"Czy policja obserwowała spotkanie młodzieżówek opozycji". Posłowie chcą wyjaśnień od premiera

Polska
"Czy policja obserwowała spotkanie młodzieżówek opozycji". Posłowie chcą wyjaśnień od premiera
Polsat News

"W ramach jakiej sprawy operacyjnej policja prowadziła obserwację przedstawicieli opozycyjnych organizacji młodzieżowych? Kto wydał polecenie? Czy sąd wyraził na to zgodę" - o to m.in. zapytali we wtorek premiera w interpelacji poselskiej Ryszard Petru, Joanna Scheuring-Wielgus i Joanna Schimdt. Jak mówią, to "niebezpieczny precedens inwigilowania opozycji". Dlatego chcą wyjaśnień w trybie pilnym.

W interpelacji posłowie koła Liberalno-Społeczni odwołali się do publikacji OKO.press. Portal - powołując się na dokumenty, do których dotarł - poinformował, że 20 lipca 2017 r. Komenda Stołeczna Policji "kazała policjantom po cywilnemu obserwować spotkanie działaczy młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem. Tajniacy cztery godziny stali pod klubokawiarnią Państwomiasto i zaglądali do niej".

 

Obserwację policja miała przeprowadzić w ramach podoperacji o kryptonimie Rekonesans. "Od 16 do 21 lipca 2017 roku, policja codziennie wysyła na ulice po kilkudziesięciu nieumundurowanych policjantów z pionów kryminalnych, zwykle ścigających najgroźniejszych przestępców" - informuje portal. 

 

 

I dodaje, że podoperacja Rekonesans jest jednym z elementów operacji o kryptonimie Sejm.

 

"Kto wydał polecenie lub zgodę na obserwację"

 

"To kolejny przykład przekroczenia uprawnień funkcjonariuszy, działający na szkodę interesu prywatnego. (...) Czynności operacyjno-rozpoznawcze prowadzi się bowiem w sytuacji podejrzenia popełnienia przestępstwa" - głosi interpelacja podpisana przez Petru, Scheuring-Wielgus i  Schimdt. Jej treść opublikowali we wtorek na Twitterze.

 

Byli posłowie Nowoczesnej postawili premierowi dziewięć pytań. M.in. czy ABW, policja lub CBA prowadziły działania polegające na obserwacji przedstawicieli organizacji młodzieżowych? Jak długo trwały te działania? kto wydał polecenie lub zgodę na obserwację? Ilu funkcjonariuszy uczestniczyło w tym działaniu? Czy kontrolowano rozmowy telefoniczne obserwowanych osób?   

 

Posłowie chcą się też dowiedzieć, czy o tych działaniach wiedzieli: ówczesny minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Błaszczak, "odpowiedzialny za koordynację służb specjalnych" Mariusz Kamiński i jego zastępca Maciej Wąsik.

 

"Policjanci mogli inwigilować organizacje przestępcze, do czego zostali powołani"

 

- Państwa demokratyczne różnią się tym od niedemokratycznych, że debata o stanie demokracji, o praworządności nie wzbudza żadnych kontrowersji, jest czymś zwykłym i nie wzbudza strachu u władzy, a przede wszystkim nie wzbudza czynności operacyjnych - powiedział dziennikarzom inicjator Demokratycznego Frontu Młodych, były lider młodzieżówki Nowoczesnej Adam Kądziela.

 

Podkreślił, że czynnościom operacyjno-rozpoznawczym mogą być poddane jedynie osoby, wobec których istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa.

 

Według Piotra Kołomyckiego ze stowarzyszenia Młodzi Demokraci - młodzieżówki PO - "doszło do skandalicznego zjawiska". "Nasze organizacje na tym spotkaniu były inwigilowane przez funkcjonariuszy policji, którzy mogli zamiast tego inwigilować organizacje przestępcze, do czego zostali powołani".

 

- Nie rozumiem, dlaczego policjanci, którzy zajmują się naprawdę poważnymi przestępstwami, zostali oderwani od swoich obowiązków i zajmowali się monitorowaniem naszych działań - powiedział z kolei Maksymilian Wudecki z Racjonalnej Polski. Podkreślił też, że młodzieżówki nie zamierzały powoływać wspólnej organizacji politycznej. - Chcieliśmy stworzyć wspólną platformę dla ludzi chcących bronić prawa, a państwo zwróciło się przeciwko nam; czas pokaże, czy z naruszeniem prawa - dodał.

 

"Młodzi ludzie rzucali się pod koła kolumny rządowej"

 

 

Szef resortu spraw wewnętrznych i administracji Joachim Brudziński tłumaczył w TVN24, że działania policji były poprzedzone wydarzeniami z grudnia 2016 roku, kiedy demonstrujący przed Sejmem próbowali zablokować przejazd kolumny samochodów m.in. z premier Beatą Szydło.

 

- Mamy sytuację z grudnia 2016 roku, wyjeżdża kolumna pani premier rządu 40-milionowego kraju w środku Europy (...) rzucali się młodzi ludzie, świetnie wyszkoleni, policjanci twierdzą, że byli to przedstawiciele tzw. Antify, rzucali się pod koła. Trzeba przyznać, że trzeba być odważnym człowiekiem, żeby rzucić się pod koła kolumny rządowej - mówił Brudziński.

 

Minister pytany był o powody obserwacji działaczy młodzieżówek ze Zbigniewem Hołdysem.

 

- Młodzi ludzie przed manifestacją skrzykują się na spotkania, akurat padło na pana Hołdysa, który też jest człowiekiem - ma do tego święte i niezbywalne prawo - pełnym temperamentu i też różne rzeczy pisze. Podam tu jeden cytat: "gdyby społeczeństwo polskie było wyedukowane, wiedziałoby, kim jest Trump, powinno go przywitać tak jak mieszkańcy Hamburga". Pamięta pani, jak mieszkańcy Hamburga przywitali Donalda Trumpa, płonęły samochody, były rozbijane witryny sklepowe, były wielkie zadymy, burdy na ulicach. Skądinąd policja z nimi się tak nie patyczkowała - powiedział Brudziński.

 

OKO.press, polsatnews.pl

bas/dro/zdr/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze