsze przypadki ataku na ludzi


Wilki zazwyczaj ludzi nie atakują, ale i to ostatnio też się zdarzało. Tak było w rejonie podgorzowskiego Bagniewa. Po ataku na ludzi wydano tu zgodę na odstrzał. Jeden wilk został już zabity.  


Mieszkańcy Mosiny boją się, że u nich też może nie skończyć się na trzodzie. - Od pewnego czasu już właśnie nie wychodzimy nigdzie w las. Ewentualnie można podjechać sobie samochodem, ale to tylko na chwilę - wyznała mieszkanka Mosiny. 

 

Bezskuteczne prośby do ogrodów zoologicznych


Wilki są pod ochroną, jeśli nie atakują ludzi można je jedynie odstraszać lub odłowić. Na Warmii i Mazurach rolnicy dostaną siatki, elektryczne pastuchy, a nawet psy stróżujące. Burmistrz Witnicy prosi o pomoc polskie i niemieckie ogrody zoologiczne.


- Liczymy na to, że któryś z parków lub któryś z ogrodów zoologicznych przyjmie wilki na swój teren i my będziemy mieli problem z głowy – wyjaśnia Dariusz Jaworski, burmistrz Witnicy. Na razie chętnych nie ma.


W Polsce żyje około dwóch tysięcy wilków.


Wydarzenia, polsatnews.pl

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze