Wycięli kilkaset lip, aby poszerzyć drogę. Bo tiry nie mogły się minąć, a gmina musi się rozwijać

Polska
Wycięli kilkaset lip, aby poszerzyć drogę. Bo tiry nie mogły się minąć, a gmina musi się rozwijać
Facebook/Joanna Liddane

Internauci i ekolodzy protestują przeciwko trwającej wycince kilkuset starych lip na drodze nr 278 z Trzebiechowa do Sulechowa (Lubuskie). Tak drastyczna zmiana tamtejszego krajobrazu to odpowiedź na apele mieszkańców, którzy trasę nazywali "drogą śmierci". Wójt zdecydowała, że remont drogi się odbędzie kosztem wycinki kilkuset lip. Jak mówi, jesienią wzdłuż drogi posadzone zostaną młode drzewka.

Wzdłuż 11-kilometrowego odcinka drogi wojewódzkiej nr 278 z Trzebiechowa do Sulechowa biegła aleja starych drzew. Teraz, w związku z planowanym remontem, drzewa są wycinane.

 

Zdjęcie z postępujących prac udostępniła we wtorek Joanna Liddane, prezes Zielonogórskiego Towarzystwa Upiększania Miasta i działaczka Ruchu Miejskiego.

 

"Co czuje teraz »nowoczesna« burmistrzyni Trzebiechowa/Lubuskie Izabella Staszak, która dążyła do likwidacji alei? Dumę z siebie? A może jednak przerażenie tym co narobiła?" - zapytała Liddane. "Zrobić remont drogi, która bez wątpienia potrzebowała nowego dywanika, bez drastycznej wycinki - było dla nich awykonalne... Beznadzieja i oszołomstwo" - dodała. 

 

Jak nam powiedziała w czwartek, wycięto już ok. 350 drzew w gminie Trzebiechów. Pozostałe lipy, ok. 400, rosną na terenie gminy Sulechów. Tam wycinka jeszcze nie ruszyła.

 

Na wpis Liddane zareagowało wiele osób. Powstała nawet petycja ws. powstrzymania wycinki pozostałych drzew. Podpisało się pod nią już ponad 2 tys. osób, czyli więcej niż w apelu o poszerzenie drogi kosztem lip.

 

"Wiele lip jest chorych"

 

"Gazeta Lubuska" podkreśla jednak, że początkowo wójt gminy Trzebiechów nie chciała wycinać drzew.

 

- Ja bardzo chciałabym zachować te drzewa, ale dla dobra Trzebiechowa chciałoby się też dobrej drogi wojewódzkiej, połączenia z Sulechowem. Dziś dwa jadące w przeciwnym kierunku tiry mają problemy z minięciem się. A Trzebiechów musi się przecież rozwijać. Chodzi też o bezpieczeństwo mieszkańców, korzystających z tej trasy. Już dziś wiadomo, że wiele z tych lip jest chorych, pustych w środku - mówiła w maju 2017 roku.

 

Staszak dodała przy tym, że ostatni remont drogi miał miejsce 40 lat temu.

 

Gazeta przypomina, że mieszkańcy gminy od dawna domagali się remontu trasy, nawet kosztem drzew. Z powodu licznych wypadków, do których tam odchodziło, nazywali ją "drogą śmierci". 

 

Z apelem do lokalnych władz wystąpiło wówczas prawie tysiąc mieszkańców Trzebiechowa i okolic. 

 

"Zdrowie i życie jest najważniejsze"

 

Urzędnicy zdecydowali, że będzie remont trasy. Dawna droga lokalna jest obecnie drogą wojewódzką, w związku z tym musi mieć odpowiednią szerokość. - Z tego powodu konieczne jest wycięcie drzew - argumentowali.

 

"Szkoda pięknego widoku zielonej alei, ale trzeba pamiętać, że zdrowie i życie ludzi jest najważniejsze. Drzewa były sadzone w czasach kiedy poruszano się głównie konnymi zaprzęgami, a nie samochodami. Nie zawsze przyczynami wypadku jest nadmierna prędkość, brawura i alkohol" - napisał na Facebooku lokalny radny Robert Górski. 

 

 

polsatnews.pl, gazetalubuska.pl

zdr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze