Polacy wracający z Grecji: rano byliśmy na plaży, wieczorem uciekaliśmy przed ogniem

Świat

- Dym wdzierał się już do hotelu, nie było nic widać. Trzeba było zatykać ręcznikami szpary w oknach - relacjonują polscy turyści, którzy wrócili z wakacji w Grecji. Jak mówią, ogień był już kilkaset metrów od hoteli, w których przebywali. Okolice Aten od kilku dni walczą z ogromnymi pożarami, w których zginęło ponad 80 osób, w tym dwoje Polaków. Ponad 100 osób uznano za zaginione.

- Nie było widać końca ognia - mówi turystka Monika Lipiec.

 

Najgorsza sytuacja była w Mati, niewielkiej wiosce i kurorcie turystycznym 30 km na wschód od Aten, który spaliła się praktycznie do cna. Zniszczeniu uległo 2,5 tys. budynków, z pożarem walczyło 280 strażaków.

 

"Nie wiem, gdzie jest moja żona"

 

- Wzięłem dziecko pod rękę i biegłem. Nie wiem, co się stało z moją żoną, sądzę, że zginęła w pożarze - mówi mieszkaniec Mati Panagiotis Dagalos. 

 

Ponad 700 osób, które chroniąc się przed żywiołem, utknęły na plażach i skalistych odcinkach wybrzeża, zostało uratowanych przez rybaków, grecką straż przybrzeżną i zwykłych urlopowiczów na pontonach. 

 

Większość ofiar to ludzie, których ogień uwięził w  domach lub samochodach; pozostali utonęli w morzu, uciekając przed płomieniami.

Wśród zabitych są całe rodziny z dziećmi. W wyniku pożarów w Mati zginęło też dwoje Polaków - zatonęła łódź, na której była matka z synem. po ewakuacji z hotelu na terenach zagrożonych pożarem. Mąż i drugi syn, którzy zostali na brzegu, przeżyli. 

 

Rodzina wywodzi się z miejscowości Wysoka koło Wadowic. Postępowanie w sprawie śmierci Polaków prowadzi Prokuratura w Wadowicach.

 

W Grecji ogłoszono żałobę narodową. W Mati działa centrum kryzysowe. Jak relacjonuje specjalny wysłannik Polsat News, w rozstawionych namiotach można otrzymać m.in. wodę i pożywienie.

 

 

Ogień - szalejący nie tylko w regionie Attyka blisko Aten, ale też w innych częściach kraju, a zwłaszcza w Koryncie i na Krecie - zniszczył wiele budynków i wymusił ewakuację kilku miejscowości.

 

Z dotychczasowych doniesień wynika, że najbardziej ucierpiała Rafina - portowe miasto leżące na wschód od Aten. W pobliżu Rafiny pracownicy Czerwonego Krzyża odkryli we wtorek zwłoki 26 osób. 

 

Grecki rząd: sytuacja prawie wszedzie opanowana

 

Jak relacjonuje z Grecji dziennikarz Polsat News Łukasz Dubaniewicz, obecnie większość pożarów w okolicy Mati  jest pod kontrolą; do ugaszenia pozostały pojedyncze miejsca - np. dogasające drzewa.

 

Grecki minister ds. porządku publicznego Nikos Toskas oświadczył w środę, że prawie wszystkie pożary, które od poniedziałku szalały w Grecji, głównie w regionie Attyka, ale również m.in. w Koryncie i na Krecie, już są pod kontrolą.

 

Identyfikacja tylko przez analizę DNA

 

Ostatnie dane, jakie podała grecka straż pożarna, to 80 zmarłych, 187 rannych. Liczba ta prawdopodobnie wzrośnie, bo ponad 100 osób uznano za zaginione.

 

Rodziny ofiar proszone są o przynoszenie szczoteczek do zębów - wiele ciał jest tak zwęglonych, że można je zidentyfikować jedynie porównując kod DNA.

 

 

W Grecji ogłoszono stan wyjątkowy, a premier Cipras skrócił wizytę w Bośni i Hercegowinie. Szalejące w Grecji pożary są jednymi z najtragiczniejszych w skutkach w Europie w XXI wieku. 

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP

jm/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze