Włoska policja: co najmniej 35 ofiar katastrofy wiaduktu w Genui. Ratownicy nadal szukają ludzi

Świat

Co najmniej 35 osób zginęło wskutek zawalenia się we wtorek mostu-wiaduktu na autostradzie w Genui - poinformowała w środę policja w tym mieście, nie wykluczając wzrostu liczby ofiar. Strażacy pracowali w nocy, szukając żywych pod zwałami betonowej konstrukcji.

- Najnowsza liczba ofiar to 35, ale nie możemy wykluczyć, że może ona dalej rosnąć - powiedziała rzeczniczka policji w Genui.

 

Wcześniejszy bilans ofiar włoskiego MSW mówił o 31 zabitych i 16 rannych, w tym dwóch ciężko. Według źródeł cytowanych przez agencję Ansa liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć nawet do 50.

 

Obrona Cywilna szacuje, że w chwili katastrofy przez wiadukt autostrady A10 przejeżdżało około 30 samochodów i trzy ciężarówki. Większość pojazdów zostało zmiażdżonych.

 

Środę i czwartek ogłoszono w Genui dniami żałoby.

 

Prokurator z Genui: to nie fatum, ale ludzki błąd

 

Prokuratura w Genui wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania katastrofy i śmierci wielu osób.

 

Prokurator Cozzi mówił mediom po wizycie w miejscu katastrofy, że gdy zakończy się faza poszukiwania ofiar, "przeanalizowane zostaną wszystkie aspekty związane z projektem, realizacją i konserwacją mostu".

 

Wiceminister infrastruktury i transportu Edoardo Rixi ogłosił w Genui, że w jego resorcie powołana zostanie wewnętrzna komisja do spraw zbadania przyczyn tragedii.

 

Przewodniczący władz regionu Liguria Giovanni Toti podpisał wniosek o uznanie "narodowego stanu kryzysowego" w związku z katastrofą.

 

Minister finansów Giovanni Tria w wydanym oświadczeniu napisał, że zawinił "cały system kompetencji i odpowiedzialności w kwestiach publicznych inwestycji w infrastrukturę, będący przyczyną infrastrukturalnego upadku Włoch, opóźnień i niezdolności do wydawania pieniędzy". Zdaniem ministra "nikt nie może zasłaniać się alibi w postaci braku funduszy czy zobowiązań budżetowych".

 

"Genua jak w czasie wojny"

 

"Od lat struktura ta była uważana za niebezpieczną" - zaznacza większość dzienników. Na ich łamach dominuje pytanie: czy można było uniknąć tragedii?

 

"Genua jak w czasie wojny"- takim tytułem na pierwszej stronie "La Repubblica" opatrzyła zdjęcie miejsca katastrofy dodając, że runął most, który łączył miasto.

 

Gazeta kładzie nacisk na "niewysłuchane ostrzeżenia" dotyczące stanu konstrukcji i na zbyt duży ruch na tym odcinku autostrady A10.

 

"Od lat to był chromy gigant"- zaznacza dziennik, którego publicysta wyraża w komentarzu przekonanie, że Włochy są "chorym krajem potrzebującym bezpieczeństwa".

 

"Potrzebna kontrola mostów"

 

Autor przypomina, że od dawna eksperci podnoszą alarm w sprawie stanu infrastruktury z betonu sprężonego, z jakiego zbudowano też most w Genui.

 

"A ponieważ większość naszych wiaduktów została zbudowana taką właśnie techniką, konieczne jest ich natychmiastowe skrupulatne skontrolowanie" - apeluje.

 

Na łamach historię genueńskiego mostu podsumowano następująco: "50 lat strachu i niewysłuchanych alarmów". "Hałas dochodzący spod kół przypominał odgłosy starej kolei" - czytamy w gazecie.

 

"Most Morandiego to porażka inżynierii"

 

"Il Messaggero" przedstawia ekspertyzę Instytutu Technologii Budownictwa krajowego Komitetu Badań Naukowych, z której wynika, że we Włoszech są tysiące starych mostów.

 

"Seria przypadków zawalania się włoskiej infrastruktury drogowej przybiera w ostatnich latach charakter niepokojącej regularności. Wspólnym mianownikiem jest średni wiek struktur ; większość z nich ma więcej niż 50 lat" - ostrzegają naukowcy. Dodają następnie: "W praktyce dziesiątki tysięcy mostów we Włoszech przekroczyło już długość życia, na jaką zostały zaprojektowane i zbudowane".

 

"Corriere della Sera" przytacza słowa wykładowcy uniwersytetu w Genui, inżyniera budownictwa Antonio Brencicha, który przed dwoma laty ostrzegał: "Most Morandiego to porażka inżynierii".

 

W cytowanym obecnie wywiadzie podkreślił: "Ten most to błąd. Wcześniej czy później będzie musiał zostać zastąpiony" i że już w końcu lat 90. koszty konserwacji wiaduktu przekroczyły 80 procent sumy wydanej na jego budowę.

 

"Konieczne regularne wzmacnianie struktury"

 

Gazeta wyjaśnia, że pierwowzór mostu, jaki stanął potem w Genui, został zbudowany w 1962 roku według projektu Riccardo Morandiego w Maracaibo w Wenezueli. Autor projektu, wyjaśniono, nie wziął jednak pod uwagę tego, że przepływające statki mogą pomylić przęsła. Dwa lata później w most wbił się tankowiec , który wpłynął pod niższe przęsło. Zginęło 5 osób.

 

Mimo to, dodaje największy włoski dziennik, Morandi podpisał kontrakty na dwa następne bliźniacze mosty: w Genui i w Libii. Ten genueński, ujawnia, przysparzał od początku problemów z powodu pęknięć; dlatego konieczne było regularne wzmacnianie struktury.

 

Jak zaznacza gazeta, wyrażane często obawy, że konstrukcja może się zawalić nazywano w Genui "bajkami".

 

PAP

nro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze