Pieniądze z PCK miały zasilać kampanie polityków PiS. Śledztwo umorzone. "To nie koniec tej sprawy"

Polska
Pieniądze z PCK miały zasilać kampanie polityków PiS. Śledztwo umorzone. "To nie koniec tej sprawy"
Wikimedia Commons

Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu umorzyła wątek śledztwa dotyczący finansowania kampanii wyborczej polityków PiS z pieniędzy Polskiego Czerwonego Krzyża. - To nie koniec tej sprawy, winni muszą zostać ukarani - powiedziała polsatnews.pl Joanna Augustynowska, posłanka PO. Według doniesień "Gazety Wyborczej", pieniądze z PCK miały pokryć koszty kampanii niektórych polityków partii J. Kaczyńskiego.

Dolnośląski Oddział PCK współpracował z firmą Wtórpol ze Skarżyska-Kamiennej przy zbieraniu ubrań do ustawionych na ulicach kontenerów. Czerwony Krzyż zbierał odzież i oddawał je firmie ze Skarżyska. W zamian, na rachunek PCK, wpływała gotówka.

 

W pewnym momencie zarząd PCK miał zdecydować, że pieniądze ze zbiórki będą wpływać nie na konto organizacji, ale na prywatny rachunek. Według informacji "GW", wyłudzono w ten sposób ponad milion złotych. 

 

Postępowanie jest w toku

 

- Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu prowadzi śledztwo przeciwko Jerzemu G. i sześciu innym osobom podejrzanym o przywłaszczenie mienia znacznej wartości na szkodę PCK - powiedziała polsatnews.pl Małgorzata Klaus, rzeczniczka prasowa prokuratury okręgowej we Wrocławiu.

 

Dodaje, że postępowanie dotyczy środków finansowych uzyskanych ze sprzedaży odzieży używanej pochodzącej ze zbiórki w specjalnie do tego przeznaczonych kontenerach o łącznej wartości nie mniejszej niż 1 111 359,04 zł. 

 

Rzeczniczka nie sprecyzowała, jakie zarzuty zostały postawione, tłumacząc, że "postępowanie to jest w toku i z uwagi na jego dobro obecnie nie jest możliwe ujawnienie szczegółów".

 

Pieniądze w kopertach

 

"Gazeta Wyborcza" wskazuje, że w czasie kiedy dochodziło do przestępstw, na czele PCK stali ludzie związani z PiS - prezesem był radny Rafał Holanowski, wiceprezesem poseł Piotr Babiarz, natomiast dyrektorem był radny obecnej kadencji sejmiku województwa Jerzy G., tymczasowo aresztowany w związku ze sprawą.

 

Współpracownik aresztowanego Jerzego G., Bartłomiej Ł., miał m.in. przelać 7 tys. zł na konto szefowej MEN Anny Zalewskiej oraz przekazać w kopercie taką samą sumę posłowi Piotrowi Babiarzowi - podaje dziennik. Podobne transakcje miały dotyczyć również innych polityków partii rządzącej.

 

Po ujawnieniu wyłudzeń, Jerzy G. został zawieszony w prawach członka PiS, natomiast Babiarz sam zrzekł się członkostwa - donosi gazeta.

 

Wątek finansowania kampanii wyborczej umorzony

 

Małgorzata Klaus z prokuratury okręgowej poinformowała polsatnews.pl, że "postanowieniem z dnia 19 kwietnia 2018 roku umorzony został jeden z wątków śledztwa dotyczący finansowania kampanii wyborczej Jerzego G. oraz wykorzystania pracowników PCK do roznoszenia ulotek wyborczych wobec stwierdzenia, iż czyny te nie zawierają ustawowych znamion czynów zabronionych".

 

W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że "wszelkie środki pieniężne na kampanię wyborczą zostały w sposób prawidłowy wpłacone w granicach określonych limitem, zaś źródło pochodzenia środków nie jest przez komitet wyborczy badane". 

 

Zaangażowana w sprawę posłanka Platformy Obywatelskiej Joanna Augustynowska w rozmowie z polsatnews.pl stwierdziła, że "wątek polityczny" w tej sprawie jest ewidentny.

 

Posłanka napisała nam, że "(...) skoro świadkowie zeznają, że środki były przekazywane zarówno w kopercie posłowi Babiarzowi, jak również oficjalną wpłatą na konto Komitetu wyborczego Minister Zalewskiej, to brak reakcji prokuratury, a wręcz próba wyciszenia sprawy, pokazuje na upolitycznienie Prokuratury przez namiestników Ziobry".

 

Gazeta Wyborcza, polsatnews.pl

las/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze