Wielotysięczne demonstracje w Nikaragui. Domagają się dymisji prezydenta Ortegi

Świat
Wielotysięczne demonstracje w Nikaragui. Domagają się dymisji prezydenta Ortegi
PAP/EPA/JEFFREY ARGUEDAS

Wielotysięcze demonstracje przeciwników prezydenta Nikaragui Daniela Ortegi przeszły w sobotę ulicami stolicy kraju - Managui i wielu innych miast kraju. Domagano się natychmiastowej dymisji prezydenta i ukarania winnych śmiertelnych ofiar represji.

Doszło do starć z policją i uzbrojonymi prorządowymi bojówkarzami. Według niepełnych informacji co najmniej jedna osoba zginęła a 11 zostało rannych. Zabity to 23-letni mężczyzna.

 

Sobotnie demonstracje, nazwane "Marszem Kwiatów" były pierwszymi masowymi protestami przeciwko rządom Ortegi od 30 maja. Kosztowały one życie już ok. 20 osób, w tym również niepełnoletnich. Liczbę rannych ocenia się na co najmniej 220.

 

"Musimy prowadzić walkę aby pozbyć się dyktatora"

 

- Jestem tutaj ponieważ chcę aby Nikaragua, moja Nikaragua, była wolna. To źle kiedy dzieci, takie jak ja, umierają, ale musimy prowadzić dalej walkę aby pozbyć się dyktatora - powiedział dziennikarzom jeden z demonstrantów w Managui, 15-letni chłopiec. Miał zasłoniętą twarz, w jednej ręce trzymał flagę nikaraguańską a w drugiej granatnik domowej roboty.

 

- Mam dzieci i wnuki i nie mogę znieść myśli, że może im się coś stać. Dlatego tu jestem - powiedziała z kolei 78-letnia Luz Marina poruszająca się na wózku inwalidzkim.

 

Demonstracje, na apel Sojuszu Obywatelskiego na rzecz Demokracji, odbyły się także w miastach Leon, na północy kraju i w Masaja, na południu. Sojusz skupia m. in. studentów, przemysłowców i organizacji obywatelskich.

 

"Próba zamachu stanu wspierana przez Stany Zjednoczone"

 

Masowe demonstracje w całej Nikaragui przeciwko rządom Ortegi i jego żony wiceprezydent Rosario Murillo, trwają już od 18 kwietnia. Są oni oskarżani o nadużywanie władzy, korupcję i prześladowanie przeciwników politycznych. Spirala przemocy nakręca się i pochłania coraz więcej ofiar.

 

72-letni obecnie Daniel Ortega to były przywódca lewicowej partyzantki, która obaliła w 1979 r. rządy dyktatora Anastasio Somozy. Późnej jednak sam stał się dyktatorem brutalnie tłumiąc wszelkie przejawy sprzeciwu wobec jego rządów.

 

Obecną falę protestów Ortega określa jako "próbę zamachu stanu wspieraną przez Stany Zjednoczone".

 

Rozmowy między rządem i Sojuszem Obywatelskim, przy mediacji Kościoła katolickiego, wznowiono w ub. poniedziałek, ale rychło utknęły one w martwym punkcie. Ortega, którego trzecia z kolei kadencja prezydenta upływa w styczniu 2022 r., stanowczo odrzucił postulaty przyspieszenia kolejnych wyborów, które powinny odbyć się w 2021 r., i przeprowadzenia ich w 2019 r.

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze